Hiszpania światowym liderem w transplantacjach

serce / sbtlneet

Hiszpania zajmuje pierwsze miejsce na świecie pod względem liczby dawców organów oraz przeprowadzonych transplantacji. W ubiegłym roku łącznie przeprowadzono 5259 takich zabiegów - poinformowała kierująca ministerstwem zdrowia Dolors Montserrat.

Zaznaczyła, że nigdy wcześniej w Hiszpanii nie było tylu dawców organów oraz zabiegów transplantologicznych, co w roku 2017.

"Łącznie odnotowaliśmy 2183 przypadki przekazania organów pacjentom. Oznacza to, że na 1 mln osób przypada u nas niemal 47 dawców (dokładnie 46,9)”

- powiedziała hiszpańska minister zdrowia. Zaznaczyła, że liczba dawców organów w Hiszpanii ponad dwukrotnie przekroczyła średnią europejską, która wynosi 21,5 dawcy na 1 mln mieszkańców. Blisko 55 proc. dawców organów w Hiszpanii to osoby w wieku ponad 60 lat - dodała minister.

Montserrat oświadczyła, że w przeliczeniu na mieszkańca Hiszpania przewodzi na świecie także pod względem liczby wykonanych przeszczepów, których w ubiegłym roku było 5259. "Oznacza to, że na milionową populację przypada już u nas 113 transplantacji” - powiedziała minister zdrowia.

Z danych resortu wynika, że najwięcej transplantacji dotyczyło nerek. W ubiegłym roku przeprowadzono 3269 takich operacji.

W minionym roku nastąpił również znaczny spadek liczby osób oczekujących na przeszczep. O ile pod koniec 2016 r. na transplantację czekało w Hiszpanii 5480 osób, o tyle rok później – 4896.

Według przewidywań rządu Mariano Rajoya do 2022 r. w Hiszpanii systematycznie będzie rosnąć zarówno liczba dawców organów, jak i wykonywanych przeszczepów.

"Spodziewamy się, że w 2022 r. na terenie naszego kraju będzie 50 dawców organów na 1 mln mieszkańców, a łączna liczba przeszczepów wyniesie 5500 rocznie”

- podała minister zdrowia.

Źródło: niezalezna.pl, PAP


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

"Atak paniki": debiut gorący jak wulkan. RECENZJA

Kadr z filmu "Atak paniki" / mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

W „Ataku paniki” emocje bohaterów sięgają krawędzi, za którą czaić się może już tylko szaleństwo. Nic dziwnego, że kipiący od ekspresji debiut Pawła Maślony jest jednym z najgłośniejszych filmowych wydarzeń sezonu.

Maślona zawiązuje akcję w samym środku zdarzeń - bez ceregieli i na dzień dobry funduje widzom scenę samobójstwa jednego z bohaterów, by minuta po minucie intensyfikować napięcie jeszcze bardziej. Niemal równolegle toczy się kilka historii - zestresowana i ciężarna panna młoda (Julia Wyszyńska) nie może doczekać się męża, uzależniony od gier komputerowych kelner (znakomity Bartłomiej Kotschedoff) pada ofiarą ataku hakerskiego, wracające z wakacji małżeństwo (przezabawni Artur Żmijewski i Dorota Segda) zmaga się z natrętnym współpasażerem, a spragniona miłosnego spełnienia pisarka kryminałów (poruszająca rola Magdaleny Popławskiej) gaśnie w oczach, gdy kolejny mężczyzna odprawia ją z kwitkiem. Gdzieś w domu na przedmieściach, gdy dorośli imprezują, za ścianą nastolatkowie (a wśród nich Nicolas Przygoda znany z „Placu zabaw” Bartosza M. Kowalskiego) wyruszają w swój pierwszy trip po marihuanie, gdzie indziej młoda kobieta (Aleksandra Pisula), podczas spontanicznego spotkania z koleżankami, drży ze strachu przed tym, że wstydliwa prawda o jej karierze zawodowej ujrzy światło dzienne.

Każdy wątek, choć początkowo trudno to dostrzec, łączy się z resztą historii, a akcja została zbudowana w taki sposób, by widz czerpał przyjemność z domyślania się i samodzielnego odkrywania tych połączeń. Podobnie jak we wcześniejszej etiudzie Maślony pt. „Magma”, bohaterowie są doprowadzani na skraj załamania nerwowego, za którym może czaić się już tylko szaleństwo. Atmosferę narastającego napięcia doskonale buduje zarówno obsada (oprócz wymienionych już aktorów Maślona do współpracy zaprosił m.in. Grzegorza Damięckiego, Andrzeja Konopkę, Mirosława Haniszewskiego i Annę Romantowską), ciekawy montaż Agnieszki Glińskiej, jak i przyprawiająca o dreszcz niepokoju muzyka Radzimira Dębskiego.

W finale rodzi się nowy człowiek, którego pojawienie się niejako rekompensuje samobójstwo z pierwszej sceny filmu. Jak się okazuje, to tylko chwilowa ulga, bo ostatnie słowa, jakie padają w filmie, brzmią: „Nic już nie ma”. Debiutujący pełnometrażowo reżyser brawurowo rozprawia się z nękającymi dzisiejsze społeczeństwo „atakami paniki”, chociażby dotyczyły spraw pozornie tak błahych jak kiepski żart internetowego trolla. Wnioski, które wyciągamy z filmu Maślony są gorzkie i zabarwione nihilizmem, ale podane w tak zabawnej i atrakcyjnej formie, że podobnie jak niegdyś obrazy Marka Koterskiego, oprócz smutnej autorefleksji, wywołują uśmiech na twarzy.
 

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl