Kolędowanie z abp. Jędraszewskim – ZDJĘCIA, WIDEO

/ fot. Monika Jaracz/ Archidiecezja Krakowska

– Pan Jezus przyniósł nam pokój, który jest wielką wartością, ale też wielkim wyzwaniem. Ten pokój domaga się byśmy byli otwarci na boży głos, byśmy byli gotowi stać się znakiem sprzeciwu wobec zła tego świata, byśmy nie bali się narazić. To niekiedy wcale nie jest łatwe – mówił abp Marek Jędraszewski do członków krakowskich Duszpasterstw Akademickich.

Na spotkanie opłatkowe z arcybiskupem studenci przybyli do Akademickiej Kolegiaty św. Anny w Krakowie. Usłyszeli podczas niego komentarz metropolity do odczytanego wcześniej fragmentu Ewangelii św. Łukasza.

Jak głosił abp Jędraszewski, spis ludności zarządzony przez Cezara Augusta miał być demonstracją potęgi politycznej i administracyjnej Imperium Rzymskiego. 

Miał jednocześnie wskazać na to, ilu jest potencjalnych podatników. Spisuje się ludzi po to, by wiedzieć ile pieniędzy wpłynie do skarbca państwowego. Więc z jednej strony była to demonstracja siły, która sprawia, że nawet na peryferiach imperium ludzie są zmuszeni by udać się zapisać tam, skąd pochodzą 
– mówił hierarcha.

Tak zaczyna się historia Józefa i Maryi, którzy musieli opuścić Nazaret i udać się do Betlejem. Z uwagi na zbliżające się narodzenie Jezusa droga ta nie była łatwa. Jednak właśnie w ten sposób spełniły się proroctwa, że Dzieciątko Jezus poczęte w łonie Najświętszej Maryi Panny w Nazarecie narodzi się w Betlejem.

Bóg prowadzi swoje dzieło zbawcze niekiedy po bardzo krzywych ludzkich drogach. Nad wszystkim ostatecznie jest Pan, ale chodzi o to, by umieć odczytać, czego on od nas chce i co chce osiągnąć przez naszą gotowość, by wypełnić jego wolę 
– kontynuował metropolita krakowski.

To właśnie Bogu wierni muszą nieustannie oddawać najwyższą cześć i chwałę dlatego, że on do końca umiłował człowieka. Jednocześnie muszą zrozumieć jak wielka jest godność ludzi wynikająca z tej bożej miłości. 

Warto zaznaczyć, że Chrystus nie przyniósł spokoju polegającego na tym, że człowiek zachęcany jest do konformizmu, albo unikania sytuacji, w których musiałby się jednoznacznie opowiedzieć po stronie dobra. 

Pan Jezus przyniósł nam pokój, który jest wielką wartością, ale też wielkim wyzwaniem. Ten pokój domaga się byśmy byli otwarci na boży głos, byśmy byli gotowi stać się znakiem sprzeciwu wobec zła tego świata, byśmy nie bali się narazić. To niekiedy wcale nie jest łatwe 
– podkreślał duchowny.

Mimo, że to jest trudna postawa, daje ona poczucie wewnętrznego pokoju, wynikającego z bycia z Bogiem i dla Boga, a jednocześnie z drugim człowiekiem i dla jego dobra. 

To jest najwspanialsza wartość, która jako przesłanie płynie do nas z Betlejem. Życzę wam, byście mieli ufność w to, że Bóg jest ostatecznie Panem historii i dziejów ludzkości. I żebyście mieli w sobie tego ducha wielbienia Boga za jego miłość ku nam i by z tego wynikała wewnętrzna potrzeba, by być człowiekiem bożego pokoju 
– mówił arcybiskup.

Dzisiejszemu światu bardzo potrzeba tego autentycznego bożego pokoju, zwłaszcza tam gdzie są wojny, przemoc i nienawiść. 

Wiemy też, jak bardzo ten boży pokój zbudowany na prawdzie, na gotowości do pojednania się i przebaczenia jest bardzo potrzebny także naszej ojczyźnie 
– dodawał.

Ks. Tadeusz Panuś, proboszcz parafii św. Anny w Krakowie zauważył z kolei, że narodzenie Jezusa, które miało miejsce ponad dwa tysiące lat temu przemienia świat. 

Nawet ludzie różnymi motywami powodowani zmieniają styl życia. A my, którzy wierzymy, że słowo stało się ciałem, chcemy trwać w tej radości spowodowanej tym jak bardzo jesteśmy kochani przez Boga. W różnych miejscach gromadzimy się żeby czytać słowa o bożym narodzeniu, żeby kolędować Bożej Dziecinie, jak pastuszkowie składać mu hołd i jak Trzej Królowie i przynosić mu dary serc 
– powiedział.

Tagi
Wczytuję komentarze...

Cenckiewicz ujawnia kulisy sensacyjnego przekrętu bezpieki. I zapewnia: „Sprawa jest rozwojowa”

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

– Na przestrzeni lat 90-tych i 2000, mieliśmy do czynienia z procesem masowym, przemysłowym, wymierzonym w archiwalia z okresu PRL-u. Mówimy o niszczeniu dokumentów partyjnych, personalnych – mówił w Telewizji Republika dr hab. Sławomir Cenckiewicz, dyrektor Wojskowego Biura Historycznego.

O licznych przypadkach bezprawnego niszczenia akt w archiwach wojskowych w Gdyni, Nowym Dworze Mazowieckim i Rembertowie w latach 1990-2009 poinformowało w ubiegłym tygodniu Wojskowe Biuro Historyczne (WBH). Podkreśliło też, że w latach 2000-2009, mimo ustawy o IPN, niszczono akta organów bezpieczeństwa PRL.

CZYTAJ WIĘCEJ: Sensacyjny przekręt bezpieki! Jeszcze w latach 2000-2009 niszczono akta tajnych służb PRL

Dziś na antenie Telewizji Republika Sławomir Cenckiewicz mówił o kulisach tego skandalu.

Problem jest poważny, zajmuje się tym też Ministerstwo Obrony Narodowej. Na przestrzeni lat 90-tych i 2000., mieliśmy do czynienia z procesem masowym, przemysłowym, wymierzonym w archiwalia z okresu PRL-u. Mówimy o niszczeniu dokumentów partyjnych, personalnych. Chodzi o proceder, który został ubrany w "legalne zasady" brakowania dokumentów. Nie mówię o wąskim okresie czasu, a 20, 25, niemal 30 latach przemysłowego, myślę, że zaplanowanego, procesu niszczenia dokumentów o ważnej wadze historycznej. W 2009 roku wciąż niszczono dokumenty, które powinny znajdować się w Instytucie Pamięci Narodowej - mamy na to dowody – mówił dyrektor WBH.

Cenckiewicz podkreślił, że "nigdy w archiwach wojskowych nie pojawił się ktoś, kogo można by uznać za obcego".

Zawsze było to hermetyczne środowisko. Okres 2005-2007 nie stanowi żadnego wyjątku. Minister Sikorski nie przeprowadził wówczas żadnych zmian – dodał.

Gość Telewizji Republika mówił, że "w styczniu 2006 roku, z inicjatywy Janusza Kurtyki pojawiła się idea, abym objął stanowisko szefa Centralnego Archiwum Wojskowego".

Taka propozycja padła w gronie trzech osób: Janusza Kurtyki, Radosława Sikorskiego oraz mnie. Ówczesny minister obrony narodowej nigdy nie wywiązał się z tej deklaracji. Tłumaczył, że nie miał możliwości zatrudnienia mnie na stanowisku kierowniczym z wielu przyczyn. Dokładnie w tym samym czasie, kiedy miałem objąć urząd szefa CAW, rozpoczęto masowe niszczenie dokumentów wysokiej wagi państwowej – ujawnił Cenckiewicz.

Dyrektor WBH zaznaczył, że chodzi o "przemysłowy charakter niszczenia akt, o milionach stron, wśród których znajdowały się ważne informacje z punktu widzenia historii naszego kraju".

Znamy nazwiska, mamy bardzo dużo dowodów. Złożyłem trzy zawiadomienia do prokuratury. Uważam, że powinno to być jedno z ważniejszych śledztw. Jak najbardziej mamy do czynienia ze sprawą rozwojową – dodał.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Teczki służb PRL niszczono jeszcze w 2009 roku! Teraz sprawą zajmą się śledczy

O kulisach całej sprawy Cenckiewicz mówił również na antenie TVP Info:

 

Źródło: telewizjarepublika.pl, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl