Proputinowska Platforma

To, że politycy Platformy Obywatelskiej niczym targowiczanie biegną po pomoc przeciwko własnemu krajowi do zagranicznych ośrodków, już przestało dziwić. Gdy jednak były premier i były minister obrony narodowej bronią człowieka podejrzanego o współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi, to już zakrawa na zdradę.

Parlamentarzyści PO publicznie mówią, że Piotr Pytel, podejrzany o współpracę z Federalną Służbą Bezpieczeństwa Rosji, jest „bohaterem”. Może rzeczywiście dla ludzi Platformy człowiek wysługujący się Moskwie to wzór żołnierza i patrioty, ale to wzorce żywcem wzięte z czasów zaborów i sowieckiej okupacji. Jeśli już można pana Pytla do kogoś porównywać, to jedynie do ludzi pokroju Aleksandra Wielopolskiego. Donald Tusk pisze na Twitterze: „Jestem dumny, że jako premier mogłem współpracować z generałami Pytlem i Noskiem. Byli i są wzorem odpowiedzialności, patriotyzmu i honoru”. Tusk napisał to, co rzeczywiście myśli – dla niego współpraca z FSB to dowód „patriotyzmu”. Szkoda tylko, że pod wpisem nie zamieścił zdjęcia, na którym widać, jak z radością ściska się z Putinem w miejscu, gdzie zginął polski prezydent. Wtedy byłoby całkiem jasne, jaki „patriotyzm” i „honor” ma na myśli.

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Masakra zielonych ludzików, czyli punkt zwrotny

Oficjalnie nic się nie stało. I Moskwa, i Waszyngton twierdzą, że nie wiedzą o tym, by w Syrii doszło do walk między Amerykanami i Rosjanami. Jednak media anglojęzyczne i rosyjskie pełne są relacji, także z pierwszej lub drugiej ręki, że Rosjanie i rządowe siły syryjskie zaatakowały kontrolowane przez Kurdów, prozachodnich Syryjczyków oraz Amerykanów pola naftowe, próbując je zająć.

Po kilkugodzinnej bitwie Amerykanie użyli lotnictwa, zabijając, według różnych szacunków, od kilkunastu do kilkuset Rosjan i raniąc kolejnych kilkuset. Do tych Rosjan z formalnie prywatnej tzw. grupy Wagnera (nazwa od pseudonimu dowódcy, byłego (?) oficera GRU) Rosja się nie przyznaje. Tak jak nie przyznaje się do zielonych ludzików, którzy najechali Ukrainę. To często zresztą ci sami ludzie, którzy „odwiedzili” i Ukrainę, i Syrię. Nie przypominam sobie takiej sytuacji w historii, by Amerykanie walczyli w bitwie z Rosjanami i zabili kilkuset z nich. To punkt zwrotny nie tylko wojny w Syrii, ale też dla Rosji i być może świata. Nie wiadomo jednak, czy na gorsze, czy na lepsze.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl