Bliski znajomy Putina groził pistoletem sędziemu. Rosjanin wbiegł na murawę z bronią

Prezes greckiego klubu wyprowadzany z murawy stadionu / YouTube.com/printscreen

Skandal w Grecji! Prezes PAOK-u Saloniki, Ivan Savvidis, rozwścieczony tym, że sędzia nie uznał bramki dla jego zespołu, strzelonej w doliczonym czasie gry, wbiegł na murawę i zaczął grozić arbitrowi pistoletem. Ten zszokowany zachowaniem Rosjanina zakończył mecz.

Niedzielny wieczór fani greckiej piłki nożnej zapamiętają na długo. Wtedy naprzeciw siebie na murawie stanęły drużyny PAOK Saloniki i AEK Ateny, a stawką spotkania był tytuł mistrzowski kraju. Goście byli liderami ligi z dorobkiem 54 punktów, a gospodarze wiceliderami z wynikiem 52 punków. 

Piłkarze nie oszczędzali się na boisku, sędzia pokazał aż dziewięć żółtych kartek. Długo zanosiło się na bezbramkowy remis, aż nadeszła 90. minuta, gdy PAOK strzelił gola na 1:0. Trybuny oszalały z radości, ta jednak nie trwała długo. Georgios Kominis anulował bramkę z powodu spalonego i wówczas zaczęło się ogromne zamieszanie.

Po kilku minutach dyskusji między piłkarzami a arbitrem wydawało się, że emocje udało się uspokoić, ale gdy zawodnicy AEK szykowali się do wznowienia gry od środka boiska, co sugerowałoby, że gol jednak został uznany, na murawę wbiegł Ivan Savvidis, prezes PAOK-u. Jeden z najbogatszych Rosjan, były członek Dumy (rosyjski parlament) i bliski znajomy prezydenta Władimira Putina w 98. minucie ruszył w kierunku sędziego Kominisa. W pewnym momencie 58-latek wyjął pistolet i – jak relacjonował Manolo Jimenez, trener AEK – podszedł do arbitra i powiedział mu: „twoja kariera właśnie dobiegła końca”.

Przeszedł obok mnie, ale nie miałem pojęcia, że ma pistolet. Dopiero później go zobaczyłem, jak po niego sięgnął. On groził sędziemu stojąc tuż przede mną. Jestem zszokowany. Kompletnie tego nie rozumiem. To dla mnie surrealistyczne. Anulują gola dla twojej drużyny, a tu nagle prezes i dyrektorzy klubu wchodzą na murawę, aby grozić sędziemu. Takich rzeczy spodziewasz się raczej po filmach Clinta Eastwooda, a nie po meczu greckiej ekstraklasy

– mówił Jimenez. 

Hiszpański trener relacjonował przebieg zdarzeń na antenach rozgłośni radiowych Radio MARCA i Cadena SER.

Nagle na murawę wszedł jakiś gość, mówią mu, że to prezes PAOK-u. Idzie przed wszystkimi, kieruje się do arbitra, następnie do naszej ławki rezerwowych i grozi wszystkim. To było coś kompletnie szalonego

– tłumaczył.

Hiszpan zauważył także, że Savvidis miał pozwolenie na broń, a jeśli w Grecji je się posiada, to teoretycznie można nosić ją zawsze przy sobie. Ostatecznie prezes ekipy z Salonik został wyprowadzony z boiska przez służby porządkowe.

Na razie nie podjęto decyzji, o tym jakim rezultatem zostanie zakończony mecz.

Sędzia chciał, abyśmy dograli pięć minut, ale nasz prezes zabronił zawodnikom gry, tym bardziej, że grozili im ludzie, którzy wtargnęli na murawę. Obrazki mówią same za siebie. Nie mam pojęcia, co wydarzy się dalej, ale mecz został przerwany przy wyniku 0:0

– powiedział Jimenez.

Jego klub ma złożyć skargę do FIFA i UEFA. PAOK z kolei wydał oświadczenie:

Po tym, co wydarzyło się na stadionie w Salonikach, prezes Savvidis przygotowuje wszystko, co tylko trzeba, aby chronić swój zespół przed groźbami i atakami, których byli ofiarami. W najbliższym czasie pojawią się w tym temacie ważne ogłoszenia.

Na jednym z portali społecznościowych napisano:

Gra została przerwana przy wyniku 1:0. Sędziowie przygotowują pomeczowy raport.

Źródło: niezależna.pl, Przegląd Sportowy

SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Trener Nawałka zabrał głos po przegranym meczu. "Trzeba umieć z tym żyć"

Adam Nawałka / fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Polska przegrała w kiepskim stylu z Kolumbią 0:3 w swoim drugim meczu mistrzostw świata i straciła szanse na awans do 1/8 finału. - Moi piłkarze dali z siebie wszystko. Przegraliśmy z bardzo silną drużyną - komplementował rywali na konferencji prasowej trener Adam Nawałka.

- Początek był wyrównany, chwilami inicjatywa należała do nas. Nasza strategią był atak od początku, zdobycie gola i uważna gra w obronie. Kolumbia okazała się jednak bardzo dobrze dysponowana i należą jej się gratulacje. Taki jest sport i trzeba to zaakceptować

 - dodał selekcjoner.

Jak dodał, zawodnicy włożyli wiele trudu w to spotkanie, walczyli do samego końca.

Kolumbia na prowadzenie wyszła w 40. minucie. Po rzucie rożnym James Rodriguez dośrodkował, a w polu karnym polskiego bramkarza uprzedził Yerry Mina.

- Mecz tak się ułożył, że przy wyrównanej grze straciliśmy bramkę po stałym fragmencie. Potem nie mieliśmy nic do stracenia, staraliśmy się zaatakować, zmienialiśmy skład na jeszcze bardziej ofensywny. To niestety skutkowało tym, że rywale mieli więcej miejsca na rozgrywanie akcji i w pełni to wykorzystali. Nadzialiśmy się na kontry i przegraliśmy 0:3

 - powiedział szkoleniowiec.

- Bardzo żałujemy, wszyscy jesteśmy źli, natomiast trzeba umieć z tym żyć, jutro jest następny dzień

 - dodał.

Nawałka w stosunku do pierwszego meczu, przegranego z Senegalem 1:2, dokonał w składzie czterech zmian. Szansę dostali Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Jacek Góralski i Dawid Kownacki. Zabrakło w "11" m.in. Kamila Grosickiego i Jakuba Błaszczykowskiego, który w spotkaniu z "Lwami Terangi" został zmieniony już w przerwie.

- Kuba był do mojej dyspozycji, ale z powodu taktyki, jaką obrałem, zdecydowałem, że mecz zacznie na ławce. Planowałem wprowadzić go później, ale kontuzja Michała Pazdana spowodowała, że musiałem na boisko wpuścić Kamila Glika

 - tłumaczył Nawałka.

Według niego, wykorzystany został maksymalnie cały potencjał, jaki był w ofensywie.

- Zarówno graliśmy w ustawieniu 1-3-4-3, później przeszliśmy na czwórkę obrońców, wprowadziliśmy drugiego napastnika, natomiast okazało się, że dziś to było za mało

 - wskazał.

- Wszystkich boli to, co się stało, mnie chyba boli najbardziej, bo biorę za to odpowiedzialność. Taki jest sport, taka jest piłka i taki wynik jest wkalkulowany w to, co robimy

- podsumował.

To trzeci mundial w tym stuleciu, który kończy się dla Polaków praktycznie w ten sam sposób - po dwóch porażkach wiadomo, że trzeci mecz będzie stanowił pożegnanie, bo szans na awans do 1/8 finału już nie ma. W czwartek biało-czerwoni zmierzą się z Japonią.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl