Magia świąt i Dostoyevsky

Coraz bardziej poniewierany jest język polski w mediach, marketingu i internecie. Wydaje się, że to ostatni moment, by bić na alarm.

Parę przykładów: ostatnio, jak co roku, w co drugiej reklamie słychać zwrot „magia świąt”. Absurdalny, bo przecież chrześcijaństwo i magia (czyli zabobon) stoją ze sobą w sprzeczności. Jeszcze bardziej irytuje wstawianie wszędzie słowa „dedykowane” w znaczeniu angielskim, a przecież angielskie „dedicated” to nie znaczy „dedykowany”. Na tym przykładzie widać, jak wielu jest ćwierćinteligentów, którzy nie znają dobrze ani języka polskiego, ani angielskiego. A szczytem wszystkiego jest pisanie słowiańskich (rosyjskich, ukraińskich czy białoruskich) nazwisk i nazw w transkrypcji angielskiej. Jeszcze piszemy „Dostojewski”, „Szewczenko” czy „Puszkin”, a nie „Dostoyevsky”, „Schevchenko” czy „Pushkin”. Ale już współczesnych artystów, polityków czy choćby sportowców zapisuje się coraz częściej z angielska. Jeśli tej lawiny nie zatrzymamy, niedługo będziemy mieli nie tylko Dostoyevsky’ego, ale nawet Mickevycha.

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Trzecia droga premiera Morawieckiego

Zacznijmy od parafrazy klasyka: „Daremne żale, próżny trud” opozycji. Exposé nowego premiera pokazało, że Prawo i Sprawiedliwość nie zlekceważyło zwykłych ludzi. Prospołeczna polityka, choć teraz z mocniej zaakcentowaną strategią rozwoju, to wciąż priorytet obozu władzy.

Pozwolę sobie na osobisty wtręt: oglądałem inauguracyjne wystąpienie Mateusza Morawieckiego i raz po raz uśmiechałem się szeroko. Nie słyszałem jeszcze tak autentycznie prospołecznego inauguracyjnego wystąpienia premiera rządu w III Rzeczypospolitej. Tym bardziej cennego, że wygłosił je człowiek ze znacznym doświadczeniem w sektorze bankowym. To pokazuje, że nie tylko nadszedł kres lumpenliberalizmu w liczącej się polskiej polityce, ale także że nie potrzeba już Polkom i Polakom społecznego pseudozatroskania ze strony postkomunistycznej lewicy.

Państwa w posiadaniu innych państw

Szef rządu dobrze wie, że w światowej gospodarce ostatnich dekad mocno zmieniają się trendy – nie tylko z uwagi na kolejne fale kryzysów w świecie kapitalizmu bez społecznej odpowiedzialności. Nie bez powodu powołał się w Sejmie na Thomasa Piketty’ego, który analizuje nie tylko dysfunkcyjny charakter współczesnej globalnej gospodarki, ale także bada ekonomiczne zniewolenie przez Zachód krajów Europy Wschodniej. Zdaniem Piketty’ego, o czym wprost wspomniał premier, należymy do tzw. foreign-owned countries: państw w posiadaniu innych państw (o raporcie angielskiego badacza pisałem we wrześniu w „Codziennej”).

Premier Morawiecki pokazał, że między Scyllą realnego neoliberalizmu a Charybdą realnego socjalizmu jest całkiem duże pole manewru. Oczywiście usłyszeliśmy program – jego realizacja napotka różnorodny opór materii. Ale to, jak najważniejsze osobistości w państwie mówią o polityce, także społeczno-gospodarczej i rozwojowej, naprawdę ma znaczenie. Mamy szanse na nowy rozdział w polskiej historii – tej najbardziej realnej, bo bardzo mocno wpływającej na życie kolejnych pokoleń Polek i Polaków. Wreszcie w sprawach gospodarczych zaczynamy mówić językiem innym niż język wasali – i tych przez dekady uzależnionych od sowieckiej Rosji, i tych zachwyconych własnym neokolonialnym statusem, jak to było przez dekady w III RP. Nie jesteśmy już w kraju Tadeusza Syryjczyka z Unii Wolności, który paplał radośnie przy gorących oklaskach opiniotwórczych mediów tamtych czasów, że najlepsza polityka przemysłowa to brak takiej polityki.

Inna Polska jest możliwa

Nie ma sensu szczegółowo relacjonować exposé – było czytelne i nieprzegadane, miało jasną kompozycję. Jeśli punkt wyjścia uznamy za jego fundament, to widzimy, że patriotyzm można odczytywać na z pozoru mocno nieoczywistych płaszczyznach – troska o jakość polskiego powietrza nie wyklucza troski o kanon konserwatywnych wartości. A z kolei uznanie i afirmacja tych wartości nie wykluczają – jak wprost wskazał premier – choćby szacunku i uznania dla inaczej myślących i inaczej przeżywających swoje obywatelskie, społeczne i narodowe zakorzenienie w polskości.

Wizja państwa, które nie przytłacza legislacyjnym chaosem, nie wyklucza wizji państwa, które troszczy się o ład przestrzenny, krajobraz i sprawną sieć infrastruktury publicznej, choćby komunikacyjnej. A troska – mocne to były słowa! – o dzieci i kobiety, ofiary przemocy, zmuszane do ucieczki z domów przed oprawcami, wcale nie musi wynikać z mocno lewicowego czy liberalnego światopoglądu. Rekonstrukcja i negacja sloganów oraz stereotypów III RP – tak najkrócej podsumowałbym exposé. Był to jednak program pozytywny, zapowiedź rzeczy do zrobienia, a nie jedynie krytyka zastanej i w znacznej mierze odziedziczonej po poprzednikach rzeczywistości.

Tanie państwo to złe państwo

Są tacy, którzy posypaliby publicznego grosza wszystkim, bo nie rządzą, i są tacy, którzy dają właściwie tylko swoim, gdy rządzą. Jedni i drudzy nie są dziś zbyt po-ważnie traktowani przez elektorat. Ale to, jak będzie w przyszłości, zależy w głównej mierze od rządzącej obecnie partii. Jest oczywiste, że rząd premiera Morawieckiego nie będzie równał się rządowi pani premier Beaty Szydło. Zmiany przyjdą jednak ewolucyjnie – na całe szczęście. Warto zresztą sobie uświadomić, że realne funkcjonowanie państwa to nie tylko giełda nazwisk w publicystycznych audycjach i karuzelach zmian na samej górze. Nie widzimy tych szczebli administracyjnych, w których zapewne w styczniu czy lutym nadejdą zmiany.

Banalna prawda jest taka, że decyzje i ustalenia na najwyższym szczeblu to jedno, a możliwości administracji to drugie. Jako etatysta z czystym sumieniem mogę powiedzieć to, czego inni nie chcą widzieć lub celowo to lekceważą – otóż wbrew stereotypom państwo polskie ma coraz większe problemy z kadrami na niższych szczeblach. Niskie pensje i rozpowszechnienie śmieciowego zatrudnienia na dole administracyjnej machiny powodują, że ludzie po prostu uciekają albo nie są w stanie sprostać nadmiarowi obowiązków. Lepiej zatem, żeby nowy rząd miał pomysły na usprawnianie aparatu organizacyjnego państwa, niż podejmował ewentualne odchudzanie kadr – szczególnie tych na dole – dobrze widziane przez liberalnych publicystów, ale w tym momencie zdecydowanie szkodliwe.

Parę krytycznych uwag

Czas na łyżkę dziegciu – premier Morawiecki będzie musiał zbilansować różne wydatki. Pieniądze na rozwój czy pieniądze na cele społeczne – trzeba będzie wybierać. Rząd zapowiada kontynuację prospołecznego kursu gabinetu Beaty Szydło. Warto jednak sobie uświadomić, że to Ministerstwo Finansów zablokowało finansowe wsparcie dla środowiskowych domów samopomocy dla osób z zaburzeniami psychicznymi. I więcej: PiS przez dwa lata nie zrealizowało elementarnych obietnic złożonych w czasach PO opiekunom dorosłych osób niepełnosprawnych. Mam dylemat, jak najlepiej ująć swój apel. Waham się między dwiema wersjami, więc zapiszę obie: byłoby dowodem dużej klasy nowego premiera, gdyby tę sprawę wreszcie załatwiono. I druga opcja: byłoby oznaką zwykłej przyzwoitości politycznej, gdyby tę sprawę wreszcie załatwiono. Tak czy inaczej – jeśli zgodnie ze słowami szefa rządu silne państwo to takie, które troszczy się o swoich najsłabszych, jest to okazja, by to udowodnić.

Nie dziwiły mnie ani trochę buczenie i śmiechy opozycji w trakcie exposé – czuć w nich było straszną konsternację, większość informacji, które usłyszeli, nijak się ma do ich mentalności formacji (anty)intelektualnej i zdolności percepcji polskiej rzeczywistości – tej najzwyklejszej, realności skromnego portfela. Ryszard Petru ze swoim marudzeniem o wzroście długu publicznego i Grzegorz Schetyna udający, że po kolejnych sondażowych knock-outach wciąż stoi na własnych nogach, brzmieli cokolwiek zabawnie. Przepraszam, brzmieli tylko zabawnie.

Widmo Polski dobrej dla zwykłych ludzi krąży nad elitami czasów transformacji. Oby faktycznie z kraju marzeń przeszło w rzeczywistość.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl