Caritas dla ofiar katastrofy w Poznaniu. Zebrano prawie 250 tys. zł

/ kmpsp.poznan.pl

Blisko 246 tys. zł zebrała w sumie Caritas Poznań na pomoc dla osób poszkodowanych na skutek wybuchu w kamienicy na poznańskim Dębcu. Katastrofa wydarzyła się na początku marca, w gruzach częściowo zrujnowanego budynku znaleziono ciała pięciu osób.

Częściowo zniszczony, prawdopodobnie eksplozją gazu, budynek nadawał się do rozbiórki. Po katastrofie kamienicy ponad 30 poszkodowanych osób trafiło do hotelu, później do nowych mieszkań.

Jak poinformował Paweł Pomin z Caritas Archidiecezji Poznańskiej, prawie 69 tys. zł z zebranych środków trafiło na wsparcie finansowe, które ofiary otrzymały w ramach pomocy doraźnej. Pieniądze te przeznaczono również m.in. na opłatę za posiłki w trakcie Wielkanocy, zwrot środków za rachunki na pierwsze potrzeby oraz na opłatę czterech kaucji za mieszkania.

Podjęto też decyzję o przeznaczeniu 60 tys. zł na rehabilitację Kacpra, syna jednej ze śmiertelnych ofiar zdarzenia na Dębcu. Kiedy budynek się zawalił, chłopca nie było w domu, bo od styczniowego wypadku samochodowego przebywa w szpitalu. Po serii operacji czeka go długa rehabilitacja. Ojciec chłopca usłyszał zarzuty m.in. doprowadzenia do częściowego zawalenia się kamienicy.

Pomin podał, że pozostałe środki, ok. 117 tys. zł, zostaną przekazane na konta bankowe 49 osób z 14 rodzin poszkodowanych w wybuchu. Na każdą z osób przypadnie ok. 2,4 tys. zł.

Wyjaśnił, że zaangażowanie w pomoc poszkodowanym okazały osoby indywidualne oraz firmy, organizacje czy instytucje państwowe. 50 tys. zł na ten cel zostało przekazane przez Caritas Polska.

W wakacje Caritas zorganizuje wyjazd wakacyjny dla najmłodszych, w którym wezmą również udział dzieci dotknięte tragedią na Dębcu. Ponadto poszkodowani na początku czerwca udadzą się na pielgrzymkę do Częstochowy.

Część kamienicy na poznańskim Dębcu zawaliła się 4 marca. W ruinach znaleziono ciała pięciu osób, a ponad 20 zostało rannych. Zarzut zabójstwa żony, znieważenia jej zwłok i spowodowania częściowego zawalenia budynku mieszkalnego postawiono Tomaszowi J. Mężczyzna został aresztowany, grozi mu dożywocie.

Źródło: PAP, niezalezna.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Zadziwiające słowa prezydenta Adamowicza o ściekach. Senator PiS: To wielki problem, nie powinien tego umniejszać

/ Fotomag/Gazeta Polska

W piątek zakończył się w Gdańsku zrzut nieczystości do Motławy i Zatoki Gdańskiej spowodowany awarią w przepompowni ścieków Ołowianka. Do akwenów trafiło łącznie ok. 120 tys. metrów sześc. ścieków. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz niemal bagatelizując sprawę powiedział wczoraj, że zrzut nieczystości odbywał się... „tylko dwie i pół doby”, oraz, że „jedynie 5 proc. objętości rzeki było zajęte przez ścieki”. – Każdy metr sześcienny ścieków jest wielkim problemem i nikt, również prezydent nie powinien tego umniejszać – powiedział w rozmowie z niezalezna.pl senator PiS Antoni Szymański.

Niecały tydzień temu we wtorek przestały działać urządzenia w Przepompowni Ścieków Ołowianka, odbierającej 60 proc. ścieków z Gdańska i odprowadzającej je do Oczyszczalni Wschód. Spółka Saur Neptun Gdańsk (SNG) zdecydowała o awaryjnym zrzucie ścieków do Motławy. W ciągu godziny do rzeki trafiało około 2,3 mln litrów nieczystości, które z nurtem rzeki płynęły do Zatoki Gdańskiej.

Mieszkańcy nie tylko Gdańska, ale trójmiasta, czy całej Polski są tym tematem ogromnie zainteresowani i zaniepokojeni. Potrzebujemy obiektywnych informacji dlaczego tego typu wydarzenie miało miejsce, jaki jest stopień skażenia wód

– powiedział nam senator PiS Antoni Szymański.

Zaznaczył jednak, że w tej kwestii należy zachować spokój.

Nie potrzeba nam napięcia które groziłoby tym, że ludzie, którzy planują teraz, czy w następnych miesiącach do Gdańska przyjechać zmieniali swoje plany

– ocenił polityk PiS.

Odniósł się również do słów prezydenta Adamowicza, który ocenił wczoraj, że zrzut nieczystości trwał „tylko przez dwie i pół doby”, a jedynie 5 proc. objętości rzeki Motławy było zajęte przez ścieki”.
Dwie i pół doby to nie jest katastrofa ekologiczna. (...) to są ścieki komunalne, nie przemysłowe - podkreślał prezydent Gdańska.

"Sądzę, że jeszcze kilka dni i ta sytuacja powróci do tej sytuacji przed awarią" – dodał Adamowicz.

Tu potrzebna jest rzetelna informacja. Mówienie, że „tylko” w sytuacji, o której wszyscy wiemy, a która nie powinna mieć w ogóle miejsca, jest co najmniej niepokojące. Każdy metr sześcienny ścieków jest wielkim problemem i nikt, również prezydent nie powinien tego umniejszać

– powiedział nam senator.

Zbliżają się wakacje, potrzebna jest rzetelna informacja upoważnionych instytucji, np. sanepidu i innych powołanych ciał. Prezydent Adamowicz mówi trochę w swojej sprawie, dlatego byłbym tutaj ostrożny. Nie jest w naszym interesie wywoływanie niepokoju, który nie ma odzwierciedlenia w faktach, a który powodowałby odstraszenie turystów – dodał nasz rozmówca.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl