Pokazali swoje mordy

Ostatni Marsz Pamięci ku czci ofiar tragedii smoleńskiej. Wytrzymaliście. Cały ten przemysł pogardy, szaleństwa i jadu wymierzony w tych, którzy chcieli tylko jednego – prawdy o tym, co się stało 10 kwietnia 2010 r. I nie piszę tu o Obywatelach RP.

To teraz tylko nieudolne popłuczyny, bardziej przypadek psychiatryczny niż polityczny. Jednostkowo może i groźny, zważywszy na to, ile wśród nich skłonnych do przemocy typów związanych z półświatkiem. Ale jako zjawisko – marginalni. Piszę o tych, którzy byli przed nimi – Palikot i jego kolejne klony, psy gończe Tuska, wsparte całym aparatem przemocy i kłamstwa ze strony służb i mediów. Oni byli naprawdę groźni. Ale wytrzymaliście. A teraz nasze zwycięstwo – odsłonięty pomnik ofiar. Godne uczczenie zmarłych. To, czego najbardziej bała się Platforma. To jeden z elementów wygranej. Ale jest też inny „zysk” z tej ponurej hucpy, jaką zrobiła poprzednia władza wokół tragedii 10 kwietnia. To, że ludzie poprzedniej ekipy pokazali, kim naprawdę są. Pokazali nie tyle swoje twarze – to byłby zbytni komplement – ale swoje mordy. Dlatego 10 kwietnia to dla mnie nie tylko dzień zadumy. Dla mnie zawsze pozostanie dniem, w którym pokazali, kim naprawdę są. Do jakiego kłamstwa, szaleństwa i podłości są gotowi się posunąć, by utrzymać władzę. Z jakimi potworami są gotowi paktować, de facto nad ciałami swoich rodaków. A potem w świetle kamer się do nich tulić. Nie zwykli ludzie, zmanipulowani przez ich propagandę. Ale konkretni politycy. Część z nich co prawda zwiała. Do Brukseli albo za żoną do USA. Ale część z nich została u nas. A ja cieszę się, że zobaczyłem, kim są naprawdę – chociaż nie był to przyjemny widok. Bo wiem, że teraz już nigdy nie zapomnimy, jakie mordy kryją się pod ich słodkimi słowami.

Przynajmniej ja nie mam zamiaru.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Zmierzch Trzeciego Rzymu

„Pierwszy Rzym upadł na skutek herezji, drugi Rzym – Konstantynopol – na skutek zdrady prawdziwej wiary, trzecim Rzymem jest Moskwa, a czwartego już nie będzie”. XV-wieczna formuła mnicha prawosławnego Filoteusza z Pskowa ustanowiła doktrynę Trzeciego Rzymu.

Rosja przez wieki wykorzystywała ją dla religijnego i ideologicznego uzasadnienia swojego imperializmu. Praktyczna zależność rosyjskiej Cerkwi od Kremla była faktem zarówno w czasach białego, jak i czerwonego caratu. Jest nim również dziś. Jednak na naszych oczach dzieje się historia: Konstantynopol odebrał Moskwie władzę nad ukraińskim prawosławiem. Autokefalia dla Cerkwi ukraińskiej, czyli niezależność patriarchy kijowskiego od Moskwy, jest przekreśleniem następstw Pokoju Grzymułtowskiego, zawartego w 1686 r. między Rzecząpospolitą a Moskwą. A najgorszym następstwem tamtych zdarzeń była infiltracja przez Rosję wschodnich obszarów I Rzeczypospolitej. Decyzja Konstantynopola może mieć potężne znaczenie dziejowe. A z pewnością przyczynia się do odebrania Moskwie rządu dusz na Ukrainie. Reakcja Putina może być nerwowa…

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl