Sylwestrowy nokaut

Zakopiański „Sylwester z Dwójką” był niewątpliwym sukcesem organizacyjnym i medialnym. Jeśli posłużyć się danymi, które przedstawił jeszcze w trakcie trwania imprezy prezes TVP Jacek Kurski, okazuje się, że w szczytowym momencie przed telewizorami zasiadło niemal 8 mln widzów.

Biorąc pod uwagę, że konkurencja nie próżnowała, a sama noc sprzyjała imprezowaniu poza domem, jest to nokaut. Nie ma wątpliwości, że stało się to głównie za sprawą sprowadzenia pod Tatry Luisa Fonsi – twórcy „Despacito”, hitu ubiegłego roku. O tym, że był to strzał w dziesiątkę, wie każdy, kto w ubiegłe wakacje przebywał gdziekolwiek od Rabki-Zdroju do Cancun. Nie wiem, jak TVP zdołało przekonać Portorykańczyka, by zamiast dowolnej plaży na świecie wybrał Zakopane. Ważne, że się udało, a krytyka jest bezprzedmiotowa. Nie można imprezy takiego kalibru „ograć” jedynie znanymi twarzami sprzed lat. Nie jest to oczywiście zarzut pod adresem „znanych i lubianych” wykonawców, bo wystarczy wspomnieć występ na tej samej imprezie legendarnego zespołu Kombi (nie mylić z Kombii) z rewelacyjnym Sławomirem Łosowskim za klawiszami (dwóch panów Łosowskich – ojciec na klawiszach, syn na perkusji). Dość powiedzieć, że zachęcony występem w Zakopanem, odszukałem koncert zespołu Kombi zrealizowany w czerwcu ubiegłego roku w ramach cyklu „9 koncertów na 9 dekad Radia Poznań”. Godzinny występ muzyków to znakomity relaks i dowód na to, że muzyka rozrywkowa ma się w Polsce dobrze, a „dobra zmiana” (dyrektorem Radia Poznań jest znany z „Gazety Polskiej” Filip Rdesiński) potrafi to świetnie ograć i docenić. Więc jeśli mam o coś pretensje do kierownictwa TVP, to o to, że „muzyczny rozkład jazdy” sylwestra ustawiono tak, że występ Kombi w Zakopanem zobaczyli tylko najwytrwalsi widzowie. Panowie wykonali zaledwie dwa utwory („Słodkiego, miłego życia” i „Za ciosem cios”), i to już grubo po północy. A gdyby tylko zamienili się miejscami z nieszczęsnym, znanym z utworu „Majteczki w kropeczki” i wspierania Waldemara Pawlaka zespołem Bayer Full… Może za rok się uda, w końcu po nokaucie pod Tatrami czas na „Za ciosem cios”.
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Szczyt w Salzburgu: dobre wieści

Austriacki Salzburg, znany głównie z festiwali muzyki poważnej, stał się w tym tygodniu miejscem szczytu Unii Europejskiej. Poświecono go imigracji i brexitowi. Co do tego drugiego to sprawa rozwodowa między Londynem a Unią ciągnie się niczym brazylijska opera mydlana: już teraz wiadomo, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy do końca prezydencji Austrii odbędą się dwa kolejne szczyty UE poświęcone właśnie opuszczeniu Unii przez Wielką Brytanię.

Spór dotyczy nie tyle warunków pierwszego w historii EWG-UE odejścia kraju członkowskiego (nie licząc Grenlandii w 1985 r.), ile kształtu współpracy po marcu 2019, gdy zamiast UE-28 będzie UE-27. Cóż, handel, panie, handel! Polityka imigracyjna to dziedzina − jak pokazuje Salzburg − polskiego sukcesu i unijnej porażki. Polska i Węgry nie przyjmą imigrantów spoza Europy, głównie muzułmanów − bo nie chcą i już. Inne kraje przyjmą − bo chcą (lub uważają, że muszą). Czyli zachowano zasadę dowolności, co jest sporym osiągnięciem rządu RP. Teraz o imigrantów pokłóciły się kraje starej Unii – Francja i Włochy. My z tego powodu płakać nie będziemy: Rzym po zmianie rządu patrzy na ten problem dużo bardziej realistycznie, czyli tak, jak my.

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl