Antoni Macierewicz o raporcie podkomisji. "Jest precyzyjny, konkretny, nie da się z nim polemizować"

Antoni Macierewicz / Telewizja Republika/printscreen

- Od początku byłem świadom tego, że będą olbrzymie trudności i zawirowania związane z tym raportem, że im bardziej będziemy się zbliżali się do momentu publikacji, tym działania dezinformacyjne, destrukcyjne, agenturalne będą silniejsze. To było dla mnie zupełnie oczywiste, dlatego, że to jest raport, który definiuje i ostatecznie określa, co było przyczyną śmierci naszych przywódców' - powiedział w Telewizji Republika przewodniczący podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej Antoni Macierewicz.

Antoni Macierewicz powiedział, że wraz z Frankiem Taylorem dokonali podsumowania obecnego etapu prac komisji i wyznaczyli najbliższe zadania i plan pracy.

- Przywiązuję do tego raportu technicznego olbrzymią wagę. Przywiązywałem od razu, kiedy tylko pojawiła się taka inspiracja, żeby publicznie przedstawić taki raport na 8 rocznicę tragedii smoleńskiej. Wiedziałem, że są materiały, które pozwalają to zrobić, więc wyraziłem na to zgodę. Cały ten 3 miesięczny okres, od kiedy zostałem przewodniczącym komisji poświęciłem temu, żeby ten raport zredagować i doprowadzić do jego uchwalenia, przyjęcia przez całą komisję - mówił poseł PiS.

Jak dodał, wiedział od początku, że przygotowanie raportu nie będzie łatwe.

Od początku byłem świadom tego, że będą olbrzymie trudności i zawirowania związane z tym raportem, że im bardziej będziemy się zbliżali się do tego momentu publikacji, tym działania dezinformacyjne, destrukcyjne, agenturalne będą silniejsze. To było dla mnie zupełnie oczywiste, dlatego, że to jest raport, który definiuje i ostatecznie określa, co było przyczyną śmierci naszych przywódców. To jest najważniejsze - zaznaczył.

Antoni Macierewicz powiedział, że przez lata "byliśmy wodzeni za nos, mieliśmy sprawdzać ile metrów ma brzoza. Mieliśmy sprawdzać w jakiej odległości brzoza jest od czegoś".

- Zmuszano nas do działań pozornych, abyśmy się nie zajmowali tym, co jest najważniejsze. Dlaczego zginęli? Jaki był techniczny powód? Ja sobie to uświadomiłem względnie niedawno. Patomorfolodzy, którzy biorą udział w badaniu ciał tych, którzy polegli, w rozmowie ze mną uświadomili mi, że oni w istocie nie dochodzą przyczyny śmierci sami z siebie, tylko są najpierw informowani przez prokuratorów, jaka była przyczyna śmierci. Dopiero jak zostanie im zaprezentowana przyczyna, to oni patrząc z tej perspektywy analizują ciało człowieka, który zginął i na tej podstawie wydają opinię. To był dla mnie szok powiem szczerze. Tak samo szokiem było to, że dokonując oględzin i analizy oni nie są zainteresowani tym, że ktoś został znaleziony ze zdartym ubraniem. To jest informacja, która dla nich nie ma znaczenia. Przecież to ma fundamentalne znaczenie - mówił przewodniczący podkomisji smoleńskiej.

- Wiemy, że żeby zerwać ubranie z człowieka jest potrzebna prędkość blisko 300 km/h. Dopiero wtedy całe ubranie zostanie zdarte. Tam było 35 osób, które miały zupełnie zdarte ubrania. Ciała były zupełnie nagie. Wiemy, że samolot nie poruszał się więcej niż 260km/h. To dalece przekraczało tę granicę, aby zostały zdarte ubrania. Widać było, że potrzebna była olbrzymia fala podmuchu, który by to zrobił. Patolodzy takiej informacji przy analizie w ogóle nie uwzględniają - zauważył.

Dlatego, jak mówił, przez trzy miesiące komisja skupiała się na fizycznej przyczynie śmierci.

- Stąd raport techniczny, stąd jego waga. To za nim poszły konsekwencje prawne o bardzo daleko idących skutkach, związane z wycofaniem raportu Millera i z wycofaniem kwalifikacji tego co się stało, jako kontrolowanego lotu do ziemi, czyli oskarżeniu pilotów, że to oni zrobili - zaznaczył Macierewicz.

Przewodniczący podkomisji smoleńskiej powiedział też, dlaczego, według niego, media milczą na ten temat.

- Sądzę, że te ośrodki polityczne, medialne, które boją się konsekwencji udowodnienia prawdy o Smoleńsku, bądź boją się ze względu na swoje osobiste uwarunkowania, bądź dlatego, że politycznie związani są z pewną polityczną koncepcją Polski. (...) Dla tych wszystkich ośrodków prawda o Smoleńsku jest zabójcza. Zorientowali się, że ten raport jest na tyle precyzyjny, na tyle konkretny, dobrze udokumentowany, że nie da się z nim polemizować. Wiedza, którą ci ludzie posiadają nie pozwala na polemikę - przekonuje Antoni Macierewicz.

Zwrócił też uwagę, na dwa istotne fakty.

- Po pierwsze to przeorientowanie pracy komisji i dotychczasowego dorobku. Przez pewien czas ulegaliśmy tym samym błędom, którym ulegano do tej pory. Przez długi czas wielu z nas koncentrowało się na trajektorii lotu, na brzozie, na takich rzeczach, które są drugorzędnymi i które zostały bardzo precyzyjnie przygotowane przez stronę rosyjską, od strony sfałszowanego materiału i całych milionów pseudointerpretacji. Naprawdę, już nikt nie chciał słuchać o tej brzozie i słusznie. W tej sprawie zostały wyrobione zdania wśród badaczy i ciekawskich i to było już po prostu nudne - zauważył Macierewicz.

- Podstawowy materiał, czyli czarne skrzynki obarczone są prawdziwym znakiem zapytania. Dopóki nie zostaną zbadane czarne skrzynki, dopóty dyskusja na ten temat jest abstrakcyjna. Pamiętajmy, że wszystkie czarne skrzynki, wbrew prawu lotniczemu i jakiemukolwiek prawu, jako pierwsze znalazły się w rękach rosyjskich. Nawet ta czarna skrzynka do której przyprowadzono Edmunda Klicha 10 kwietnia wieczorem, to jest dokładnie ta sama, którą blisko 12 godzin wcześniej, gdzieś koło godziny 11:00 sfilmował Wiśniewski i jak oświadczył pan minister Szojgu o godzinie 17:00 w telewizji rosyjskiej o 17:00 już była odczytywana. Kilka godzin później został zaprowadzony do pewnego miejsca na wrakowisku pan Edmund Klich i pokazano mu dół i tam na dnie tego dołu leżała czarna skrzynka, która 5 godzin wcześniej została odczytana i tutaj ją pieczołowicie złożono w tym dole. On ją z takim nabożeństwem wziął i potem zaklejono takimi papierowymi niby pieczęciami i pod konwojem, z karabinami, nieomal z asystą czołgów odwieziono do Moskwy jako największą świętość. Tylko podkreślam jeszcze raz, najpierw ją odczytano - zaznaczył.

Antoni Macierewicz zaznaczył, że nie przesądza to o sfałszowaniu zawartości czarnej skrzynki, ale "stawia znak zapytania nad jej zawartością".

- Ja nie twierdzę, że to musi przesądzać o jej sfałszowaniu, nie musi, ale stawia taki znak zapytania nad jej wartością, że posługiwanie się nią, dopóki nie zostanie wyegzekwowana nie ma sensu. A my jej nie mamy, Rosjanie nie dają nam dostępu, bo Rosjanie to sobie zatrzymali. Na podstawie raportu technicznego widać, że mają powód - dodał Macierewicz.

 

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Kto to się zabrał za wytykanie „wpadek” prezydenta!? Boki zrywać! WIDEO

/ Zrzut ekranu z youtube.com

Dziś szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski, pytany przez dziennikarzy, czy Andrzej Duda podpisywał deklarację polsko-amerykańską stojąc obok siedzącego prezydenta USA - co widać na opublikowanych zdjęciach - wyjaśnił, że zdjęcia pokazują pewną sekwencję zdarzeń. Nie przeszkodziło to byłemu prezydentowi – "królowi wpadek" – Bronisławowi Komorowskiemu – skomentować tej sytuacji.

Prof. Szczerski wyjaśnił, że założeniem upublicznienia tego zdjęcia, było to, że oddaje ono naturalny charakter tych rozmów w sposób niepozowany - taki, jakich setki na wszystkich możliwych portalach. Miało ono pokazywać pewną dynamikę spotkania.

To jest pewna sekwencja, te zdjęcia, to nie jest ta ceremonia oficjalnego podpisywania deklaracji (...) To jest taki moment, gdzie (...) została oddana ta druga część pobytu prezydenta Polski w Białym Domu, taka bardziej spontaniczna, bardziej nieformalna, ta bardziej naturalna, inna od takich sztampowych ilustracji – ocenił.

Do rzekomej "wpadki" odniósł się w TVN24 były prezydent, Bronisław Komorowski.

Ja naprawdę myślałem, że to też jest fotomontaż. Gdy zobaczyłem za pierwszym razem, myślałem, że to ktoś zrobił złośliwość. Trochę pomyślałem nawet: "no widzisz, sam żeś tak urządzał, czy twoi ludzie urządzali tego rodzaju hece przeciwko mnie, sam padasz ofiarą podobnej manipulacji, ale zdaje się, że to nie jest manipulacja – stwierdził.

Bronisławowi Komorowskiemu przypominamy, jak wyglądała jego rozmowa z Barackiem Obamą...

 

 

Źródło: tvn24.pl, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl