Polski zabytkowy dzwon w siedzibie KGB

Zdjęcie ilustracyjne / fot.pixabay

Zabytkowy dzwon z polskimi napisami zdemontowano na wieży budynku w Mińsku, gdzie mieszkali oficerowie KGB, i przekazano lokalnemu Muzeum Historycznemu. Dzwon ufundowany w 1929 r. przez polskich żołnierzy z Mołodeczna trafił do Mińska, gdzie milczał ponad pół wieku.

Po II wojnie światowej dzwon umieszczono na wieżyczce domu przy ul. Lenina (dzisiaj Niepodległości) - głównej ulicy białoruskiej stolicy. Dom był zamieszkany przez oficerów KGB. O niezwykłej historii informują media, m.in. portal TUT.by i telewizja Biełsat. W 2007 r. na dzwon umieszczony na wieżyczce domu natrafił miejscowy dziennikarz Wasyl Siamaszka. 

Z napisu w języku polskim wynika, że dzwon został ufundowany przez Miński Pułk Strzelców dla upamiętnienia „obrony ziemi mińskiej” w czasie wojny z bolszewikami. Żołnierze po traktacie ryskim w 1921 r., w którym Mińsk przyznano Rosji sowieckiej, zostali przeniesieni do Mołodeczna, niedaleko od granicy z tym państwem.

„Imię moje Irena”, „Ku pamięci żywych” oraz „Polsce ku chwale” – głoszą napisy na zabytkowym dzwonie. Jest tam również informacja, że dzwon odlano w Kałuszu na dzisiejszej Ukrainie w odlewni braci Felczyńskich. Płaskorzeźby przedstawiają m.in. zabitego żołnierza i Matkę Boską oraz postać Matki Bożej Ostrobramskiej.

Jego losy między 1929 r., gdy powstał w Mołodecznie, a 1950 r., gdy zawieszono go na prestiżowym domu kagebistów w Mińsku, pozostają zagadką. Białoruscy historycy podejrzewają, że mógł być umieszczony na łuku triumfalnym w Mołodecznie, który potem zburzono.

W r. 1950 dzwon połączono w jeden mechanizm ze zdobycznym zegarem z Królewca i umieszczono na wieżyczce świeżo wybudowanego budynku w centrum miasta. Wkrótce jednak dzwon zamilkł, ponieważ mieszkańcy skarżyli się na jego zbyt donośny dźwięk.

Jak informują białoruskie media, przez ostatnie kilka lat władze miasta, będące właścicielem dzwonu, zastanawiały się nad jego dalszym losem. Ostatecznie zapadła decyzja o demontażu i umieszczeniu go w muzeum. 

 

Źródło: PAP


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Gronkiewicz-Waltz nieźle się skompromitowała. To orzeczenie pójdzie jej w pięty!

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Wiceprzewodniczący komisji weryfikacyjnej Sebastian Kaleta wyjaśnia, że sąd administracyjny podzielił stanowisko komisji. Sąd nie ma wątpliwości, że „w postępowaniu ogólnym nie ma stron”. Orzeczenie jest o tyle istotne, że prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz nie stawiając się na rozprawach utrzymywała dotąd, że... jest stroną. Jak w świetle tych faktów prezydent stolicy zamierza teraz tłumaczyć swoje nieobecności?

Sebastian Kaleta wyjaśnia, że do komisji weryfikacyjnej wpłynęło orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w sprawie tzw. postępowania ogólnego, które komisja przeprowadza, aby wyjaśnić nieprawidłowości lub uchybienia w działaniach organów i osób, które uczestniczyły w wydawaniu decyzji reprywatyzacyjnych. Kaleta podkreślił, że między komisją a miastem stołecznym jest spór dotyczący takiego postępowanie i ratusz twierdzi, że jest w takim postępowaniu stroną.

- Wojewódzki Sad Administracyjny zgodził się z nami w 100 proc., że w postępowaniu ogólnym nie ma stron, bo to jest postępowanie quasi-kontrolne. Dopiero uchwała kończąca to postępowanie przekazana odpowiednim organom uruchamia właściwe postępowania (...). WSA stwierdził, że to postępowanie nie ma stron, a zatem miasto też nie jest stroną - podkreślił Kaleta.

Według wiceprzewodniczącego komisji weryfikacyjnej jest to istotne orzeczenie sądu, ponieważ prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz nie stawiając się na rozprawach komisji uzasadniała, że jest właśnie stroną, gdy jest wzywana na rozprawy ogólne.

- Sąd podzielił stanowisko komisji. Od początku mówiliśmy, że postępowanie o charakterze ogólnym ma służyć pozyskaniu dowodów do spraw właściwych i w związku z tym miasto nie jest stroną i dlatego wzywaliśmy panią prezydent jako świadka. Ten wyrok potwierdza, że działaliśmy prawidłowo - podkreślił Kaleta.

W odpisie postanowienia sądu, do którego dotarła Polska Agencja Prasowa napisano, że m.st. Warszawa 26 kwietnia br. wniosło do WSA skargę na postanowienie komisji weryfikacyjnej z kwietnia br., mocą którego nie uwzględniono wniosku miasta o umożliwienie wglądu w akta sprawy i sporządzenie kopii. Chodzi o wszczęte przez komisję w marcu br. postępowanie ogólne w celu wyjaśnienia nieprawidłowości lub uchybień w procesie wydawania decyzji reprywatyzacyjnych przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze.

W uzasadnieniu skargi wskazano, że miasto jest stroną postępowania ogólnego, gdyż posiada „interes prawny” w tym postępowaniu, a uchwała podjęta w takim postępowaniu będzie zawierała wiążącą ocenę działań prezydenta m.st. Warszawy i może być podstawą do wystąpienia przez komisję do innych organów, co może następnie skutkować wszczęciem postępowania np. w zakresie odpowiedzialności karnej.

W odpowiedzi na skargę miasta komisja weryfikacyjna wniosła o jej odrzucenie z uwagi na „niedopuszczalność”, ewentualnie o oddalenie skargi ze względu na jej bezzasadność. Komisja wskazała, że na mocy noweli ustawy o komisji wprowadzono uprawnienie komisji do wszczęcia postępowania ogólnego, którego „istota nie dotyczy praw i obowiązków zindywidualizowanych podmiotów”, a postępowanie nie kończy się rozstrzygnięciem indywidualnym i dlatego droga odwoławcza jest "niecelowa". Komisja zaznaczyła, że wolą ustawodawcy było takie ukształtowanie postępowania ogólnego, aby nie przysługiwała skarga do sądu administracyjnego.

Sąd w postanowieniu stwierdził, że skarga miasta na postanowienie komisji weryfikacyjnej jest niedopuszczalna i podlega odrzuceniu.

Zdaniem sądu postępowanie ogólne nie posiada charakteru postępowania administracyjnego, a przedmiotem tego postępowania nie jest "konkretna sprawa indywidualna, w której organ rozstrzyga o uprawnieniach lub obowiązkach indywidualnego podmiotu". Dopiero na skutek wydania uchwały kończącej postępowanie ogólne inne organy mogą zostać zawiadomione o stwierdzonych uchybieniach i w oparciu o to podjąć dalsze ewentualne czynności.

„W postępowaniu ogólnym komisja nie rozstrzyga władczo o prawach i obowiązkach innych podmiotów i postępowania tego nie można utożsamiać ze sprawą administracyjną” - napisano w uzasadnieniu postanowienia sądu.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl