Wspólnie kolędowaliśmy z Tomaszem Sakiewiczem - był także gość z ambasady USA

/ Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Na scenie Paweł Piekarczyk, Agnieszka Battelli, Agnieszka Pawlik-Regulska i Bartek Kurowski, zaś wśród gości na widowni m. in. John Armstrong z Ambasady Amerykańskiej, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki, szefowie Klubów „Gazety Polskiej” i liczni sympatycy Strefy Wolnego Słowa. Dziś w warszawskim Klubie Hybrydy odbyło się wspólne kolędowanie z redaktorem naczelnym „Gazety Polskiej” Tomaszem Sakiewiczem.

Spotkanie prowadziła prezenterka pogody w Telewizji Republika, Ilona Januszewska, która po przedstawieniu artystów, oddała głos gospodarzowi wieczoru.

- Mamy coroczną tradycję wspólnego kolędowania, podzielenia się opłatkiem. […] Jest wśród nas wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki. Jest z nami w chwili szczególnej, gdy chcą Go ukarać za to, że bronił dobrego imienia Polski - powiedział Tomasz Sakiewicz.

Jak zauważył redaktor naczelny „Gazety Polskiej”, dzisiaj są dobre czasy dla Polski, choć nie wszystko jest idealne.

- Polska jest w dużo lepszym stanie i lepsi ludzie nami rządzą niż rządzili jeszcze parę lat temu. Wy wszyscy wzięliście w tym udział. I nawet jeśli jest coś złego, to i tak wyprostujemy. Bo mamy do tego hart ducha, siłę, ale też wiarę. Zrobimy wszystko, aby Polska była lepsza. Najważniejsze, abyśmy się trzymali razem - zwrócił się do zgromadzonych w Hybrydach Tomasz Sakiewicz.

Następnie na scenę wyszli artyści. Paweł Piekarczyk, nawiązując do „kolędy” zaśpiewanej przez bohaterów filmu „Rozmowy kontrolowane”, wykonał swoje dwa utwory: „Dumny oszołom” oraz „Rozmowa z córką”. Później akompaniował Agnieszce Battelli, która zaśpiewała kilka kolęd historycznych. Wśród nich „Bóg się rodzi” z 1848 roku z tekstem Gustawa Ehrenberga, legionową wersję kolędy „Wśród nocnej ciszy” autorstwa podoficera Maksymiliana Nowickiego i „Lulajże Jezuniu” z tekstem Ludwika Markowskiego z 1915 roku.

- Boże Narodzenie jest dla Polaków czymś tak ważnym, że jak przychodziły czasy trudne, bolesne albo bardzo radosne, to ludzie do starych melodii pisali nowe kolędy. Ja namawiam, żeby się wsłuchać w teksty tych pieśni, tak jak warto wsłuchać się w teksty pieśni patriotycznych. Często znamy je na pamięć i tracimy możliwość wgłębienia się w teksty czegoś, co dla naszych przodków było wielką szkołą. W kolędach zapisana jest historia miłosierdzia i historia zbawienia, a w pieśniach patriotycznych historia Polski - powiedział Paweł Piekarczyk.

Kolędy z czasów II wojny światowej wykonała następnie znana naszym czytelnikom ze śpiewania 1. sierpnia na Powązkach Agnieszka Pawlik-Regulska. Artystce akompaniował Janusz Kania.

- Jedna z moich ulubionych piosenek powstańczych to „Serce w Plecaku”. W grudniu 1944 roku, już po Powstaniu, w szpitalu w Tworkach było sporo dzieci. Personel postanowił zorganizować dla dzieci szopkę. I jedna z lekarek stworzyła kolędę na melodię „Serca w plecaku”  - powiedziała Agnieszka Regulska.

Wokalistka wykonała również kolędę „Lulajże Jezuniu” z 1942 roku oraz „Kolędę X Pawilonu więzienia mokotowskiego” z autorstwa Jana Golki. Zabrzmiały wzruszające słowa

„ Hej kolęda, kolęda, Betlejem kolęda Jasna łuna z nieba. Hej kolęda, kolęda, Mokotów kolęda
Kęs czarnego chleba  Między nas Pan Jezus wszedł, Na więziennym stołku siadł. Między nas Pan Jezus wszedł I chleb czarny z nami jadł.”

Agnieszka Pawlik-Regulska na zakończenie zaśpiewała też kolędę autorstwa nieznanego poety z czasów Powstania Warszawskiego na melodię „Bóg się rodzi”.


Z kolei młody wykonawca Bartek Kurowski wykonał kolędę „Nie było miejsca dla Ciebie”,  piosenkę, która w ubiegłym roku podbijała listy przebojów „Mario, czy już wiesz”, a także mało znaną kolędę „Narodzenie”.

Wszystkich artystów nagradzano gromkimi brawami, a zaraz po życzeniach i podzieleniem się opłatkiem, zgromadzeni w Hybrydach włączyli się do śpiewania kolęd tradycyjnych.

Tomasz Sakiewicz zaprosił na scenę m.in. sekretarza ekonomicznego Ambasady USA w Polsce Johna Armstronga, z którym ramię w ramię zaśpiewał „Wśród nocnej ciszy”. Następnie do śpiewania kolędy „Cicha noc” dołączył Adam Borowski, zaś kolędę „Bóg się rodzi” wykonali ze sceny również Michał Rachoń i szefowa Klubu „Gazety Polskiej” w Piotrkowie Trybunalskim – Beata Dróżdż.

Po zaśpiewaniu siedmiu zwrotek kolędy „Gdy się Chrystus rodzi” nadszedł czas na wspólne rozmowy. Następne kolędowanie z Tomaszem Sakiewiczem dopiero za rok, ale już dziś serdecznie zapraszamy.

Sponsorami tego wydarzenia były Poczta Polska i PolRegio.

 

 

Tagi
Wczytuję komentarze...

"Atak paniki": debiut gorący jak wulkan. RECENZJA

Kadr z filmu "Atak paniki" / mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

W „Ataku paniki” emocje bohaterów sięgają krawędzi, za którą czaić się może już tylko szaleństwo. Nic dziwnego, że kipiący od ekspresji debiut Pawła Maślony jest jednym z najgłośniejszych filmowych wydarzeń sezonu.

Maślona zawiązuje akcję w samym środku zdarzeń - bez ceregieli i na dzień dobry funduje widzom scenę samobójstwa jednego z bohaterów, by minuta po minucie intensyfikować napięcie jeszcze bardziej. Niemal równolegle toczy się kilka historii - zestresowana i ciężarna panna młoda (Julia Wyszyńska) nie może doczekać się męża, uzależniony od gier komputerowych kelner (znakomity Bartłomiej Kotschedoff) pada ofiarą ataku hakerskiego, wracające z wakacji małżeństwo (przezabawni Artur Żmijewski i Dorota Segda) zmaga się z natrętnym współpasażerem, a spragniona miłosnego spełnienia pisarka kryminałów (poruszająca rola Magdaleny Popławskiej) gaśnie w oczach, gdy kolejny mężczyzna odprawia ją z kwitkiem. Gdzieś w domu na przedmieściach, gdy dorośli imprezują, za ścianą nastolatkowie (a wśród nich Nicolas Przygoda znany z „Placu zabaw” Bartosza M. Kowalskiego) wyruszają w swój pierwszy trip po marihuanie, gdzie indziej młoda kobieta (Aleksandra Pisula), podczas spontanicznego spotkania z koleżankami, drży ze strachu przed tym, że wstydliwa prawda o jej karierze zawodowej ujrzy światło dzienne.

Każdy wątek, choć początkowo trudno to dostrzec, łączy się z resztą historii, a akcja została zbudowana w taki sposób, by widz czerpał przyjemność z domyślania się i samodzielnego odkrywania tych połączeń. Podobnie jak we wcześniejszej etiudzie Maślony pt. „Magma”, bohaterowie są doprowadzani na skraj załamania nerwowego, za którym może czaić się już tylko szaleństwo. Atmosferę narastającego napięcia doskonale buduje zarówno obsada (oprócz wymienionych już aktorów Maślona do współpracy zaprosił m.in. Grzegorza Damięckiego, Andrzeja Konopkę, Mirosława Haniszewskiego i Annę Romantowską), ciekawy montaż Agnieszki Glińskiej, jak i przyprawiająca o dreszcz niepokoju muzyka Radzimira Dębskiego.

W finale rodzi się nowy człowiek, którego pojawienie się niejako rekompensuje samobójstwo z pierwszej sceny filmu. Jak się okazuje, to tylko chwilowa ulga, bo ostatnie słowa, jakie padają w filmie, brzmią: „Nic już nie ma”. Debiutujący pełnometrażowo reżyser brawurowo rozprawia się z nękającymi dzisiejsze społeczeństwo „atakami paniki”, chociażby dotyczyły spraw pozornie tak błahych jak kiepski żart internetowego trolla. Wnioski, które wyciągamy z filmu Maślony są gorzkie i zabarwione nihilizmem, ale podane w tak zabawnej i atrakcyjnej formie, że podobnie jak niegdyś obrazy Marka Koterskiego, oprócz smutnej autorefleksji, wywołują uśmiech na twarzy.
 

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl