Deklaracje braku sumienia

To, co wydarzyło się w czwartek, byłoby nawet śmieszne, gdyby nie dotyczyło spraw tak poważnych. Opozycja wyłożyła się jak długa, i to na sprawach, na których zazwyczaj wygrywała.

Katarzyna Lubnauer tłumaczy, że jej posłowie po dwóch latach zasiadania w Sejmie nie byli w stanie odróżnić pierwszego czytania od ostatecznego głosowania. Platforma Obywatelska z kolei wyrzuca posłów za to, że… głosowali w zgodzie z własnym sumieniem, a pozostawia tych, którzy wyciągnęli karty. Ale to wszystko ma także drugie, mniej zabawne dno. Otóż pokazuje, że – przynajmniej po jednej ze stron debaty – w ogóle zniknęło rozumienie tego, czym jest sumienie, jakie jest jego znaczenie. Jeśli bowiem lewica i liberałowie wyrzucają za kierowanie się sumieniem, i to ludzi, którzy zawsze głosowali w ten sam sposób, to znaczy, że uznają, iż sumienie jest czymś szkodliwym, czymś, co przeszkadza w polityce. To bardzo niebezpieczne zjawisko, bo pozbawia politykę wymiaru moralnego. Jest jednak jeden pozytyw całej tej sytuacji. Od teraz jest jasne, że kandydaci na posłów PO powinni podpisywać „Deklarację braku sumienia”, żeby potem nie było zdziwienia, że ktoś od nich owego braku wymaga.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Szczyt w Salzburgu: dobre wieści

Austriacki Salzburg, znany głównie z festiwali muzyki poważnej, stał się w tym tygodniu miejscem szczytu Unii Europejskiej. Poświecono go imigracji i brexitowi. Co do tego drugiego to sprawa rozwodowa między Londynem a Unią ciągnie się niczym brazylijska opera mydlana: już teraz wiadomo, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy do końca prezydencji Austrii odbędą się dwa kolejne szczyty UE poświęcone właśnie opuszczeniu Unii przez Wielką Brytanię.

Spór dotyczy nie tyle warunków pierwszego w historii EWG-UE odejścia kraju członkowskiego (nie licząc Grenlandii w 1985 r.), ile kształtu współpracy po marcu 2019, gdy zamiast UE-28 będzie UE-27. Cóż, handel, panie, handel! Polityka imigracyjna to dziedzina − jak pokazuje Salzburg − polskiego sukcesu i unijnej porażki. Polska i Węgry nie przyjmą imigrantów spoza Europy, głównie muzułmanów − bo nie chcą i już. Inne kraje przyjmą − bo chcą (lub uważają, że muszą). Czyli zachowano zasadę dowolności, co jest sporym osiągnięciem rządu RP. Teraz o imigrantów pokłóciły się kraje starej Unii – Francja i Włochy. My z tego powodu płakać nie będziemy: Rzym po zmianie rządu patrzy na ten problem dużo bardziej realistycznie, czyli tak, jak my.

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl