Dorobek lokaja

Pojawiają się niekiedy i po prawej stronie głosy, że w sporach z Komisją Europejską najważniejsze jest ułożenie sobie przez Polskę relacji z Berlinem. Że trzeba przekonywać Angelę Merkel, bo reszta państw członkowskich zachowa się tak, jak chce Berlin. Na dowód przytacza się głosowanie nad wyborem Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej – wbrew sprzeciwowi polskiego rządu nominat Berlina otrzymał milczące poparcie wszystkich pozostałych. Ten sposób myślenia to spuścizna mentalności lokaja, która cechuje PO.

Rząd Beaty Szydło, a teraz gabinet Mateusza Morawieckiego buduje dla Polski poparcie w Unii w obronie Polski. Od początku mamy wsparcie Węgier. Teraz, po wizycie premiera Morawieckiego w Wilnie, dołączyły do tego grona Łotwa, Litwa i Estonia. To sukces strategii rządu PiS-u. W jej ramach kierownictwu KE i wszystkim państwom członkowskim została przekazana biała księga nt. polskiej reformy sądownictwa. Wyjaśnia ona, że zmiany nie odbiegają od przepisów obowiązujących w innych krajach. Nie będzie zatem – wbrew zabiegom PO – sankcji dla Polski. Upadnie w końcu zamiar karania Polski z art. 7 traktatu o UE. Ale oczerniający kraj politycy opozycji będą, ze swoim dorobkiem, zapamiętani.

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

„Niech Pan powie!”. No to mówię

„Niech Pan powie, czy się Panu to podobało!?” – krzyczą do mnie w internecie oburzeni na transparent niesiony przez jednego z uczestników demonstracji „Gdzie ta dobra zmiana dla zwierząt?”. O co chodzi?

Ano o planszę z następującą treścią: „Lepiej być zwierzęciem niż wierzącym”. I oczywiście, że mi się nie podobał, podobnie jak nieliczne antykościelne wypowiedzi osób, które zabierały głos podczas marszu. Podobnie jak nie podobały mi się szowinistyczne i rasistowskie incydenty na Marszu Niepodległości czy noszące znamiona prowokacji lub choroby psychicznej zachowania pojedynczych uczestników smoleńskich miesięcznic (choćby przypadek Andrzeja Hadacza). To jednak nie znaczy, że Marsz Niepodległości, miesięcznica czy manifestacja w obronie zwierząt to wydarzenia z gruntu złe.

Wręcz przeciwnie. Manifestacja, w której wzięło udział kilka tysięcy ludzi – od prawa do lewa – była największym tego typu wydarzeniem od lat. Obok Krzysztofa Czabańskiego i Anny Chodakowskiej stanęły Maja Ostaszewska i Agata Buzek. Z całej Polski przyjechali ludzie, którzy poczuli się oszukani tym, że PiS wycofało się z zapowiedzi likwidacji hodowli zwierząt na futra, uboju rytualnego czy zakazu trzymania psów na łańcuchach lub wykorzystywania ich w cyrkach przy uciesze rozdziawionej gawiedzi. Byli mieszkańcy wsi, rolnicy, „zwykli Polacy”. I ja byłem. Bo poczułem się oszukany.

Tym bardziej że na łamach „Gazety Polskiej” daliśmy wystarczającą ilość dowodów m.in. na to, że skórowanie 10 mln norek rocznie przynosi więcej szkód niż pożytku. Okazało się jednak, że lobby ma w Sejmie większy posłuch niż prawda. A zwierzęta cierpią. A Kościół? Cóż. Dopóki jedynym jego słyszalnym stanowiskiem będzie oddawanie na łamach Radia Maryja i TV Trwam głosu bonzom futrzarskim czy niezgodne z nauczaniem Stolicy Piotrowej przekonywanie, że „czynić sobie ziemię poddaną” znaczy tyle, co traktować przyrodę jak przemysł ciężki (wiem, powtarzam się), dopóty na duchownych spadać będzie słuszna krytyka za milczące przyzwolenie na kłamstwo. Oby bardziej konstruktywna niż transparent jakiegoś oszołoma. 
 

Udostępnij

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl