Bez złudzeń

Totalna opozycja znów odwołuje się do ulicy i znów przegrywa. Nie powinno to nikogo dziwić – po jednoznacznym zachowaniu w Parlamencie Europejskim, gdy głosujący za sankcjami przeciw Polsce politycy PO nie tylko nie zostali ukarani, lecz także dumnie pokazywali miedziane czoła, Polacy nie mają powodu, by sądzić o nich cokolwiek dobrego.

Zwycięża pogląd – dobrze widoczny na portalach społecznościowych – że to współczesna targowica stara się blokować konieczną dla naprawy państwa reformę sądownictwa i na wszelkie sposoby usiłuje osłabiać Polskę. Że kuriozalne są ich okrzyki o „wolnych sądach” czy „upartyjnieniu wymiaru sprawiedliwości”, gdy publikowane są zdjęcia wychodzących z tajnej narady w siedzibie Platformy Obywatelskiej najważniejszych sędziów – szefowej Sądu Najwyższego czy byłego szefa Trybunału Konstytucyjnego. Gdy dodać do tego jednoznaczną obronę podejrzanego o związki z rosyjską FSB generała w wydaniu nie tylko krajowych polityków PO, lecz także jej byłego lidera atakującego bez najmniejszego zażenowania kraj, którego niedawno był premierem, to ocena musi być jednoznaczna. Strategia totalnej opozycji czy Kremla? Zbyt podobne, by Polacy mogli mieć złudzenia.

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Trzecia droga premiera Morawieckiego

Zacznijmy od parafrazy klasyka: „Daremne żale, próżny trud” opozycji. Exposé nowego premiera pokazało, że Prawo i Sprawiedliwość nie zlekceważyło zwykłych ludzi. Prospołeczna polityka, choć teraz z mocniej zaakcentowaną strategią rozwoju, to wciąż priorytet obozu władzy.

Pozwolę sobie na osobisty wtręt: oglądałem inauguracyjne wystąpienie Mateusza Morawieckiego i raz po raz uśmiechałem się szeroko. Nie słyszałem jeszcze tak autentycznie prospołecznego inauguracyjnego wystąpienia premiera rządu w III Rzeczypospolitej. Tym bardziej cennego, że wygłosił je człowiek ze znacznym doświadczeniem w sektorze bankowym. To pokazuje, że nie tylko nadszedł kres lumpenliberalizmu w liczącej się polskiej polityce, ale także że nie potrzeba już Polkom i Polakom społecznego pseudozatroskania ze strony postkomunistycznej lewicy.

Państwa w posiadaniu innych państw

Szef rządu dobrze wie, że w światowej gospodarce ostatnich dekad mocno zmieniają się trendy – nie tylko z uwagi na kolejne fale kryzysów w świecie kapitalizmu bez społecznej odpowiedzialności. Nie bez powodu powołał się w Sejmie na Thomasa Piketty’ego, który analizuje nie tylko dysfunkcyjny charakter współczesnej globalnej gospodarki, ale także bada ekonomiczne zniewolenie przez Zachód krajów Europy Wschodniej. Zdaniem Piketty’ego, o czym wprost wspomniał premier, należymy do tzw. foreign-owned countries: państw w posiadaniu innych państw (o raporcie angielskiego badacza pisałem we wrześniu w „Codziennej”).

Premier Morawiecki pokazał, że między Scyllą realnego neoliberalizmu a Charybdą realnego socjalizmu jest całkiem duże pole manewru. Oczywiście usłyszeliśmy program – jego realizacja napotka różnorodny opór materii. Ale to, jak najważniejsze osobistości w państwie mówią o polityce, także społeczno-gospodarczej i rozwojowej, naprawdę ma znaczenie. Mamy szanse na nowy rozdział w polskiej historii – tej najbardziej realnej, bo bardzo mocno wpływającej na życie kolejnych pokoleń Polek i Polaków. Wreszcie w sprawach gospodarczych zaczynamy mówić językiem innym niż język wasali – i tych przez dekady uzależnionych od sowieckiej Rosji, i tych zachwyconych własnym neokolonialnym statusem, jak to było przez dekady w III RP. Nie jesteśmy już w kraju Tadeusza Syryjczyka z Unii Wolności, który paplał radośnie przy gorących oklaskach opiniotwórczych mediów tamtych czasów, że najlepsza polityka przemysłowa to brak takiej polityki.

Inna Polska jest możliwa

Nie ma sensu szczegółowo relacjonować exposé – było czytelne i nieprzegadane, miało jasną kompozycję. Jeśli punkt wyjścia uznamy za jego fundament, to widzimy, że patriotyzm można odczytywać na z pozoru mocno nieoczywistych płaszczyznach – troska o jakość polskiego powietrza nie wyklucza troski o kanon konserwatywnych wartości. A z kolei uznanie i afirmacja tych wartości nie wykluczają – jak wprost wskazał premier – choćby szacunku i uznania dla inaczej myślących i inaczej przeżywających swoje obywatelskie, społeczne i narodowe zakorzenienie w polskości.

Wizja państwa, które nie przytłacza legislacyjnym chaosem, nie wyklucza wizji państwa, które troszczy się o ład przestrzenny, krajobraz i sprawną sieć infrastruktury publicznej, choćby komunikacyjnej. A troska – mocne to były słowa! – o dzieci i kobiety, ofiary przemocy, zmuszane do ucieczki z domów przed oprawcami, wcale nie musi wynikać z mocno lewicowego czy liberalnego światopoglądu. Rekonstrukcja i negacja sloganów oraz stereotypów III RP – tak najkrócej podsumowałbym exposé. Był to jednak program pozytywny, zapowiedź rzeczy do zrobienia, a nie jedynie krytyka zastanej i w znacznej mierze odziedziczonej po poprzednikach rzeczywistości.

Tanie państwo to złe państwo

Są tacy, którzy posypaliby publicznego grosza wszystkim, bo nie rządzą, i są tacy, którzy dają właściwie tylko swoim, gdy rządzą. Jedni i drudzy nie są dziś zbyt po-ważnie traktowani przez elektorat. Ale to, jak będzie w przyszłości, zależy w głównej mierze od rządzącej obecnie partii. Jest oczywiste, że rząd premiera Morawieckiego nie będzie równał się rządowi pani premier Beaty Szydło. Zmiany przyjdą jednak ewolucyjnie – na całe szczęście. Warto zresztą sobie uświadomić, że realne funkcjonowanie państwa to nie tylko giełda nazwisk w publicystycznych audycjach i karuzelach zmian na samej górze. Nie widzimy tych szczebli administracyjnych, w których zapewne w styczniu czy lutym nadejdą zmiany.

Banalna prawda jest taka, że decyzje i ustalenia na najwyższym szczeblu to jedno, a możliwości administracji to drugie. Jako etatysta z czystym sumieniem mogę powiedzieć to, czego inni nie chcą widzieć lub celowo to lekceważą – otóż wbrew stereotypom państwo polskie ma coraz większe problemy z kadrami na niższych szczeblach. Niskie pensje i rozpowszechnienie śmieciowego zatrudnienia na dole administracyjnej machiny powodują, że ludzie po prostu uciekają albo nie są w stanie sprostać nadmiarowi obowiązków. Lepiej zatem, żeby nowy rząd miał pomysły na usprawnianie aparatu organizacyjnego państwa, niż podejmował ewentualne odchudzanie kadr – szczególnie tych na dole – dobrze widziane przez liberalnych publicystów, ale w tym momencie zdecydowanie szkodliwe.

Parę krytycznych uwag

Czas na łyżkę dziegciu – premier Morawiecki będzie musiał zbilansować różne wydatki. Pieniądze na rozwój czy pieniądze na cele społeczne – trzeba będzie wybierać. Rząd zapowiada kontynuację prospołecznego kursu gabinetu Beaty Szydło. Warto jednak sobie uświadomić, że to Ministerstwo Finansów zablokowało finansowe wsparcie dla środowiskowych domów samopomocy dla osób z zaburzeniami psychicznymi. I więcej: PiS przez dwa lata nie zrealizowało elementarnych obietnic złożonych w czasach PO opiekunom dorosłych osób niepełnosprawnych. Mam dylemat, jak najlepiej ująć swój apel. Waham się między dwiema wersjami, więc zapiszę obie: byłoby dowodem dużej klasy nowego premiera, gdyby tę sprawę wreszcie załatwiono. I druga opcja: byłoby oznaką zwykłej przyzwoitości politycznej, gdyby tę sprawę wreszcie załatwiono. Tak czy inaczej – jeśli zgodnie ze słowami szefa rządu silne państwo to takie, które troszczy się o swoich najsłabszych, jest to okazja, by to udowodnić.

Nie dziwiły mnie ani trochę buczenie i śmiechy opozycji w trakcie exposé – czuć w nich było straszną konsternację, większość informacji, które usłyszeli, nijak się ma do ich mentalności formacji (anty)intelektualnej i zdolności percepcji polskiej rzeczywistości – tej najzwyklejszej, realności skromnego portfela. Ryszard Petru ze swoim marudzeniem o wzroście długu publicznego i Grzegorz Schetyna udający, że po kolejnych sondażowych knock-outach wciąż stoi na własnych nogach, brzmieli cokolwiek zabawnie. Przepraszam, brzmieli tylko zabawnie.

Widmo Polski dobrej dla zwykłych ludzi krąży nad elitami czasów transformacji. Oby faktycznie z kraju marzeń przeszło w rzeczywistość.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl