Pomysł KE: Giganci internetowi opłacą podatek od aktywności w sieci

/ StarLight/freeimages.com

Komisja Europejska przedstawiła dziś propozycję przepisów, które mają doprowadzić do opodatkowania aktywności firm w internecie. Bruksela ma nadzieję, że w ten sposób zapewni państwom członkowskim dodatkowe miliardy euro z działalności, która teraz nie jest w ogóle opodatkowana.

Rewolucja cyfrowa dokonała ogromnego przewrotu w naszych gospodarkach i mocno zmieniła sposób, w jaki firmy tworzą wartość

- zauważył komisarz ds. gospodarczych i finansowych Pierre Moscovici na konferencji prasowej po przyjęciu propozycji przez kolegium komisarzy.

Projekty dwóch dyrektyw mają być odpowiedzią na przenoszenie się działalności gospodarczej do świata wirtualnego. Z informacji KE wynika, że obecnie dziewięć firm z 20 największych pod względem kapitalizacji to przedsiębiorstwa cyfrowe. Dziesięć lat temu w pierwszej dwudziestce była tylko jedna taka firma.

Bezpośrednią przyczyną projektów był apel niektórych państw członkowskich o rozwiązania w tej sprawie. Komisja nie jest jednak przekonana, czy wszystkie stolice przyjmą je z zadowoleniem. Dlatego swój pakiet podzieliła na dwa projekty dyrektyw - jeden ma być trwałym rozwiązaniem, a drugi - w założeniu łatwiejszy do zaakceptowania - prowizorycznym.

Pierwsza inicjatywa to reforma przepisów dotyczących podatku od osób prawnych. Komisja chce, by ich zyski były opodatkowywane w miejscu, gdzie są generowane, a dokładnie tam, gdzie "przedsiębiorstwa utrzymują znaczące interakcje z użytkownikami za pośrednictwem kanałów cyfrowych". Dziać by się tak miało nawet gdyby dane przedsiębiorstwo nie było na tym terytorium fizycznie obecne. To rewolucja w podejściu, bo teraz firma, by podlegała opodatkowaniu w danym kraju, musi mieć tam swoją siedzibę czy filię.

Krajowe czy międzynarodowe przepisy wymyślono jakiś wiek temu w erze zdecydowanie przedinternetowej

- przypominał Moscovici. Dlatego Komisja proponuje zdefiniowane "obecności cyfrowej", czyli wirtualnego, stałego miejsca prowadzenia działalności w państwie UE. Po spełnieniu określonych w przepisach kryteriów taka platforma cyfrowała płaciłaby podatki w określonym kraju.

W propozycji zapisano, że platforma cyfrowa ma być opodatkowana, jeśli spełnia jeden z trzech warunków: jej roczne przychody uzyskane w danym państwie członkowskim przekraczają próg wynoszący 7 mln euro, ma w danym państwie członkowskim ponad 100 tys. użytkowników w roku podatkowym lub ponad 3 tys. umów biznesowych o usługi cyfrowe rocznie.

Nowe regulacje mają też zmienić mechanizm podziału zysków między państwami członkowskimi tak, by odzwierciedlić realia świata cyfrowego. Chodzi m.in. o to, by podatek był odprowadzany w tym kraju, gdzie znajduje się użytkownik w momencie "konsumpcji" treści.

Długofalowy plan Komisji zakłada, że rozwiązania te miałyby się stać częścią wspólnej skonsolidowanej podstawy opodatkowania osób prawnych (CCCTB). Problem w tym, że państwa członkowskie od lat nie mogą się porozumieć w tej sprawie (niektóre mogłyby na tym stracić), co również może nie najlepiej wróżyć środowej propozycji.

Komisja Europejska przedstawiła równocześnie drugi projekt dyrektywy, wprowadzający tymczasowy podatek od niektórych przychodów z działalności cyfrowej. Urzędnicy w Brukseli przekonują, że dzięki tym regulacjom działalność, która obecnie faktycznie nie podlega opodatkowaniu, zaczęłaby natychmiast generować dochody dla państw członkowskich.

Obecna próżnia prawna tworzy sporą lukę w dochodach budżetowych państw członkowskich. KE proponuje, by wypełnić ją podatkiem pośrednim, który będzie miał zastosowanie dopóki definicja "obecności cyfrowej" nie zostanie przełożona do prawa krajowego

- wyjaśniał Moscovici.

KE proponuje wprowadzenie podatku pośredniego, który miałby zastosowanie do przychodów osiąganych z określonych rodzajów działalności cyfrowej. Chodzi o przychody, w których centralną rolę odgrywają użytkownicy. Przykładem takiej działalności jest sprzedaż przestrzeni reklamowej w sieci, pośrednictwo internetowe (np. Uber, Airbnb) czy wreszcie sprzedaż danych generowanych na podstawie informacji przekazanych przez użytkowników.

Komisja zakłada, że dochody z tego podatku zasilałyby państwo członkowskie, w którym znajdują się użytkownicy. Podatkiem obciążone byłyby wyłącznie przedsiębiorstwa, które w skali globalnej osiągają łączne roczne przychody w wysokości 750 mln euro, a w skali UE – 50 mln euro. Zdaniem Komisji przy ustaleniu stawki tego podatku na poziomie 3 proc. (taka jest propozycja) mógłby on przynieść państwom członkowskim wpływy w wysokości 5 mld euro rocznie.

Moscovici mówił, że objętych by nim było 120-150 firm, z czego połowa to przedsiębiorstwa amerykańskie, a 1/3 - europejskie. Komisarz zastrzegał, że rozwiązanie to nie jest reakcją na restrykcje handlowe USA, bo było planowane od miesięcy; nie jest też wymierzone w amerykańskie firmy takie jak Google, Apple, Facebook czy Amazon.

Nie jest to podatek typu GAFA (od pierwszych liter tych firm), ani też podatek antyamerykański. Nasza propozycja nie jest ukierunkowana na żadne spółki czy konkretne kraje

- zapewniał.

O propozycjach będą rozmawiali na czwartkowo-piątkowym szczycie UE przywódcy unijni. Z związku z podziałami pomiędzy krajami członkowskimi nie będą przyjmowali jednak żadnych pisemnych wniosków. Z szacunków KE wynika, że firmy cyfrowe, takie jak np. platformy społecznościowe, płacą mniej niż połowę efektywnego podatku w porównaniu z tradycyjnymi przedsiębiorstwami.

Źródło: niezalezna.pl, PAP


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Kandydat Zjednoczonej Prawicy celnie podsumował obecnego prezydenta miasta i przedwyborcze sondaże

Tadeusz Zysk / fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Przywrócenie miastu utraconej pozycji lidera i wyciągnięcie go z marazmu to cele Tadeusza Zyska, który będzie się ubiegał o fotel prezydenta Poznania. Dziś prezes PiS Jarosław Kaczyński poinformował, że Zysk jest kandydatem Zjednoczonej Prawicy na ten urząd.

Prezes wydawnictwa Zysk i S-ka urodził się w 1953 roku, jest psychologiem i socjologiem. Prowadzone przez niego wydawnictwo należy do największych w Polsce. W 2015 roku Zysk bezskutecznie ubiegał się o mandat poselski z list PiS. Zasiada we władzach poznańskich struktur Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jest bezpartyjny.

Tadeusz Zysk powiedział dziś, że zamierza "przywrócić Poznaniowi jego właściwe miejsce i godność".

CZYTAJ TEŻ: Oto kandydaci Zjednoczonej Prawicy na prezydentów dużych miast. LISTA NAZWISK

Idea jest taka, by przywrócić Poznaniowi dobrą opinię, pozycję, która była pozycją lidera – nie tylko gospodarczego. Będę chciał, razem z mieszkańcami, wyciągnąć Poznań z marazmu. Swoją szansę widzę w tym, że poznaniacy pragną zmiany, pragną przywrócenia pozycji, którą to miasto zawsze miało – reprezentanta Polski gospodarnej, rozwijającej się, innowacyjnej, kreatywnej, dogadującej się a nie konfliktowej i zamykającej się

- zapewnił.

Zysk podkreślił, że ma szereg atutów, które mogą skłonić do postawienia na jego kandydaturę także osoby spoza elektoratu Zjednoczonej Prawicy.

Jestem człowiekiem, który prowadzi z sukcesem biznes, który dużo zrobił dla wizerunku Poznania, który ma doświadczenie i wie jak zarządzać ludźmi, potrafi z nimi rozmawiać, godzić ludzi i przedstawia pewną wizję, którą jest w stanie zrealizować. Sądzę, że wszyscy, którym na sercu leży dobro Poznania, rozwój miasta, którym zależy na dobrym gospodarzu, wybiorą osobę, która da miastu sukces

- powiedział.

Najpoważniejszym konkurentem Zyska będzie urzędujący prezydent Jacek Jaśkowiak (PO). W tegorocznych wyborach startuje on jako kandydat Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej.

Zdaniem Tadeusza Zyska, Jacek Jaśkowiak "w sposób istotny dołożył się do tego, co się stało z Poznaniem".

CZYTAJ TEŻ: Prezydent Poznania w obronie nazwy, która upamiętnia sowieckich najeźdźców

Nie ma czym się pochwalić, będzie ciągle planował i mówił, co zrobi - a zrobił bardzo mało

– powiedział Zysk. Jego zdaniem, na starcie wyborczego wyścigu sondaże są mu dość sprzyjające.

Poprzedni prezydent miasta Ryszard Grobelny pół roku przed ostatnimi wyborami wygrywał, według sondaży, w pierwszej turze, a Jacek Jaśkowiak miał notowania w granicach 10 proc. Ja mam w tej chwili w sondażach ok. 20 proc. a prezydent Jaśkowiak poniżej 40 proc.

- powiedział.

W 2014 roku przedsiębiorca Jacek Jaśkowiak (PO) pokonał rządzącego miastem od 16 lat Ryszarda Grobelnego.

W 2014 roku i 2010 roku, jako kandydat PiS dwukrotnie o prezydenturę w Poznaniu ubiegał się szef lokalnych struktur partii, obecny poseł Tadeusz Dziuba.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl