Raport hiszpańskiego rządu o Rosji: działa na szkodę NATO

/ pixabay.com

Z powstałego z inicjatywy rządu Hiszpanii raportu, na który powołuje się dziennik “El Mon”, wynika, że Rosja poprzez ingerowanie w kryzys kataloński próbuje osłabić Madryt. Destabilizujące działanie ma według autorów pośrednio działać na szkodę NATO.

Dokument został opracowany przez Hiszpański Instytut Studiów Strategicznych (IEEE), podlegający hiszpańskiemu ministerstwu obrony narodowej.

- Moskwa nie ma konkretnych interesów w Hiszpanii, gdyż ta znajduje się zbyt daleko od jej strefy wpływów. Dąży jednak do podsycania nieporozumień w Katalonii i osłabiania w ten sposób jednego z członków NATO - napisali autorzy raportu pt. “Analiza geopolitycznych trendów w skali światowej”.

Autorzy dokumentu twierdzą, że Kreml stosuje w przypadku Katalonii podobną strategię, jakiej użył przed wyborami prezydenckimi w USA w 2016 r. Przejawiała się ona m.in. rozpowszechnianiem dezinformacji na portalach społecznościowych.

Rząd Mariano Rajoya po raz pierwszy oskarżył Rosję o prowadzenie działań uderzających w integralność terytorialną Hiszpanii 13 listopada. Jego gabinet zaznaczył, że Kreml świadomie podsyca konflikt polityczny w Katalonii. Minister spraw zagranicznych Hiszpanii Alfonso Dastis powiedział wówczas, że Madryt potwierdził “rosyjską interwencję w kryzys kataloński, w szczególności za pośrednictwem internetu”.

Konserwatywny dziennik ABC napisał, że w związku z objęciem przewodnictwa UE przez Bułgarię Rosja może mieć w najbliższych miesiącach większy wpływ na sytuację wewnątrz struktur unijnych. Gazeta odnotowała, że bliskie relacje Sofii z Moskwą nie są już tylko historyczne, ale od 2014 r. również geograficzne.

- W następstwie aneksji Krymu Rosja zyskała granicę z Bułgarią na Morzu Czarnym - napisał w piątek madrycki dziennik, odnotowując, że retoryka antyrosyjska nie trafia na podatny grunt w kraju przewodzącym teraz UE.

Źródło: PAP, niezalezna.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

"Atak paniki": debiut gorący jak wulkan. RECENZJA

Kadr z filmu "Atak paniki" / mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

W „Ataku paniki” emocje bohaterów sięgają krawędzi, za którą czaić się może już tylko szaleństwo. Nic dziwnego, że kipiący od ekspresji debiut Pawła Maślony jest jednym z najgłośniejszych filmowych wydarzeń sezonu.

Maślona zawiązuje akcję w samym środku zdarzeń - bez ceregieli i na dzień dobry funduje widzom scenę samobójstwa jednego z bohaterów, by minuta po minucie intensyfikować napięcie jeszcze bardziej. Niemal równolegle toczy się kilka historii - zestresowana i ciężarna panna młoda (Julia Wyszyńska) nie może doczekać się męża, uzależniony od gier komputerowych kelner (znakomity Bartłomiej Kotschedoff) pada ofiarą ataku hakerskiego, wracające z wakacji małżeństwo (przezabawni Artur Żmijewski i Dorota Segda) zmaga się z natrętnym współpasażerem, a spragniona miłosnego spełnienia pisarka kryminałów (poruszająca rola Magdaleny Popławskiej) gaśnie w oczach, gdy kolejny mężczyzna odprawia ją z kwitkiem. Gdzieś w domu na przedmieściach, gdy dorośli imprezują, za ścianą nastolatkowie (a wśród nich Nicolas Przygoda znany z „Placu zabaw” Bartosza M. Kowalskiego) wyruszają w swój pierwszy trip po marihuanie, gdzie indziej młoda kobieta (Aleksandra Pisula), podczas spontanicznego spotkania z koleżankami, drży ze strachu przed tym, że wstydliwa prawda o jej karierze zawodowej ujrzy światło dzienne.

Każdy wątek, choć początkowo trudno to dostrzec, łączy się z resztą historii, a akcja została zbudowana w taki sposób, by widz czerpał przyjemność z domyślania się i samodzielnego odkrywania tych połączeń. Podobnie jak we wcześniejszej etiudzie Maślony pt. „Magma”, bohaterowie są doprowadzani na skraj załamania nerwowego, za którym może czaić się już tylko szaleństwo. Atmosferę narastającego napięcia doskonale buduje zarówno obsada (oprócz wymienionych już aktorów Maślona do współpracy zaprosił m.in. Grzegorza Damięckiego, Andrzeja Konopkę, Mirosława Haniszewskiego i Annę Romantowską), ciekawy montaż Agnieszki Glińskiej, jak i przyprawiająca o dreszcz niepokoju muzyka Radzimira Dębskiego.

W finale rodzi się nowy człowiek, którego pojawienie się niejako rekompensuje samobójstwo z pierwszej sceny filmu. Jak się okazuje, to tylko chwilowa ulga, bo ostatnie słowa, jakie padają w filmie, brzmią: „Nic już nie ma”. Debiutujący pełnometrażowo reżyser brawurowo rozprawia się z nękającymi dzisiejsze społeczeństwo „atakami paniki”, chociażby dotyczyły spraw pozornie tak błahych jak kiepski żart internetowego trolla. Wnioski, które wyciągamy z filmu Maślony są gorzkie i zabarwione nihilizmem, ale podane w tak zabawnej i atrakcyjnej formie, że podobnie jak niegdyś obrazy Marka Koterskiego, oprócz smutnej autorefleksji, wywołują uśmiech na twarzy.
 

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl