Polskie wody będą zanieczyszczone jeszcze przez kilkadziesiąt lat

/ Arcaion

Nawet jeśli teraz będziemy dbać o środowisko, a rolnicy będą stosować mniej nawozów, z których do gleb, a potem do wód przedostają się substancje biogenne, to polskie rzeki i Bałtyk będą zanieczyszczone nawet przez kilkadziesiąt lat – uważa fizyk środowiska dr Przemysław Wachniew z AGH.

Zespół Wachniewa realizował w ostatnich latach międzynarodowy projekt badawczy Soils2Sea.

Uczeni z AGH analizowali procesy transportu zanieczyszczeń biogennych przez gleby i wody podziemne. Projekt ma pomóc w redukcji zanieczyszczeń pochodzenia rolniczego wpływających do Bałtyku poprzez wody podziemne i powierzchniowe.

Zgodnie z wynikami badań zły stan polskich wód i Bałtyku to nie tylko efekt obecnego nawożenia gruntów przez rolników. „Dzisiaj zmagamy się z efektem nawożenia stosowanego jeszcze w latach 70., 80." – zaznaczył w rozmowie aukowiec z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Jak wyjaśnił, wody podziemne niosące zanieczyszczenia w wielu przypadkach dość długo pozostają pod powierzchnią ziemi, a do pobliskiej rzeki mogą wypłynąć po kilkudziesięciu latach.

„Musimy się uporać z widmem przeszłości. Nawet jeżeli teraz będziemy stosować nie wiadomo jak dobre praktyki rolnicze, ograniczali nawożenie gleby do minimum, to spadku stężeń zanieczyszczeń biogennych w rzekach nie zaobserwujemy w ciągu kilku lat"

– powiedział Przemysław Wachniew.

Jak podkreślił, polskie gleby są dość przepuszczalne dla wody i zanieczyszczeń, niewiele szkodliwych w nadmiarze azotanów (składnik nawozów) ulega w nich zatrzymaniu lub rozkładowi. „Nasze wyniki skłaniają nas do tego, aby całą Polskę uznać za obszar niebezpieczny, taki czarny punkt na mapie Europy, jeśli chodzi o zanieczyszczenie wód" – przyznał.

Badania uczonych potwierdziły także ścisły związek między rodzajem gleby a szybkością transportu wody do gruntów, a potem do rzek. Zanieczyszczenia najszybciej przenikają przez gleby piaszczyste.

Rzeki są zanieczyszczone najbardziej tam, gdzie występuje największa gęstość zaludnienia i najintensywniejsze rolnictwo.

Nawożenie i hodowla zwierząt są głównymi źródłami zanieczyszczenia rzek substancjami biogennymi (ok. 90 proc. w skali kraju), ale lokalnie istotne mogą być zanieczyszczenia pochodzące z oczyszczonych i nieoczyszczonych ścieków bytowych.

Widocznym rezultatem zanieczyszczeń polskich rzek są m.in. uniemożliwiające kąpiel wykwity glonów na bałtyckich plażach.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Tusk zeznaje przed sądem. "Wizyta 7 kwietnia 2010 r. była efektem polityki mojego rządu wobec Rosji"

/ screen TVP Info

- W sensie politycznym moja wizyta 7 kwietnia 2010 r. w Katyniu, organizowana przez moich urzędników, była efektem w sposób bezpośredni zaproszenia przez premiera Putina, a pośrednio była efektem polityki, jaką mój rząd przyjął w relacjach z Federacją Rosyjską - mówił Donald Tusk podczas przesłuchania przed Sądem Okręgowym w Warszawie w procesie Tomasza Arabskiego.

Dziś, kilka minut po godz. 10.00 były premier, obecnie przewodniczący Rady Europejskiej, Donald Tusk zeznaje jako świadek w warszawskim sądzie okręgowym w procesie byłego szefa KPRM Tomasza Arabskiego oraz czterech innych urzędników, w sprawie organizacji wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu 10 kwietnia 2010 r. Proces - zainicjowany prywatnym aktem oskarżenia - rozpoczął się przed Sądem Okręgowym w Warszawie w marcu 2016 r.

- Politycznie nie odpowiadałam za wizytę prezydenta Kaczyńskiego 10 kwietnia 2010 r. Nie leży w kompetencji premiera zajmowanie się stroną logistyczną wizyt, organizacją moich wizyt zagranicznych zajmowali się urzędnicy

- mówił przed sądem Tusk. 

Były premier mówił także o swojej wizycie w Katyniu 7 kwietnia 2010 r. Spotkał się tam z premierem Federacji Rosyjskiej, Władimirem Putinem. 

CZYTAJ TEŻ: 7 kwietnia 2010 r. Rocznica, o której Donald Tusk chciałby zapomnieć

- W sensie politycznym moja wizyta 7 kwietnia 2010 r. w Katyniu, organizowana przez moich urzędników, była efektem w sposób bezpośredni zaproszenia przez premiera Putina, a pośrednio była efektem polityki, jaką mój rząd przyjął w relacjach z Federacją Rosyjską

- zeznał Donald Tusk.

- Sytuacja Polski, globalna i w kontekście europejskim wymagała pewnej normalizacji relacji między Polską a Rosją na polskich warunkach, szczególnie w kontekście polityki historycznej i naszych wspólnych doświadczeń historycznych

- dodał.

Źródło: PAP, TVP Info, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl