USA zagraża nowy wirus odporny na szczepionki

pixabay.com

W 46 stanach USA pojawił się bardzo niebezpieczny wirus grypy odporny na szczepionki - podaje w sobotę sieć ABC News. Od października grypa spowodowała śmierć co najmniej 13 dzieci. Stan Alabama ogłosił alarm związany z "zagrożeniem zdrowia publicznego".

Ośrodki Zwalczania i Prewencji Chorób (Centers for Disease Control and Prevention - CDC) udostępniły w ubiegłym tygodniu raport - cytowany przez ABC News - z którego wynika, że u większości chorych wykryto wirusa typu H3N2, który jest szczególnie zaraźliwy, odporny na szczepionki oraz bardzo niebezpieczny dla dzieci i osób po 65 roku życia.

Specjalista chorób zakaźnych dr William Schaffner z Uniwersytetu Vanderbilta powiedział w wywiadzie dla ABC News, że tegoroczny sezon grypy rozpoczął się bardzo wcześnie, a niebezpieczny wirus "odkryto mniej więcej jednocześnie w prawie całym kraju".

Według dr. Dana Jernigana z centrum immunologii i chorób układu oddechowego (NCRID) od 13 lat w USA nie pojawił się wirus, który tak szybko ogarnąłby niemal wszystkie stany, i należy oczekiwać, że sezon grypy potrwa jeszcze dość długo, a jego apogeum przypadnie na wiosnę.

W czwartek gubernator Alabamy Kay Ivey ogłosiła alarm w związku "zagrożeniem zdrowia publicznego" w całym stanie, w którym szpitale są już przepełnione do granic możliwości, a w niektórych placówkach medycznych zabrakło leków antywirusowych.

Liczba osób zarażonych nie świadczy jeszcze o wybuchu epidemii grypy, ale w wielu miejscach w Stanach Zjednoczonych zamknięto szkoły, a szpitale są przepełnione i, według CDC, nie można wykluczyć, że fala zachorowań przerodzi się w epidemię. 

Źródło: PAP, niezalezna.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

"Atak paniki": debiut gorący jak wulkan. RECENZJA

Kadr z filmu "Atak paniki" / mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl, \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

W „Ataku paniki” emocje bohaterów sięgają krawędzi, za którą czaić się może już tylko szaleństwo. Nic dziwnego, że kipiący od ekspresji debiut Pawła Maślony jest jednym z najgłośniejszych filmowych wydarzeń sezonu.

Maślona zawiązuje akcję w samym środku zdarzeń - bez ceregieli i na dzień dobry funduje widzom scenę samobójstwa jednego z bohaterów, by minuta po minucie intensyfikować napięcie jeszcze bardziej. Niemal równolegle toczy się kilka historii - zestresowana i ciężarna panna młoda (Julia Wyszyńska) nie może doczekać się męża, uzależniony od gier komputerowych kelner (znakomity Bartłomiej Kotschedoff) pada ofiarą ataku hakerskiego, wracające z wakacji małżeństwo (przezabawni Artur Żmijewski i Dorota Segda) zmaga się z natrętnym współpasażerem, a spragniona miłosnego spełnienia pisarka kryminałów (poruszająca rola Magdaleny Popławskiej) gaśnie w oczach, gdy kolejny mężczyzna odprawia ją z kwitkiem. Gdzieś w domu na przedmieściach, gdy dorośli imprezują, za ścianą nastolatkowie (a wśród nich Nicolas Przygoda znany z „Placu zabaw” Bartosza M. Kowalskiego) wyruszają w swój pierwszy trip po marihuanie, gdzie indziej młoda kobieta (Aleksandra Pisula), podczas spontanicznego spotkania z koleżankami, drży ze strachu przed tym, że wstydliwa prawda o jej karierze zawodowej ujrzy światło dzienne.

Każdy wątek, choć początkowo trudno to dostrzec, łączy się z resztą historii, a akcja została zbudowana w taki sposób, by widz czerpał przyjemność z domyślania się i samodzielnego odkrywania tych połączeń. Podobnie jak we wcześniejszej etiudzie Maślony pt. „Magma”, bohaterowie są doprowadzani na skraj załamania nerwowego, za którym może czaić się już tylko szaleństwo. Atmosferę narastającego napięcia doskonale buduje zarówno obsada (oprócz wymienionych już aktorów Maślona do współpracy zaprosił m.in. Grzegorza Damięckiego, Andrzeja Konopkę, Mirosława Haniszewskiego i Annę Romantowską), ciekawy montaż Agnieszki Glińskiej, jak i przyprawiająca o dreszcz niepokoju muzyka Radzimira Dębskiego.

W finale rodzi się nowy człowiek, którego pojawienie się niejako rekompensuje samobójstwo z pierwszej sceny filmu. Jak się okazuje, to tylko chwilowa ulga, bo ostatnie słowa, jakie padają w filmie, brzmią: „Nic już nie ma”. Debiutujący pełnometrażowo reżyser brawurowo rozprawia się z nękającymi dzisiejsze społeczeństwo „atakami paniki”, chociażby dotyczyły spraw pozornie tak błahych jak kiepski żart internetowego trolla. Wnioski, które wyciągamy z filmu Maślony są gorzkie i zabarwione nihilizmem, ale podane w tak zabawnej i atrakcyjnej formie, że podobnie jak niegdyś obrazy Marka Koterskiego, oprócz smutnej autorefleksji, wywołują uśmiech na twarzy.
 

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl