Niemieccy chadecy chcieli hejtować Czarneckiego i wzniecić bunt w PE. Tymczasem nieźle się zbłaźnili

/ © European Union 2017 - European Parliament" (Attribution-NonCommercial-NoDerivatives CreativeCommons licenses creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/4.0/)

Jak ustalił portal niezalezna.pl, w trakcie dzisiejszych obrad Parlamentu Europejskiego doszło do próby buntu. Grupka niemieckich eurodeputowanych z CDU w trakcie debat w europarlamencie próbowała zakłócać ich przebieg, atakując bezpośrednio przewodniczącego obradom wiceszefa PE Ryszarda Czarneckiego. Cała akcja skończyła się kompromitującą porażką, ponieważ awanturniczej grupki nie poparli inni politycy, wyraźnie zażenowani całą sytuacją.

Niemieccy chadecy wykorzystali okazję, że obrady Parlamentu Europejskiego prowadził Ryszard Czarnecki i próbowali zaatakować wiceszefa europarlamentu. Z naszych ustaleń wynika, że szczególnie aktywni byli trzej niemieccy deputowani CDU: Daniel Caspary, Werner Langen oraz Michael Gahler. Langen próbował nawet uniemożliwić rozpoczęcie obrad krzycząc, że nie życzy sobie, aby to Ryszard Czarnecki im przewodniczył.

Daniel Caspary formalnie zgłaszał się do wypowiedzi na temat ekonomiczny, jednak szybko zmienił zdanie i wbrew regulaminowi odbiegł od głównego tematu dyskusji koncentrując się na niemieckim filmie o demokracji w Polsce, w którym wypowiada się Róża Thun. Szybko też przeszedł do ataku na Czarneckiego.

Jak informuje nasze źródło w Brukseli, próby zakłócania obrad europarlamentu podejmowane przez chadeckich europosłów z Niemiec okazały się dla nich totalnym blamażem. Jak się dowiedzieliśmy, europosłowie z innych ugrupowań, nawet niemieckich byli całą sytuacją oburzeni i podkreślali, że takie sytuacje w PE się nie zdarzały i nie powinny one mieć miejsca.

Ku wielkiemu niezadowoleniu niemieckich chadeków w obronie wiceszefa PE Ryszarda Czarneckiego zaczęły pojawiać się głosy europosłów różnych opcji z naszego regionu.

Jak się okazuje, to nie pierwsza, a zapewne również nie ostatnia kompromitacja niemieckich chadeków.

Daniel Caspary, który dziś tak żarliwie atakował wiceszefa Parlamentu Europejskiego może być znany polskim czytelnikom, jako inicjator kompromitującego listu niemieckich eurodeputowanych w obronie Eriki Steinbach.

To właśnie Caspary był jednym z inicjatorów akcji grupy 16 europosłów niemieckiej chadecji, którzy żądali, aby ówczesnego szefa niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle prześwietlał życiorysy i wypowiedzi polskich członków rady fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie”.

O sprawie w 2009 roku informował dziennik „Hamburger Abendblatt”.  Daniel Caspary i jego partyjni koledzy twierdzili, że strona polska, a także sam Westerwelle uzasadniają swój sprzeciw wobec powołania Steinbach do rady fundacji, „regularnie wskazując na jej życiorys i dotychczasową działalność”.
 
Cała inicjatywa była efektem sporu o kandydaturę szefowej Związku Wypędzonych Eriki Steinbach do władz przyszłego muzeum wysiedleń. Wówczas Caspary i spółka również nieźle się zbłaźnili. Okazało się, że MSZ Niemiec nie może w żaden sposób spełnić żądań chadeków, ponieważ... w radzie fundacji nie zasiada żaden Polak.


Nasza akcja wysyłania listów do europosłów w obronie wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego Ryszarda Czarneckiego spotkała się z ogromnym odzewem. Postanowiliśmy ją więc rozszerzyć. Zachęcamy do wysyłania listu również do zagranicznych dziennikarzy.

CZYTAJ WIĘCEJ: Przypominamy! Wyślij LIST w obronie Ryszarda Czarneckiego do zagranicznych dziennikarzy

 

Źródło: niezalezna.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Koniec udawania. Maski opadły! Ta wypowiedź jednej z protestujących nie pozostawia żadnych złudzeń

/ twitter.com/waldemar_kowal

Jak już informowaliśmy, Straż Marszałkowska uniemożliwiła protestującym w Sejmie wywieszenie za oknem budynku transparentu informującego o prowadzonym przez nich proteście. Wywołało to ogromne oburzenie protestujących oraz sympatyzujących z nimi polityków „totalnej opozycji”. W trakcie krótkiego briefingu prasowego jedna z uczestniczek protestu skierowała kilka słów bezpośrednio do premiera Morawieckiego. „Pana dni są już chyba policzone” - grzmiała. To jak to w końcu jest z tą apolitycznością protestu?

Iwona Hartwich z Komitetu Protestacyjnego Rodziców Osób Niepełnosprawnych próbowała dziś wywiesić baner na zewnątrz budynku parlamentu. Protestujące kobiety otworzyły jedno z okien znajdujących się na pierwszym piętrze w holu głównym Sejmu. Hartwich trzymała w rękach plakat.

- Musicie się pogodzić, że tu mieszkamy od 37 dni i wchodzicie z buciorami w te 68 metrów - mówiła do strażników jedna z protestujących .

CZYTAJ WIĘCEJ: Przepychanki w Sejmie. Protestujący chcieli wywiesić za oknem baner. Interweniowała Straż Marszałkowska
 

Korzystając z obecności kamer i zainteresowania części posłów protestujące postanowiły wygłosić swoje „orędzie”.

Iwona Hartwich początkowo przekonywała, że minister Rafalska... jest dla protestujących „osobą niedecyzyjną”. Po chwili jednak do głosu doszła jej koleżanka i wtedy zaczęło się na dobre.

- Chcieliśmy wywiesić ten banner po to, że tutaj przez galerię nie przejdą goście, którzy przyjadą z NATO, tylko jakimś tylnym wyjściem będą uciekać jak szczury do kanałów chyba, więc chcieliśmy pokazać, to naprawdę, że my tu jesteśmy – mówiła wyraźnie oburzona kobieta.


Na tym jednak nie poprzestała. Zwróciła się bezpośrednio do premiera Morawieckiego.

 - Do pana Morawieckiego: Niech się pan naprawdę pochyli nad tą najsłabszą grupą, bo pana dni też chyba są już policzone. Mam nadzieję, że społeczeństwo się ocknie! - grzmiała.


 

 
 

Źródło: niezalezna.pl, Twitter

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl