Fragment klifu osunął się na plażę w Gdyni

/ 499585

W Gdyni, gdzie osunął się klif, nie prowadzi się ochrony brzegu. Miejsce gdzie osunął się klif, leży w rezerwacie przyrody Kępa Redłowska, na którego terenie - dla zachowania naturalnych procesów brzegowych, nie prowadzi się ochrony brzegu – poinformowało Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Jak wyjaśniło biuro prasowe MGMiŻŚ, "jednym z celów ochrony rezerwatu jest zachowanie naturalnych procesów zachodzących na brzegu morskim".

W komunikacie podkreślono, że zakaz ingerencji dotyczy "strefy przybrzeżnej morza wzdłuż rezerwatu w pasie o szerokości 500 m".

"Jednak w związku z osunięciem się fragmentu skarpy Inspektorat Ochrony Wybrzeża Urzędu Morskiego w Gdyni rozmieścił wokół miejsca zdarzenia tablice informujące o potencjalnym zagrożeniu dla osób przebywających w pobliżu"

– głosi komunikat resortu.

Część Klifu Orłowskiego w Gdyni osunęła się w czwartek wczesnym popołudniem. Na miejsce sprowadzono dysponującą m.in. wyszkolonymi psami Specjalistyczną Grupę Poszukiwawczo-Ratowniczą z Gdańska, która sprawdziła, że pod zwałami ziemi nie ma żadnych ludzi.

Zdaniem strażaków, ziemia osunęła się z ok. 40-metrowego odcinka. Z klifu spadło co najmniej tysiąc ton ziemi. Zaległa ona u podnóża stromizny, zajmując pas o wymiarach około 40 m na 15 m. Zwalona ziemia sięga około 2-3 m wysokości. Zwalisko uniemożliwia korzystanie z plaży u podnóża klifu.

Klif Orłowski to gdyński odcinek stromego brzegu morskiego. Jego długość to ok. 650 m. W różnych miejscach ma różną wysokość – od kilku do nawet około 40 m. Ze względu na malownicze widoki plaża u podnóża klifu jest jednym z chętniej uczęszczanych miejsc spacerowych w Gdyni.

Co jakiś czas dochodzi do mniejszych lub większych osuwisk ziemi z klifu, wskutek czego jego skraj posuwa się coraz bardziej w głąb lądu. Jesienią 2012 r. zdecydowano się na kontrolowane zepchnięcie z klifu (z wysokości ok. 30 m ważącego prawie 46 t betonowego schronu. Zepchnięto go, aby uniknąć przypadkowego niekontrolowanego osunięcia się obiektu.

Źródło: niezalezna.pl, PAP


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Chcą szkoleń z bezpiecznej jazdy autem

/ pixabay.com/CC0/jarmoluk

Prawdopodobnie po tegorocznych wyborach samorządowych powstanie w Łodzi specjalny zespół odpowiadający za szkolenia z bezpiecznej jazdy samochodem. Tego chcą m.in. kandydaci Prawa i Sprawiedliwości do Sejmiku Województwa Łódzkiego, a także słynny pilot rajdowy Maciej Wisławski.

Wczoraj Piotr Adamczyk, przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości w Sejmiku Województwa Łódzkiego, oraz znany pilot rajdowy Maciej Wisławski zapowiedzieli powstanie w Łodzi zespołu, który ma opracować program dotyczący bezpiecznej jazdy dla kierowców.

– To bardzo ważny społecznie temat. Niestety w naszym kraju kultura jazdy jest bardzo niska. Kierowcy po zdaniu egzaminu na prawo jazdy nie doskonalą techniki. Na 100 drogowych wypadków śmiertelnych aż 82 zdarza się z winy człowieka, a nie jakiegoś urządzenia. A 25 proc. wypadków śmiertelnych powodują kierowcy poniżej 25. roku życia. Mimo tak zatrważających danych jak na razie polskie samorządy trudno było przekonać do stworzenia zespołu odpowiadającego za szkolenia z bezpiecznej jazdy. Do tej pory w tej kwestii jako zawodowi kierowcy i piloci rajdowi waliliśmy głową mur

– ubolewa Maciej Wisławski, pilot rajdowy.

Według niego najlepiej jest poprawiać jakość jazdy samochodem poprzez zabawę.

– Mam pomysł na takie szkolenia dla kierowców. Większość prowadzących auta nie potrafi się zachować w ekstremalnych sytuacjach. Dlatego Polska jest krajem, który zajmuje bardzo wysokie miejsce pod względem poważnych wypadków na drogach. To trzeba szybko zmienić. Uczęszczanie ludzi do odpowiednio prowadzonych szkół bezpiecznej jazdy uchroniłoby młode osoby przed śmiercią w wypadkach drogowych

– uważa pilot rajdowy.

Ze zdaniem Macieja Wisławskiego zgadza się samorządowiec z Prawa i Sprawiedliwości Piotr Adamczyk.

– Inicjatywa pana Macieja Wisławskiego pozwoli na zmniejszenie na polskich drogach liczby wypadków. Obecnie w Łodzi i w całym województwie łódzkim nie ma zbyt wielu szkół bezpiecznej jazdy. Uważam także, że powinny powstać miejsca do ćwiczeń i place manewrowe. Tam kierowcy poznaliby możliwości swojego auta oraz szybkość reakcji na trudne i zaskakujące sytuacje na drogach

– przekonuje Piotr Adamczyk. Radny uważa także, że tory do nauki jazdy powinny powstać po konsultacji z mieszkańcami.

– W takie inwestycje mogłyby się zaangażować szkoły jazdy. Zaraz po wyborach razem z Maciejem Wisławskim utworzymy zespół odpowiadający za szkolenia z bezpiecznej jazdy samochodem

– twierdzi samorządowiec z Prawa i Sprawiedliwości.

Źródło: Gazeta Polska Codziennie Dodatek Łódzki

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl