Uwaga na interaktywne zabawki. Mogą zostać zhakowane

/ pixabay.com

Przed zakupem interaktywnej zabawki dla dziecka, która łączy się z internetem, trzeba koniecznie sprawdzić jej producenta, politykę prywatności i bezpieczeństwa – przestrzegło w tym roku FBI. Taka niepozorna zabawka może zostać szybko i łatwo zhakowana albo – dzięki wbudowanym kamerom i mikrofonom – posłużyć jako urządzenie szpiegowskie, które będzie podsłuchiwać otoczenie dziecka. Nowoczesne, elektroniczne zabawki rejestrują i gromadzą też duże ilości informacji, które mogą zostać wykradzione albo użyte w niewłaściwy sposób.

– W przypadku zabawek, które mają urządzenia rejestrujące, mikrofon czy kamerę, najpoważniejszym zagrożeniem jest to, że są one podłączone do internetu i komunikują się z infrastrukturą producenta. Decydując się na zakup tego typu elektroniki dla dzieci, trzeba wiedzieć, że istnieje potencjalne ryzyko ujawnienia tych informacji – przestrzega w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Marcin Pieleszek, ekspert Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

Elektroniczne, interaktywne zabawki dla dzieci cieszą się ogromną popularnością, a ich sprzedaż rośnie zwłaszcza w okresie przedświątecznym. Są wyposażone w kamery, czujniki czy mikrofony, systemy komunikacji bluetooth i wi-fi. Dzięki połączeniu z internetem można je podłączyć do tabletu czy smartfona i sterować za pomocą aplikacji. Dziecko może rozmawiać z taką zabawką i zadawać jej pytania, a aplikacja zmienia tekst mówiony w pisany i udziela odpowiedzi na podstawie informacji znalezionych w sieci.

– Takie zabawki naśladują naturalną postać, rozpoznają mowę dzieci, które często przekazują im swoje tajemnice, opowiadają o swoim życiu, mówią, do jakiej chodzą szkoły, gdzie mieszkają i jak nazywają się rodzice. Wszystkie te informacje spływają na serwer producenta, tam są analizowane i przetwarzane, tak żeby zabawka naturalnie rozmawiała z dzieckiem, na przykład naśladując mowę bajkowej postaci. Dziecko jest bezbronne i będzie szczerze mówić do tej zabawki różne rzeczy, które znajdą się w infrastrukturze producenta – mówi Marcin Pieleszek.

Ekspert radzi, żeby przed zakupem elektronicznej, interaktywnej zabawki w prezencie dla dziecka dokładnie sprawdzić jej producenta, zapoznać się z polityką prywatności i bezpieczeństwa. Dobrze jest też zasięgnąć opinii znajomych, poczytać opinie na internetowych forach albo serwisy poświęcone bezpieczeństwu teleinformatycznemu, gdzie można znaleźć przykłady dotyczące konkretnych zabawek i marek.

– Jeżeli decydujemy się kupić dziecku zabawkę, która rejestruje dźwięk, obraz i przesyła te dane do internetu, możemy zmniejszyć ryzyko, decydując się na zakup od sprawdzonego, znanego producenta. Pewne ryzyko i tak zawsze pozostaje. Informacje, które zostały w bazach danych producenta tej zabawki, powinny być odpowiednio chronione, ale one już z naszego domu wyszły i nie ma stuprocentowej gwarancji, że tak rzeczywiście będzie – mówi Marcin Pieleszek.

Nowoczesne, elektroniczne zabawki rejestrują i gromadzą duże ilości informacji, które mogą zostać wykradzione albo użyte w niewłaściwy sposób. Z drugiej strony ze względu na słabe zabezpieczenia albo wręcz ich brak mogą szybko i łatwo zostać zhakowane.

– Niebezpieczeństwo tkwi nie tylko w tym, że informacje są przekazywane do internetu czy producenta zabawki, bo inne osoby też mogą uzyskać do niej dostęp. Na filmikach w znanym serwisie wideo można zobaczyć, jak hakuje się taką zabawkę, która zaczyna na przykład mówić brzydkie słowa. Na zasadzie eksperymentu pokazano, jak uzyskać dostęp do takiej zabawki i że może to zrobić przykładowo sąsiad zza ściany. Oczywiście nie wszystkie urządzenia i nie wszyscy producenci są na to podatni – mówi Marcin Pieleszek.

W lipcu tego roku oficjalnie ostrzeżenie przed zabawkami, które łączą się z internetem, wydało FBI. Amerykańskie biuro śledcze przestrzegło, że mogą one naruszać prywatność dziecka i zagrażać jego bezpieczeństwu albo śledzić otoczenie dziecka i codzienne życie całej rodziny, a później przekazywać takie informacje cyberprzestępcom. FBI zaleca, żeby wybierać te zabawki, które łączą się z internetem przez protokoły szyfrujące zabezpieczone silnym hasłem i zwracać uwagę na to, czy producent często aktualizuje oprogramowanie dotyczące zabezpieczeń.

Wiosną tego roku w mediach głośno było o interwencji niemieckiego urzędu regulacyjnego (Bundesnetzagentur), który nakazał wycofać ze sprzedaży interaktywne lalki Cayla, które – za pośrednictwem Bluetooth – mogły służyć jako urządzenia szpiegowskie, podsłuchiwać otoczenie dziecka czy transmitować reklamy (zabawka reklamuje inne marki, wspominając o nich podczas rozmowy z dzieckiem).

Źródło: newseria.pl, niezalezna.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Co poza partyjnym szyldem łączy Trzaskowskiego z HGW? Są niczym polityczne kameleony

/ foto. Maciej Luczniewski/Gazeta Polska i Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Hanna Gronkiewicz-Waltz aktywnie włączyła się w walkę przed wyborami w stolicy i wspiera kandydata PO? Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki twierdzi, że tak! Przestrzega, że Trzaskowski w roli prezydenta Warszawy, to tak naprawdę kolejna kadencja fundowana Gronkiewicz-Waltz. Jaki przypomina o jego roli w sztabie wyborczym HGW i twierdzi, że teraz role się odwróciły.

Na antenie TVP Patryk Jaki zwrócił uwagę, że przed wyborami w stolicy warszawiacy muszą sobie odpowiedzieć na pytanie czy chcą kolejnej kadencji ekipy spod szyldu PO i Hanny Gronkiewicz-Waltz.

- Niewiele brakuje, a Warszawa wybierze czwartą kadencję Hanny Gronkiewicz-Waltz, czyli Rafała Trzaskowskiego. Warszawiacy muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chcą kolejnej kadencji mafii developersko-reprywatyzacyjnej...  - mówił Patryk Jaki

 
- No ale przecież Rafał Trzaskowski się odcina od HGW, nie chce być z nią utożsamiany – zwrócił uwagę prowadzący rozmowę dziennikarz.

 
I wtedy Patryk Jaki przypomniał kilka faktów, którymi Rafał Trzaskowski nie chwali się jakoś specjalnie. Według wiceministra sprawiedliwości w przypadku Gronkiewicz-Waltz i Trzaskowskiego obserwujemy jedynie polityczną roszadę i zabawę w kameleony.

- No właśnie tak się odcina, że każdy z państwa, kto obserwuje tą prekampanię w Warszawie jest w stanie zauważyć, że Hanna Gronkiewicz-Waltz codziennie wspiera Rafała Trzaskowskiego. Codziennie wytyka nam błędy... Dostarcza też codziennie materiałów Rafałowi Trzaskowskiemu. Urzędnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz są sztabem wyborczym Rafała Trzaskowskiego. Co to oznacza? To oznacza, że oni tylko zamienili się twarzami. To było tak, że Rafał Trzaskowski w poprzedniej kadencji był szefem sztabu wyborczego Hanny Gronkiewicz-Waltz, a Hanna Gronkiewicz-Waltz jest teraz szefem jego sztabu. I tak naprawdę nic się nie zmieni. Jeżeli ktoś się łudzi, że cokolwiek się zmieni, to moim zdaniem jest naiwny. Warszawa, jeśli postawi na Rafała Trzaskowskiego, cała ta infrastruktura Hanny Gronkiewicz-Waltz, z całym inwentarzem... zostanie wszystko tak jak było, a jestem przekonany, że tak nie musi być – mówił Patryk Jaki.

Jednocześnie kandydat PiS na prezydenta Warszawy podkreślił, że teraz każdy mieszkaniec stolicy może sprawdzić, jaki program proponuje Patryk Jaki, a jakie propozycje dla miasta ma Rafał Trzaskowski.

Patryk Jaki odniósł się również do najnowszego pomysłu swojego rywala – ławeczki, którą Trzaskowski nosi po Warszawie. Jak informowaliśmy już na łamach portalu niezalezna.pl kandydat PO na prezydenta stolicy przemyka ulicami stolicy i... nosi ze sobą ławkę. Ktoś mógłby zapytać: po co cały ten cyrk? To najnowszy pomysł Trzaskowskiego na kampanię.
 
CZYTAJ WIĘCEJ: UWAGA Trzaskowski na ulicach Warszawy! Zapowiada: „Będę podróżował z ławką”

- To kolejna różnica pokazująca powagę i brak powagi w polityce. To jest kopiowanie tego stylu rządzenia, który proponowała Hanna Gronkiewicz-Waltz. Ona też: skakanki, rowery, ławki. Widzieliśmy pełno takich obrazków, ale tam gdzie była naprawdę potrzebna, tam gdzie trzeba było pomagać ludziom, tam gdzie trzeba było budować mosty, tam gdzie była potrzebna szybsza rozbudowa metra i linii tramwajowych, to tam jej nie było. No i Rafał Trzaskowski dzisiaj stawia ławeczkę, a Patryk Jaki proponuje kolejne rozwiązania programowe. Jutro na przykład dotyczące przejrzystego, przyjaznego i uczciwego urzędu. I każdy może wybrać, albo siedzenie na ławeczce, albo konkretna propozycja programowa – mówił Patryk Jaki.

Źródło: niezalezna.pl, TVP Info

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl