Wielka noworoczna szopka Wolskiego już w środę w "Gazecie Polskiej"!

W najnowszym numerze „Gazety Polskiej”, który już w środę trafi do kiosków, Marcin Wolski przedstawi „Wielką noworoczną szopkę”, w której nie zabraknie takich postaci jak Emeryci w ortalionach lub Czyściciele. W wywiadzie numeru Dorota Kania rozmawiała z Kornelem Morawieckim o reformach sądownictwa i o tym, czy jego syn – Mateusz Morawiecki – będzie dobrym premierem dla Polski.

Ponadto w numerze:

Piotr Lisiewicz frywolnie odpowiada na pozew Mateusza Damięckiego

„Natychmiast wycofać gazetę z kiosków i punktów sprzedaży – takie żądanie wysunął Pan wobec mojej redakcji. Sąd ma to nakazać jeszcze przed wydaniem wyroku, bo wystąpił Pan o zabezpieczenie swoich roszczeń. Dlaczego? Czy może w artykule, o który Panu poszło, zmyśliłem jakieś fakty? Nie, niczego takiego mi Pan nie zarzuca. Zarzuca mi Pan 'fałszywą interpretację faktów', odmienną od własnej, w Pana przekonaniu prawdziwej. I za to gazetę won z kiosków”

- pisze w odpowiedzi Damięckiemu Lisiewicz. W polemice chodzi o tekst „Zarabiają u Putina, bronią Polski przed Kaczyńskim”, który ukazał się w miesięczniku „Nowe Państwo”.

„Poszukiwanie zagrabionych skarbów”

Piotr Nisztor przyjrzy się temu, w jaki sposób poszukiwane są zagrabione w czasie II wojny światowej skarby polskiej kultury i jak pomaga nam w tym FBI. 

„Armie niemiecka i radziecka okupujące terytorium Polski przy okazji działań wojennych dokonywały masowych grabieży muzeów, kościołów i prywatnych kolekcji. Wiele ze zbiorów nie było ewidencjonowanych. W efekcie lista strat wojennych (…) zawiera tylko ułamek tego, co faktycznie zostało wywiezione z Polski”

- czytamy w tekście Piotra Nisztora.

„Rok pod znakiem fejka”

- Według wielu komentatorów oraz językoznawców określenie „fake news” jest najpopularniejszym tworem językowym 2017 r. Z tej okazji przedstawiamy (bardzo) subiektywny wybór manipulacji, kłamstewek i półprawd, które pojawiły się w mijającym roku w polskich mediach i polityce

– pisze Wojciech Mucha w podsumowaniu fake newsów roku 2017.

Gruzińskie serce Lecha Kaczyńskiego. Niezwykła historia dziewczynki z Eredwi

Grzegorz Wierzchołowski przedstawi historię Ekateriny Beruaszwili, dziewczyny, której życie na zawsze w 2008 r. odmienił prezydent Lech Kaczyński. 

„Po powrocie do Gruzji i wznowieniu nauki dziewczynka nie mogła zapomnieć o naszym kraju. - Cały czas coś mnie do Polski ciągnęło. Dowiedziałam się, że w Tbilisi jest szkoła, w której w soboty odbywają się lekcje języka polskiego. Postanowiłam spróbować – mówi Eka”.

Źródło: niezalezna.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Koniec udawania. Maski opadły! Ta wypowiedź jednej z protestujących nie pozostawia żadnych złudzeń

/ twitter.com/waldemar_kowal

Jak już informowaliśmy, Straż Marszałkowska uniemożliwiła protestującym w Sejmie wywieszenie za oknem budynku transparentu informującego o prowadzonym przez nich proteście. Wywołało to ogromne oburzenie protestujących oraz sympatyzujących z nimi polityków „totalnej opozycji”. W trakcie krótkiego briefingu prasowego jedna z uczestniczek protestu skierowała kilka słów bezpośrednio do premiera Morawieckiego. „Pana dni są już chyba policzone” - grzmiała. To jak to w końcu jest z tą apolitycznością protestu?

Iwona Hartwich z Komitetu Protestacyjnego Rodziców Osób Niepełnosprawnych próbowała dziś wywiesić baner na zewnątrz budynku parlamentu. Protestujące kobiety otworzyły jedno z okien znajdujących się na pierwszym piętrze w holu głównym Sejmu. Hartwich trzymała w rękach plakat.

- Musicie się pogodzić, że tu mieszkamy od 37 dni i wchodzicie z buciorami w te 68 metrów - mówiła do strażników jedna z protestujących .

CZYTAJ WIĘCEJ: Przepychanki w Sejmie. Protestujący chcieli wywiesić za oknem baner. Interweniowała Straż Marszałkowska
 

Korzystając z obecności kamer i zainteresowania części posłów protestujące postanowiły wygłosić swoje „orędzie”.

Iwona Hartwich początkowo przekonywała, że minister Rafalska... jest dla protestujących „osobą niedecyzyjną”. Po chwili jednak do głosu doszła jej koleżanka i wtedy zaczęło się na dobre.

- Chcieliśmy wywiesić ten banner po to, że tutaj przez galerię nie przejdą goście, którzy przyjadą z NATO, tylko jakimś tylnym wyjściem będą uciekać jak szczury do kanałów chyba, więc chcieliśmy pokazać, to naprawdę, że my tu jesteśmy – mówiła wyraźnie oburzona kobieta.


Na tym jednak nie poprzestała. Zwróciła się bezpośrednio do premiera Morawieckiego.

 - Do pana Morawieckiego: Niech się pan naprawdę pochyli nad tą najsłabszą grupą, bo pana dni też chyba są już policzone. Mam nadzieję, że społeczeństwo się ocknie! - grzmiała.


 

 
 

Źródło: niezalezna.pl, Twitter

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl