Gibon publicysta

W systematyce zwierząt w rzędzie „naczelnych” w podrzędzie „wyższych naczelnych” i nadrodzinie „człekokształtnych” znajdziemy wiele gatunków, ale tylko dwie rodziny. W człowiekowatych są goryle, szympansy, orangutany i ludzie. Tylko jeden gatunek człekokształtnych nie załapał się obecnie do tej rodziny: gibon. Naukowcy odkryli bowiem – całkiem niedawno, bo w latach 90. – że zwierzę to nie pasuje do reszty, gdyż różni się liczbą chromosomów.

Nie wiem, jak się z tym czują gibony. Pewnie zasadniczo jest im to obojętne. Piszę o tym, bo gibon zawsze mi się przypomina, gdy czytam oświeconych publicystów. Wiecie Państwo, o których chodzi. O tych, którzy rozdają takie łatki jak „lewak”, „beton”, „PiS-obeton”, „ciemnogród” i co nienawidzą rowerów, bo im się żupan – symbol złotej szlacheckiej wolności – w łańcuch wkręca. To ci, którzy chcieliby parkować na trawnikach i z szablą przy boku oraz zakręcając wąsa chronić świat przed zakusami złej władzy, którą rozumieją wyłącznie jako formę represji. Słowem, chodzi o tych, którzy w dyskusji uznają tylko własne zdanie, za postęp rozumieją to, co sami wymyślą, i generalnie znają się na wszystkim najlepiej. Wiedzą, że niuansowanie jest dla frajerów, a każdy nawet najbardziej skomplikowany problem można sprowadzić do prostej dychotomii. I niezależnie od tego, czy jest to smog, czy wojna w Syrii.

Konkretami zajmują się jednak rzadko. Większość swojej aktywności gibonowaci publicyści poświęcają na to, aby udowodnić czytelnikowi (który chyba nie zdołałby wyciągnąć z tego wniosku samoistnie), że zasadniczo różnią się od innych człekokształtnych publicystów. I trzeba przyznać, że obserwowanie ich starań jest fascynujące. Mimo że różnicy w chromosomach nie można dostrzec gołym okiem.  
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Zanim nadejdzie terminator

Świat przejmuje się Rosją, islamistami, Chinami, klimatem, ale nie wiem, czy najbardziej nie powinien się przejmować rozwojem technologii informatycznych. Czy któregoś dnia nie obudzimy się w świecie jak z „Odysei kosmicznej” Stanleya Kubricka czy „Terminatora” Jamesa Camerona (w obu roboty i komputery stają się autonomiczne i zaczynają pozbywać się ludzi)?

O tym, że sztuczna inteligencja kiedyś się usamodzielni i zacznie robić rzeczy groźne, mówią otwarcie najtęższe umysły Doliny Krzemowej. Cóż, może eksterminacja na razie nam nie grozi, ale już widać, że rozwój technologii generuje coraz większy chaos w sferze gospodarki, wartości czy polityki. Czas już w demokratyczny sposób, na podstawie umowy społecznej, poddać technologie informatyczne oraz cyfrowe regulacjom i kontroli tak samo jak poddawane są kontroli banki czy sektor medyczny.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl