PZU chce powalczyć o młodych klientów

/ Lestat; creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en

- Grupa PZU chce powalczyć o młodych ludzi i dlatego w swojej zaktualizowanej strategii do 2020 r. stawia na nowe technologie - mówi prezes PZU Paweł Surówka. Dodał, że w tym roku spółka chce ruszyć ze wszystkimi rozwiązaniami ze strategii, m.in. z portalem moje.pzu.pl i PZU GO.

Zarząd PZU przedstawił we wtorek zaktualizowaną strategię Grupy PZU do roku 2020.

Zaprezentowano kierunki, które mają doprowadzić do jej realizacji. Dokument "Aktualizacja strategii Grupy PZU na lata 2017–2020" został przyjęty we wtorek przez radę nadzorczą.

"W naszej strategii postawiliśmy na nowe technologie i sztuczną inteligencję w dotarciu do klienta. Mają w tym celu pomóc m.in. nowe aplikacje, program lojalnościowy, czy nowa strona internetowa"

- powiedział prezes.

Jak dodał, ubezpieczeniowy gigant chce się zmienić, by m.in. dotrzeć do pokolenia wychowanego na multimediach.

"Chcemy dotrzeć do tych ludzi, których nazywa się digital natives, czyli pokolenia urodzonego po 1995 r. i wychowanego w otoczeniu multimediów. Młodość to przyszłość, chcemy pozyskać młodych klientów. Wiemy, że dla nich ważne jest to, co istnieje w internecie. Dlatego powiedzieliśmy, że chcemy mieć 50 proc. rynku direct"

- powiedział.

Jak podkreślił, do tej pory PZU było powściągliwe w stawianiu na rynek direct, mówiąc, że ma własnych agentów i nie musi w ten rynek i w ten rodzaj komunikacji inwestować. "Prawda jest taka, że są młodzi ludzie, którzy nigdy nie udadzą się do oddziału, żeby coś kupić. Oni wychodzą z założenia, że mogą wszystko załatwić nie wychodząc praktycznie z łóżka. I tych klientów nie będziemy w stanie spotkać i pozyskać, jeżeli się do nich nie przybliżymy. Stąd też nasza współpraca m.in. z firmą Allegro" - wyjaśnił. Ma ona polegać m.in. na sprzedaży i dystrybucji innowacyjnych produktów ubezpieczeniowych dostosowanych do specyfiki potrzeb kupujących oraz sprzedawców w serwisie allegro.pl.

Jak mówi prezes, plan jest taki, żeby w tym roku rozpocząć już realizację najważniejszych inicjatyw z nowej strategii. Chodzi m.in. o uruchomienie portalu moje.pzu.pl, który będzie integrował usługi Grupy PZU w jednym miejscu i pozwoli klientom np. kontrolować posiadaną ochronę ubezpieczeniową, kupić nowe polisy, zlikwidować szkodę, zarządzać opieką zdrowotną, w tym terminami wizyt lekarskich, a także inwestować oraz korzystać z usług bankowych.

"Uruchomiany także program lojalnościowy, który jest skierowany m.in. do młodych klientów. Chcemy również rozpocząć w tym roku, jako pierwszy ubezpieczyciel w Europie, program PZU GO – innowacyjne rozwiązanie telematyczne, którego celem jest poprawa bezpieczeństwa kierowców. Aplikacja mobilna połączona z niewielkim urządzeniem typu beacon pozwoli na automatyczne wezwanie pomocy w razie kolizji lub wypadku. Aplikację można ściągnąć na smartfon, z którego na co dzień korzystają młodzi ludzie"

- tłumaczy prezes.

Jak wyjaśnia szef PZU, urządzenie to można przykleić na szybę samochodu. Zestaw czujników pozwoli na wykrycie sytuacji awaryjnej i wysłanie sygnału do centrum alarmowego PZU, które skontaktuje się z kierowcą, by zapewnić niezbędne wsparcie. W przypadku braku kontaktu na miejsce wypadku wysłane zostaną służby ratunkowe.

"Pierwsi nasi klienci niebawem będą otrzymywali to urządzanie. Docelowo zależy nam, żeby jego użytkownikami byli wszyscy ubezpieczeni w PZU. W ten sposób chcemy też ograniczyć liczbę wypadków samochodowych"

- tłumaczy prezes.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

"Atak paniki": debiut gorący jak wulkan. RECENZJA

Kadr z filmu "Atak paniki" / mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

W „Ataku paniki” emocje bohaterów sięgają krawędzi, za którą czaić się może już tylko szaleństwo. Nic dziwnego, że kipiący od ekspresji debiut Pawła Maślony jest jednym z najgłośniejszych filmowych wydarzeń sezonu.

Maślona zawiązuje akcję w samym środku zdarzeń - bez ceregieli i na dzień dobry funduje widzom scenę samobójstwa jednego z bohaterów, by minuta po minucie intensyfikować napięcie jeszcze bardziej. Niemal równolegle toczy się kilka historii - zestresowana i ciężarna panna młoda (Julia Wyszyńska) nie może doczekać się męża, uzależniony od gier komputerowych kelner (znakomity Bartłomiej Kotschedoff) pada ofiarą ataku hakerskiego, wracające z wakacji małżeństwo (przezabawni Artur Żmijewski i Dorota Segda) zmaga się z natrętnym współpasażerem, a spragniona miłosnego spełnienia pisarka kryminałów (poruszająca rola Magdaleny Popławskiej) gaśnie w oczach, gdy kolejny mężczyzna odprawia ją z kwitkiem. Gdzieś w domu na przedmieściach, gdy dorośli imprezują, za ścianą nastolatkowie (a wśród nich Nicolas Przygoda znany z „Placu zabaw” Bartosza M. Kowalskiego) wyruszają w swój pierwszy trip po marihuanie, gdzie indziej młoda kobieta (Aleksandra Pisula), podczas spontanicznego spotkania z koleżankami, drży ze strachu przed tym, że wstydliwa prawda o jej karierze zawodowej ujrzy światło dzienne.

Każdy wątek, choć początkowo trudno to dostrzec, łączy się z resztą historii, a akcja została zbudowana w taki sposób, by widz czerpał przyjemność z domyślania się i samodzielnego odkrywania tych połączeń. Podobnie jak we wcześniejszej etiudzie Maślony pt. „Magma”, bohaterowie są doprowadzani na skraj załamania nerwowego, za którym może czaić się już tylko szaleństwo. Atmosferę narastającego napięcia doskonale buduje zarówno obsada (oprócz wymienionych już aktorów Maślona do współpracy zaprosił m.in. Grzegorza Damięckiego, Andrzeja Konopkę, Mirosława Haniszewskiego i Annę Romantowską), ciekawy montaż Agnieszki Glińskiej, jak i przyprawiająca o dreszcz niepokoju muzyka Radzimira Dębskiego.

W finale rodzi się nowy człowiek, którego pojawienie się niejako rekompensuje samobójstwo z pierwszej sceny filmu. Jak się okazuje, to tylko chwilowa ulga, bo ostatnie słowa, jakie padają w filmie, brzmią: „Nic już nie ma”. Debiutujący pełnometrażowo reżyser brawurowo rozprawia się z nękającymi dzisiejsze społeczeństwo „atakami paniki”, chociażby dotyczyły spraw pozornie tak błahych jak kiepski żart internetowego trolla. Wnioski, które wyciągamy z filmu Maślony są gorzkie i zabarwione nihilizmem, ale podane w tak zabawnej i atrakcyjnej formie, że podobnie jak niegdyś obrazy Marka Koterskiego, oprócz smutnej autorefleksji, wywołują uśmiech na twarzy.
 

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl