Tam już o tym wiedzą. Próba ukarania Polski na mocy art. 7 zakończy się fiaskiem

/ fot. Jai79/ pixabay.com

Hiszpańscy komentatorzy przewidują, że rozpoczęte przez Bułgarię półroczne przewodnictwo w Unii Europejskiej może zmienić stosunki między władzami Polski a Brukselą. Wieszczą możliwe fiasko ukarania Warszawy na mocy artykułu 7 traktatu unijnego.

Hiszpańskie media wskazują, że po burzliwym okresie w relacjach Brukseli z Warszawą podczas przewodnictwa maltańskiego najbliższe miesiące mogą stać pod znakiem poprawy stosunków Polski z kierownictwem UE.

Stacja TVE24 odnotowała, że już na starcie przewodnictwa Bułgarii w UE premier tego kraju Bojko Borisow zaapelował do szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, aby ten nie ingerował w wewnętrzne sprawy Polski i zachował neutralność.

Hiszpański kanał informacyjny twierdzi, że Bułgaria, mająca z racji podobnej historii i położenia geograficznego wiele wspólnego z Polską i Węgrami, może okazać się elementem uspokajania burzliwych w ostatnim czasie relacji tych państw z władzami unijnymi.

CZYTAJ WIĘCEJ: Parlament Europejski wycofa się z wniosku o art. 7 wobec Polski? NOWE FAKTY

Podobnie przewidują też komentatorzy dziennika „El Pais”. Spodziewają się, że Sofia zatrzyma proces ukarania Polski rozpoczęty w grudniu ubiegłego roku po uruchomienia artykułu 7 traktatu europejskiego. 

Bułgaria nie podziela twardego stanowiska Unii Europejskiej wobec Polski 

– odnotowała gazeta.

Madrycki dziennik przypomniał czwartkowe słowa premiera Borisowa o przyjaźni z Polską oraz o potrzebie zachowania wstrzemięźliwości wobec prób ukarania Warszawy za zarzucane jej przez UE łamanie praworządności.

Dziennikarze „El Pais” wątpią, aby ewentualne ukaranie Polski na podstawie artykułu 7 w ogóle było możliwe w tym roku. Wskazują, że nawet po zakończeniu bułgarskiej prezydencji w UE proces uruchamiania ewentualnych sankcji wobec Warszawy będzie trudny do realizacji.

Źródło: PAP, niezalezna.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Trener Nawałka zabrał głos po przegranym meczu. "Trzeba umieć z tym żyć"

Adam Nawałka / fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Polska przegrała w kiepskim stylu z Kolumbią 0:3 w swoim drugim meczu mistrzostw świata i straciła szanse na awans do 1/8 finału. - Moi piłkarze dali z siebie wszystko. Przegraliśmy z bardzo silną drużyną - komplementował rywali na konferencji prasowej trener Adam Nawałka.

- Początek był wyrównany, chwilami inicjatywa należała do nas. Nasza strategią był atak od początku, zdobycie gola i uważna gra w obronie. Kolumbia okazała się jednak bardzo dobrze dysponowana i należą jej się gratulacje. Taki jest sport i trzeba to zaakceptować

 - dodał selekcjoner.

Jak dodał, zawodnicy włożyli wiele trudu w to spotkanie, walczyli do samego końca.

Kolumbia na prowadzenie wyszła w 40. minucie. Po rzucie rożnym James Rodriguez dośrodkował, a w polu karnym polskiego bramkarza uprzedził Yerry Mina.

- Mecz tak się ułożył, że przy wyrównanej grze straciliśmy bramkę po stałym fragmencie. Potem nie mieliśmy nic do stracenia, staraliśmy się zaatakować, zmienialiśmy skład na jeszcze bardziej ofensywny. To niestety skutkowało tym, że rywale mieli więcej miejsca na rozgrywanie akcji i w pełni to wykorzystali. Nadzialiśmy się na kontry i przegraliśmy 0:3

 - powiedział szkoleniowiec.

- Bardzo żałujemy, wszyscy jesteśmy źli, natomiast trzeba umieć z tym żyć, jutro jest następny dzień

 - dodał.

Nawałka w stosunku do pierwszego meczu, przegranego z Senegalem 1:2, dokonał w składzie czterech zmian. Szansę dostali Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Jacek Góralski i Dawid Kownacki. Zabrakło w "11" m.in. Kamila Grosickiego i Jakuba Błaszczykowskiego, który w spotkaniu z "Lwami Terangi" został zmieniony już w przerwie.

- Kuba był do mojej dyspozycji, ale z powodu taktyki, jaką obrałem, zdecydowałem, że mecz zacznie na ławce. Planowałem wprowadzić go później, ale kontuzja Michała Pazdana spowodowała, że musiałem na boisko wpuścić Kamila Glika

 - tłumaczył Nawałka.

Według niego, wykorzystany został maksymalnie cały potencjał, jaki był w ofensywie.

- Zarówno graliśmy w ustawieniu 1-3-4-3, później przeszliśmy na czwórkę obrońców, wprowadziliśmy drugiego napastnika, natomiast okazało się, że dziś to było za mało

 - wskazał.

- Wszystkich boli to, co się stało, mnie chyba boli najbardziej, bo biorę za to odpowiedzialność. Taki jest sport, taka jest piłka i taki wynik jest wkalkulowany w to, co robimy

- podsumował.

To trzeci mundial w tym stuleciu, który kończy się dla Polaków praktycznie w ten sam sposób - po dwóch porażkach wiadomo, że trzeci mecz będzie stanowił pożegnanie, bo szans na awans do 1/8 finału już nie ma. W czwartek biało-czerwoni zmierzą się z Japonią.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl