Producenci karpia dostaną 50 mln euro rekompensat. Za co?

/ Hctkko

Producenci karpia dostaną wsparcie w wysokości około 51 mln euro z tytułu rekompensat wodno-środowiskowych - poinformował dziennikarzy minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk.

Dzisiejsze spotkanie ma na celu rozpoczęcie wdrożenia +osi drugiej+ czyli rekompensat w zakresie wsparcia wodno-środowiskowego. (...) Pomiędzy producentami karpia a Ministerstwem Gospodarki Wodnej i Żeglugi Śródlądowej udało się uzyskać kompromis zmierzający do porozumienia w zakresie wypłaty środków. Ustaliliśmy, że na "oś drugą" zostanie przeznaczonych około 51 mln euro, co stanowi zasadnicze wsparcie, jeśli chodzi o produkcję karpia"

- powiedział minister Gróbarczyk.

"Mamy nadzieję, że środki te przyczynią się do produkcji karpia, ale i do produkcji całej akwakultury, bo mamy ogromne ku temu możliwości, aby rozwijać tę branżę"

- dodał.

Przewodniczący Komitetu Ogólnopolskiego Pogotowia Protestacyjnego Rybaków Sławomir Litwin wyjaśnił, że oznacza to dopłatę w wysokości 800 zł do tak zwanego hektara ewidencyjnego.

"Praktycznie rzecz biorąc to jest 800 zł do hektara ewidencyjnego przez pięć lat. Potrzeba wyjść z tymi pieniędzmi do ludzi dlatego, że są ogromne straty spowodowane przez gatunki inwazyjne"

- powiedział Litwin.

Jak poinformował resort, planowane w ubiegłym roku przesunięcie środków finansowych pomiędzy Priorytetami Programu Operacyjnego "Rybactwo i Morze", w tym redukcja systemu rekompensat wodno-środowiskowych na rzecz wsparcia rybołówstwa morskiego wywołała kontrowersje w środowisku rybackim oraz sprzeciw administracji samorządowej.

Podstawę decyzji o ograniczaniu systemu rekompensat stanowił pogarszający się od lat stan zasobów Morza Bałtyckiego, niskie ceny rynkowe produktów rybołówstwa, wynikające ze złej kondycji poławianych ryb, co w efekcie spowodowało, iż działalność rybacka na obszarze Morza Bałtyckiego stała się nierentowna.

Podczas wielomiesięcznych konsultacji społecznych minister Marek Gróbarczyk zapoznał się z postulatami hodowców karpia, odwiedzając gospodarstwa rybackie w Brzeszczach, Rykach i Przygodzicach.

Źródło: niezalezna.pl, PAP


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Cenckiewicz ujawnia kulisy sensacyjnego przekrętu bezpieki. I zapewnia: „Sprawa jest rozwojowa”

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

– Na przestrzeni lat 90-tych i 2000, mieliśmy do czynienia z procesem masowym, przemysłowym, wymierzonym w archiwalia z okresu PRL-u. Mówimy o niszczeniu dokumentów partyjnych, personalnych – mówił w Telewizji Republika dr hab. Sławomir Cenckiewicz, dyrektor Wojskowego Biura Historycznego.

O licznych przypadkach bezprawnego niszczenia akt w archiwach wojskowych w Gdyni, Nowym Dworze Mazowieckim i Rembertowie w latach 1990-2009 poinformowało w ubiegłym tygodniu Wojskowe Biuro Historyczne (WBH). Podkreśliło też, że w latach 2000-2009, mimo ustawy o IPN, niszczono akta organów bezpieczeństwa PRL.

CZYTAJ WIĘCEJ: Sensacyjny przekręt bezpieki! Jeszcze w latach 2000-2009 niszczono akta tajnych służb PRL

Dziś na antenie Telewizji Republika Sławomir Cenckiewicz mówił o kulisach tego skandalu.

Problem jest poważny, zajmuje się tym też Ministerstwo Obrony Narodowej. Na przestrzeni lat 90-tych i 2000., mieliśmy do czynienia z procesem masowym, przemysłowym, wymierzonym w archiwalia z okresu PRL-u. Mówimy o niszczeniu dokumentów partyjnych, personalnych. Chodzi o proceder, który został ubrany w "legalne zasady" brakowania dokumentów. Nie mówię o wąskim okresie czasu, a 20, 25, niemal 30 latach przemysłowego, myślę, że zaplanowanego, procesu niszczenia dokumentów o ważnej wadze historycznej. W 2009 roku wciąż niszczono dokumenty, które powinny znajdować się w Instytucie Pamięci Narodowej - mamy na to dowody – mówił dyrektor WBH.

Cenckiewicz podkreślił, że "nigdy w archiwach wojskowych nie pojawił się ktoś, kogo można by uznać za obcego".

Zawsze było to hermetyczne środowisko. Okres 2005-2007 nie stanowi żadnego wyjątku. Minister Sikorski nie przeprowadził wówczas żadnych zmian – dodał.

Gość Telewizji Republika mówił, że "w styczniu 2006 roku, z inicjatywy Janusza Kurtyki pojawiła się idea, abym objął stanowisko szefa Centralnego Archiwum Wojskowego".

Taka propozycja padła w gronie trzech osób: Janusza Kurtyki, Radosława Sikorskiego oraz mnie. Ówczesny minister obrony narodowej nigdy nie wywiązał się z tej deklaracji. Tłumaczył, że nie miał możliwości zatrudnienia mnie na stanowisku kierowniczym z wielu przyczyn. Dokładnie w tym samym czasie, kiedy miałem objąć urząd szefa CAW, rozpoczęto masowe niszczenie dokumentów wysokiej wagi państwowej – ujawnił Cenckiewicz.

Dyrektor WBH zaznaczył, że chodzi o "przemysłowy charakter niszczenia akt, o milionach stron, wśród których znajdowały się ważne informacje z punktu widzenia historii naszego kraju".

Znamy nazwiska, mamy bardzo dużo dowodów. Złożyłem trzy zawiadomienia do prokuratury. Uważam, że powinno to być jedno z ważniejszych śledztw. Jak najbardziej mamy do czynienia ze sprawą rozwojową – dodał.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Teczki służb PRL niszczono jeszcze w 2009 roku! Teraz sprawą zajmą się śledczy

O kulisach całej sprawy Cenckiewicz mówił również na antenie TVP Info:

 

Źródło: telewizjarepublika.pl, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl