VI Wielki Wyjazd na Węgry. Tomasz Sakiewicz: Te spotkania, to wspólne święto

Udostępnij

Dziś rozpoczął się szósty Wielki Wyjazd na Węgry. Jak już informowaliśmy, ok. godziny 13:30 pierwsi uczestnicy wyruszyli z Warszawy. Pociągiem do Budapesztu udaje się 600 przedstawicieli klubów „Gazety Polskiej”. Kolejni przyjadą na miejsce własnym transportem. Dla wielu chętnych zabrakło miejsc. – Błyskawiczne zapełnienie miejsc w pociągu świadczy, że mobilizacja jest ogromna – mówi nam Ryszard Kapuściński, prezes klubów „Gazety Polskiej”. Kolejną stacją, na której zatrzymał się pociąg, był Kraków Główny. Ze stolicy Małopolski uczestnicy Wielkiego Wyjazdu na Węgry wyruszyli już bezpośrednio do Budapesztu.

Tegoroczny wyjazd ma wyjątkowy charakter. Po raz pierwszy w historii naszą wyprawę honorowym patronatem objął prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki. W tym roku atmosfera w Budapeszcie jest wyjątkowa z uwagi na zbliżające się na Węgrzech wybory.

– Jedziemy na Węgry z przyjacielską wizytą. Od lat staramy się budować relacje z innymi narodami Europy Środkowej. Naszym ważnym partnerem jest premier Viktor Orbán. Chcemy być z Węgrami w dniu ich święta narodowego

– mówi Ryszard Kapuściński, prezes klubów „Gazety Polskiej”.

Do Budapesztu uczestnicy Wielkiego Wyjazdu na Węgry przybędą o godz. 6.40 następnego dnia (14 marca). Będzie to dzień wolny, który można poświęcić na zwiedzanie stolicy Węgier. Tym, którzy jadą po raz pierwszy, pomocą służyć może najnowszy numer „Gazety Polskiej”. W tygodniku wśród wielu informacji o naszych wyjazdach na Węgry znajdzie się mały przewodnik po Budapeszcie. 15 marca weźmiemy udział w Święcie Narodowym Węgier. Uroczystości rozpoczną się o godz. 11.00 pod pomnikiem polsko-węgierskiego bohatera Józefa Bema.

- Jedziemy nie tylko dlatego, żeby im podziękować za ostatnie węgierskie ujmowanie się za Polską w sprawach europejskich, ale jedziemy im podziękować także za 1000 lat wspólnej historii. W Europie nie ma takich przykładów, żeby narody mieszkały obok siebie 1000 lat i nigdy nie prowadziły ze sobą wojny. To tylko Polacy i Węgrzy tak mają - mówi Paweł Piekarczyk.


 Pytany o to, jacy są Węgrzy i czy mają podobne do naszych temperamenty, redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz podkreśla, że choć między Polakami i Węgrami jest sporo różnic, jest coś, co oba narody łączy w sposób szczególny – to umiłowanie wolności.

- W wielu spawach się różnimy, ale w jednej jesteśmy bardzo podobni. Wszyscy kochają wolność, kochają swoją historię, kochają tożsamość narodu, kochają przywiązanie do wiary. W tym Polacy i Węgrzy są bardzo podobni. Też jesteśmy otwarci, gościnni, lubimy się bawić. To widać. Te spotkania to jest takie wspólne święto w czasie wspólnego powstania Polsko-Węgierskiego, bo pamiętajmy, że powstanie 1848 to było powstanie węgiersko-polskie pod dowództwem polskiego generała Józefa Bema, kilka tysięcy Polaków i kilkadziesiąt tysięcy Węgrów biło się o niepodległość Węgier.

 

Poniżej zamieszczamy pełny program VI Wielkiego Wyjazdu na Węgry 2018 r.

14 marca 2018 r. (środa):
6.40 Przyjazd specjalnego pociągu z Polski na Dworzec Keleti
Powitanie Polaków
7.00 Przejazd autokarów do hoteli
Całodzienne indywidualne zwiedzanie Budapesztu
18.00–19.00 Kolacja w hotelu

15 marca 2018 r. (czwartek):
Śniadanie w hotelu
Po wzięciu bagaży i wymeldowaniu się z hoteli przejazd podstawionymi autokarami, które zawiozą uczestników na uroczystości.

Uroczystości z okazji Święta Narodowego Węgier

11.00 Spotkanie pod pomnikiem Bema (plac. gen J. Bema, Bem tér)
Okolicznościowe przemówienia wygłoszą m.in.: ambasador RP prof. Jerzy Snopek; prezes CÖF Laszlo Csizmadia; redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz.
Składanie wieńców
Zbiórka i przejście „marszem pokoju” pod parlament. Trasa: most Małgorzaty – Szt. István körút – Bajcsy-Zsilinszky út – Alkotmány utca

14.00 Przemówienie Viktora Orbána przed parlamentem

Po uroczystościach powrót do autokarów, które będą znajdować się na parkingu przy parlamencie. Odjazd autokarami na Dworzec Keleti.
Godzina 18.20 – odjazd pociągu do Polski
(przyjazd na stacje: Kraków Główny – g. 5.40; Warszawa Gdańska – g. 11.00)


Wspólnym organizatorem są CÖF-CÖKA-CET oraz kluby „Gazety Polskiej”.

 


VI Wielki Wyjazd na Węgry honorowym patronatem objął Prezes Rady Ministrów, Mateusz Morawiecki.

Partnerem Wielkiego Wyjazdu na Węgry Klubów Gazety Polskiej jest Kapsch Telematic Services – operator państwowego systemu poboru opłat drogowych viaTOLL.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Inka i Łupaszko już wrócili. Teraz czas na Zygmunta Nowakowskiego! ZOBACZ FILM

/ arch.

Przed wojną jego felietony czytały co tydzień 4 miliony Polaków. W 1955 r. na stadionie w Manchesterze przemawiał do 8 tysięcy emigrantów: „Rzekoma Polska, w której rządzą agenci sowieccy, jest oszustwem! Głosić to jest naszym wielkim, zbiorowym obowiązkiem”. Tłum powtórzył za nim mickiewiczowską przysięgę, dla braci w sowieckich łagrach: „Jeśli zapomnę o nich Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie!”. Władze w PRL wpadły we wściekłość i oskarżyły Zygmunta Nowakowskiego o stworzenie „atmosfery terroru moralnego”. Dziś, w III RP, próbuje się zamilczeć pamięć o nim, bo jego twórczość, podobnie jak Józefa Mackiewicza, to bomba z opóźnionym zapłonem.

Poniżej obejrzeć mogą Państwo niezwykłą rozmowę z dr Pawłem Chojnackim, historykiem, który walczy o przywrócenie pamięci o duchowym przywódcy niezłomnej emigracji.


„Pies warujący na sztandarze polskości”

- Ktoś kiedyś nazwał go „psem warującym na sztandarze polskości”. Nie uważał tego za obraźliwie, uznawał, że to jego rola. Gdyby we wrześniu 1939 r. trafiła go bomba, miałby dziś w Krakowie swój pomnik, ulicę i szkołę swojego imienia. Ale nie ma, bo przeżył, a to co pisał i mówił o komunizmie i nowych elitach, jest dla nich nie do przyjęcia do dziś – powiedział dr Chojnacki w „Wywiadzie z chuliganem” w Telewizji Republika.


- Sprawa Zygmunta Nowakowskiego to najbardziej drastyczny przykład, jak skuteczna może być chirurgia pamięci. On przed wojną miał popularność dzisiejszych celebrytów. Gdy siadał w krakowskich kawiarniach, ludzie zatrzymywali się przed nimi. Był jednym z ostatnich ludzi renesansu, mających wielkie osiągnięcia w bardzo odmiennych dziedzinach – ocenia historyk.

Zasięg jego felietonów publikowanych w „Ikacu”, redakcja szacowała na 4 miliony czytelników, bo podawano je sobie z rąk do rąk.
 

Zygmunt Nowakowski bije na głowę Pawła Jasienicę
Zdaniem dr Chojnackiego, gdyby III RP była krajem w pełni suwerennym, o Nowakowskim uczono by w szkołach.

- Przecież „Wieczory pod dębem”, czyli jego książka składająca się z felietonów historycznych, opracowana przez Lidię Ciołkoszową, bije na głowę Pawła Jasienicę. Próbowałem czytać Jasienicę po latach i nie bardzo się chciało, za dużo tam gomułkowskich wtrętów. U Nowakowskiego jest większy oddech, to jest książka nie przynależąca do historii literatury, tylko ciągle żywa. Powinna znaleźć się wypisach szkolnych, licealnych i gimnazjalnych – mówi Paweł Chojnacki.


Wystarczy posłuchać legendarnego wystąpienia Zygmunta Nowakowskiego na stadionie w Manchesterze (jego fragment obejrzeć można w programie od 20 minuty), by zrozumieć powody zamilczania pisarza. Nowakowski przeciwstawił się propagandzie władz PRL, które twierdziły, że emigranci powinni wrócić i włączyć się w budowę nowe rzeczywistości: - Nęcą nas i wabią, wołając: >>Budujcie razem z nami nasz polski, własny, cały dom!<<. Nieprawda! Ten dom nie jest ani polski, ani własny, ani cały.


Zbrodniarze, zrobiliście z Polski jedno wielkie więzienie!
Pytał też w owym przemówieniu: - Propaganda warszawska cynicznie obiecuje nam rozgrzeszenie z naszych win i zbrodni. Jakież to zbrodnie, jakie winy? I kto ma nas z nich rozgrzeszać? Zbrodniarze, którzy z Polski zrobili jedno wielkie więzienie?


Gdy propaganda PRL obiecywała emigrantom normalizację, przypominał w dramatycznym apelu o tych, którzy siedzą w sowieckich łagrach: - Manifestacja dzisiejsza poświęcona jest także sprawie tysięcy, tysięcy Polaków, którzy dogorywają gdzieś w łagrach sowieckich, w stepach czy tajgach. To nasi bracia. Mam do wszystkich obecnych prośbę. Prośbę, byśmy po cichu, w duszy, albo nawet głośno, powtórzyli pewne słowa. Jest u Mickiewicza moment, gdy jeden z więźniów w celi bazyliańskiej, Sobolewski, opisuje scenę wywożenia Polaków na Sybir. Kończy ten opis, składając przysięgę: „Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie!”.


Słowa przysięgi powtórzył głośno cały stadion, a władze komunistyczne zawrzały i oskarżyły Zygmunta Nowakowskiego o stworzenie „atmosfery terroru moralnego”. Odpowiadał: - Manchester zalazł im mocno za skórę, był zaś aktem nie terroru moralnego, ale siły moralnej. Wszystkie apele wzywające nas do powrotu spaliły na panewce.


Cała rozmowa o celowo zamilczanym pisarzu, przywódcy duchowym niezłomnej emigracji poniżej:
 

 

Źródło: niezalezna.pl, Radio Poznań

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl