Gibon publicysta

W systematyce zwierząt w rzędzie „naczelnych” w podrzędzie „wyższych naczelnych” i nadrodzinie „człekokształtnych” znajdziemy wiele gatunków, ale tylko dwie rodziny. W człowiekowatych są goryle, szympansy, orangutany i ludzie. Tylko jeden gatunek człekokształtnych nie załapał się obecnie do tej rodziny: gibon. Naukowcy odkryli bowiem – całkiem niedawno, bo w latach 90. – że zwierzę to nie pasuje do reszty, gdyż różni się liczbą chromosomów.

Nie wiem, jak się z tym czują gibony. Pewnie zasadniczo jest im to obojętne. Piszę o tym, bo gibon zawsze mi się przypomina, gdy czytam oświeconych publicystów. Wiecie Państwo, o których chodzi. O tych, którzy rozdają takie łatki jak „lewak”, „beton”, „PiS-obeton”, „ciemnogród” i co nienawidzą rowerów, bo im się żupan – symbol złotej szlacheckiej wolności – w łańcuch wkręca. To ci, którzy chcieliby parkować na trawnikach i z szablą przy boku oraz zakręcając wąsa chronić świat przed zakusami złej władzy, którą rozumieją wyłącznie jako formę represji. Słowem, chodzi o tych, którzy w dyskusji uznają tylko własne zdanie, za postęp rozumieją to, co sami wymyślą, i generalnie znają się na wszystkim najlepiej. Wiedzą, że niuansowanie jest dla frajerów, a każdy nawet najbardziej skomplikowany problem można sprowadzić do prostej dychotomii. I niezależnie od tego, czy jest to smog, czy wojna w Syrii.

Konkretami zajmują się jednak rzadko. Większość swojej aktywności gibonowaci publicyści poświęcają na to, aby udowodnić czytelnikowi (który chyba nie zdołałby wyciągnąć z tego wniosku samoistnie), że zasadniczo różnią się od innych człekokształtnych publicystów. I trzeba przyznać, że obserwowanie ich starań jest fascynujące. Mimo że różnicy w chromosomach nie można dostrzec gołym okiem.  
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Trump, Putin – ograniczone zaufanie

Donald Trump może szokować stylem, lecz to, co mówi, nie zapowiada zwrotu w polityce zagranicznej USA. Trump, podobnie jak jego poprzednik, chce, aby sojusznicy USA w Europie Zachodniej zwiększali wydatki na obronność i aby Europa popierała swoje bezpieczeństwo energetyczne.

Jest to związane z tym, że Stany Zjednoczone same coraz mocniej angażują się gospodarczo i militarnie w rejonie Pacyfiku. Ustabilizowaniu sytuacji w Europie po to, by odciążyć Amerykanów, służy także wypracowanie jakiegoś modus vivendi z Rosją. Należy się spodziewać, że stosunki obu państw będzie charakteryzowało ograniczone zaufanie. Co jest tego przyczyną? Po pierwsze: brak akceptacji agresywnej polityki Rosji. Po drugie: sytuacja wewnętrzna w USA, która uniemożliwia Trumpowi zbliżenie polityczne z Putinem. I po trzecie: USA zaczynają konkurować z Rosją jako eksporter LNG i te ich interesy jako eksportera gazu mogły stać za niektórymi wypowiedziami prezydenta Trumpa dotyczącymi polityki energetycznej. Nie ma w tym żadnego cynizmu. To normalna praktyka polityki zagranicznej, że gdy bezpieczeństwo naszych sojuszników i nasze interesy gospodarcze idą w parze, to staramy się te kwestie łączyć.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl