Prof. Brague z doktoratem honoris causa Uniwersytetu Papieskiego – ZDJĘCIA

fot. Joanna Adamik/ Archidiecezji Krakowska

Prof. Remi Brague, emerytowany profesor filozofii na paryskiej Sorbonie, otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Uczelnia wyróżniła go m.in. za obronę "nieodzownego miejsca Boga i Kościoła w Europie".

W uchwale Senatu Uniwersytetu Papieskiego napisano, że nadaje się honorowy doktorat profesorowi Brague’owi m.in. za: niezłomną obronę integralnie rozumianego człowieczeństwa osoby ludzkiej; odważne przekraczanie sztucznej opozycji między naukami historycznymi, filozofią i teologią; włączenie odniesień do teologii jako inspiracji dla diagnoz historycznych oraz propozycji filozoficznych i za obronę nieodzownego miejsca Boga i Kościoła w Europie.

Doceniono także w wkład profesora w tworzenie francuskiej wersji pisma "Communio" i zaproponowanie interesującego punktu odniesienia do ważnych dla Polski dyskusji o jej związku z Europą rozumianą jako nośnik wartości.

W laudacji ks. prof. Paweł Bortkiewicz (Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej) podkreślił, że w świecie „dotkniętym postmodernistycznym chaosem i dekonstrukcją prof. Remi Brague przywraca wiarę w ład oparty na rozumie i wierze”.

W dobie, w której jak w „Imieniu róży” Umberto Eco zdaje się, że doświadczamy pożaru klasztoru i biblioteki, wiary i rozumu, który to pożar zdaje się znamionować pewien kres naszej cywilizacji, kres poszukiwań, spotykamy się z człowiekiem, który ma odwagę wyrazić swój sprzeciw wobec tego stanu rzeczy
– mówił prof. Bortkiewicz.

Remi Brague, widząc kryzys Europy, sugeruje, aby na nowo odkryć jej rzymskie korzenie 
– mówił prof. Bortkiewicz. Podkreślił, że prof. Brague postrzega specyficzną rolę chrześcijaństwa wobec kultury europejskiej i przywołuje jego słowa: „Dla mnie chrześcijaństwo jest w odniesieniu do kultury europejskiej nie tyle treścią, ile formą. Dlatego bynajmniej nie musimy wybierać spomiędzy różnych jej składników, z których jedynym jest chrześcijaństwo, ponieważ to właśnie jego obecność pozwoliła innym składnikom przetrwać”.

Wręczenia doktoratu honoris causa Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II dokonał rektor tej uczelni ks. prof. Wojciech Zyzak.

Prof. Brague mówił, że jest wdzięczny tym, którzy uznali, że jest godny takiego wyróżnienia, wdzięczny całemu środowisku uniwersyteckiemu, miastu Krakowowi, które kocha od prawie trzydziestu lat, oraz Polsce i Europie.

W wykładzie zatytułowanym „Co Europa może uczynić z chrześcijaństwem?” prof. Brague przypomniał, że kilka lat temu z preambuły do traktatu konstytucyjnego UE skreślono odniesienie do chrześcijaństwa i zastąpiono je niejasną aluzją do tradycji religijnej.

Zamiast nazwać rzeczy po imieniu, użyto nieprecyzyjnego, a przez to wieloznacznego sformułowania w tej sprawie. Tak jak gdyby Europa, a może tylko niektórzy Europejczycy, nie chcieli mieć już nic wspólnego z chrześcijańską przeszłością kontynentu 
– mówił prof. Brague.

Jak ocenić to zjawisko? Mam mieszane uczucia. Z jednej strony zobaczyłem w tym zły znak. Nie tylko dla mnie samego, który broni swojej własnej sprawy, pro domo, jako obrońca chrześcijaństwa, ale także jako zwykłego obywatela 
– powiedział. 

Wola negowania rzeczywistości jest wyraźnym i łatwo rozpoznawalnym znakiem ideologii. Otóż nie mam żadnej ochoty, aby rządzili mną ideologowie. Francja już tego próbowała w 1793 roku. Lepiej nie mówić o próbach sowieckich, potem nazistowskich, maoistowskich czy kambodżańskich za Pol Pota. Jest oczywiste, że współcześni ideologowie nie mają najmniejszego zamiaru popełniać tych samych zbrodni co ich poprzednicy, ale ideologia pozostaje ideologią, zawsze z tą samą wewnętrzną logiką 
– podkreślił Remi Brague.

Co chrześcijaństwo ma do powiedzenia Europie? A więc w pewnym sensie nie ma do powiedzenia nic 
– stwierdził prof. Brague.

Nie ma do powiedzenia niczego nowego. Niczego, czego by człowiek od zawsze nie wiedział, czy nie powinien wiedzieć. Jest tylko jedna rzecz, której chrześcijaństwo może i ma obowiązek nauczyć współczesnych Europejczyków: zobaczyć człowieczeństwo, nawet tam, gdzie inni widzą tylko element biologiczny do selekcjonowania, element ekonomiczny do wykorzystania, polityczny do manipulowania czy cokolwiek by to było innego 
– podkreślił.

Jak zauważył, Bóg patrzy na człowieka w sposób bardziej pozytywny i bardziej optymistyczny niż człowiek na samego siebie, ma też więcej ambicji dla człowieka niż człowiek dla siebie samego. 

Europa będzie istniała tak długo, jak długo jej ambicja, jej poczucie własnej godności będzie się zapalać od światła Bożej ambicji 
– stwierdził.

Nie ulega żadnej wątpliwości, że cała działalność naukowa profesora Remi Brague'a służy właśnie temu, aby Europejczyk poznał swoją godność i był z niej prawdziwie dumny 
– mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski.

Podczas uroczystości odbyły się promocje akademickie. 27 osób otrzymało dyplomy doktora UPJP2, siedem osób dyplomy doktora habilitowanego, a trzy osoby stanowiska profesora zwyczajnego na uczelni : ks. prof. Józef Marecki, ks. prof. Bogdan Stanaszek i ks. prof. Andrzej Witko.

Prof. Remi Brague (ur. 8 września 1947 roku w Paryżu) jest emerytowanym profesorem filozofii na Université de Paris (Sorbona). W karierze akademickiej prowadził wykłady na wielu uczelniach.

Na Uniwersytecie w Monachium (Ludwig-Maximilians-Universität) był w latach 2002–2013 profesorem w Katedrze Badań nad Religią, Historią Religii i Chrześcijańskiego Światopoglądu, przedłużając dzieje słynnej katedry Romana Guardiniego.

Jako tzw. visiting profesor wykładał także na innych europejskich i amerykańskich uczelniach, m.in. w Kolonii, Dijon, Lozannie, Bostonie, Mediolanie. Współpracował lub współpracuje z uniwersytetami w: Hajfie, Jerozolimie, Huston, Montrealu oraz z instytutami naukowo-badawczymi w Anglii, Holandii, Czechach, Węgrzech i Polsce. Francuski uczony jest członkiem międzynarodowych i krajowych towarzystw naukowych. W 2013 r. został kawalerem Orderu Legii Honorowej.

Jest autorem wielu książek, polskim czytelnikom dostępne są „Prawo Boga” i „Europa droga rzymska”. W 2015 r. otrzymał w Poslce Nagrodę Pokoju (Prix de la Paix), którą wręczono mu w murach Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Tagi
Wczytuję komentarze...

Trener Nawałka zabrał głos po przegranym meczu. "Trzeba umieć z tym żyć"

Adam Nawałka / fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Polska przegrała w kiepskim stylu z Kolumbią 0:3 w swoim drugim meczu mistrzostw świata i straciła szanse na awans do 1/8 finału. - Moi piłkarze dali z siebie wszystko. Przegraliśmy z bardzo silną drużyną - komplementował rywali na konferencji prasowej trener Adam Nawałka.

- Początek był wyrównany, chwilami inicjatywa należała do nas. Nasza strategią był atak od początku, zdobycie gola i uważna gra w obronie. Kolumbia okazała się jednak bardzo dobrze dysponowana i należą jej się gratulacje. Taki jest sport i trzeba to zaakceptować

 - dodał selekcjoner.

Jak dodał, zawodnicy włożyli wiele trudu w to spotkanie, walczyli do samego końca.

Kolumbia na prowadzenie wyszła w 40. minucie. Po rzucie rożnym James Rodriguez dośrodkował, a w polu karnym polskiego bramkarza uprzedził Yerry Mina.

- Mecz tak się ułożył, że przy wyrównanej grze straciliśmy bramkę po stałym fragmencie. Potem nie mieliśmy nic do stracenia, staraliśmy się zaatakować, zmienialiśmy skład na jeszcze bardziej ofensywny. To niestety skutkowało tym, że rywale mieli więcej miejsca na rozgrywanie akcji i w pełni to wykorzystali. Nadzialiśmy się na kontry i przegraliśmy 0:3

 - powiedział szkoleniowiec.

- Bardzo żałujemy, wszyscy jesteśmy źli, natomiast trzeba umieć z tym żyć, jutro jest następny dzień

 - dodał.

Nawałka w stosunku do pierwszego meczu, przegranego z Senegalem 1:2, dokonał w składzie czterech zmian. Szansę dostali Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Jacek Góralski i Dawid Kownacki. Zabrakło w "11" m.in. Kamila Grosickiego i Jakuba Błaszczykowskiego, który w spotkaniu z "Lwami Terangi" został zmieniony już w przerwie.

- Kuba był do mojej dyspozycji, ale z powodu taktyki, jaką obrałem, zdecydowałem, że mecz zacznie na ławce. Planowałem wprowadzić go później, ale kontuzja Michała Pazdana spowodowała, że musiałem na boisko wpuścić Kamila Glika

 - tłumaczył Nawałka.

Według niego, wykorzystany został maksymalnie cały potencjał, jaki był w ofensywie.

- Zarówno graliśmy w ustawieniu 1-3-4-3, później przeszliśmy na czwórkę obrońców, wprowadziliśmy drugiego napastnika, natomiast okazało się, że dziś to było za mało

 - wskazał.

- Wszystkich boli to, co się stało, mnie chyba boli najbardziej, bo biorę za to odpowiedzialność. Taki jest sport, taka jest piłka i taki wynik jest wkalkulowany w to, co robimy

- podsumował.

To trzeci mundial w tym stuleciu, który kończy się dla Polaków praktycznie w ten sam sposób - po dwóch porażkach wiadomo, że trzeci mecz będzie stanowił pożegnanie, bo szans na awans do 1/8 finału już nie ma. W czwartek biało-czerwoni zmierzą się z Japonią.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl