Fake Kierwiński (i Neumann)

Sporą bezczelnością wykazali się posłowie Platformy Obywatelskiej. Nie dość, że zamieścili nieprawdziwą informację, to jeszcze najpierw nie chcieli jej zdementować, a potem… oskarżyli swoje ofiary.

Brzmi kuriozalnie, ale taka jest sekwencja zdarzeń. Zaczęło się od zdjęcia fałszywego zrzutu ekranu, który posłowie Marcin Kierwiński i Sławomir Neumann zamieścili w serwisie Twitter. Wynikało z niego, że serwis wPolityce.pl opublikował tekst, w którym rzekomo opisuje działania, jakie wobec posła Patryka Jakiego ma podejmować izraelska służba wywiadowcza Mosad: Czy Mosad miesza się do kampanii wyborczej Patryka Jakiego?: "On naraził się wielu ważnym ludziom w Izraelu. Teraz chcą zemsty” – głosił tytuł rzekomego „newsa”. 

Rzecz rozprzestrzeniła się w Internecie lotem błyskawicy. Nie brakowało takich, którzy wzięli ją za prawdę i dowodzili a to antysemityzmu redaktorów z wPolityce, a to ich rzekomej paranoi i doszukiwania się spisków, aż do przekonywania, że „rzecz jest wielce prawdopodobna, bo Jaki na pewno się naraził”. Mało kto zadał sobie trud, aby sprawdzić (w 30 sekund), że takiej informacji serwis braci Karnowskich nie opublikował.

Słusznie oburzony zespół wPolityce.pl domagał się usunięcia manipulacji i przeprosin. „Ciekawe, czy Marcin Kierwiński i Sławomir Neumann zdecydują się na przeprosiny za wprowadzanie opinii publicznej w błąd” – zastanawiano się w serwisie. Niepotrzebnie.  Jak się bowiem okazało, Kierwiński w swoim stylu obrócił kota ogonem i pytany o sprawę, stwierdził: „Domaganie się od portalu wPolityce.pl, aby przepraszać, mimo że sami wielokrotnie publikują – nie chcę powiedzieć fake newsy – niesprawdzone informacje, jest trochę… Usunąłem ten wpis i tyle” – bąknął. 

Sprawa jest niesamowita. Oto poseł publikujący nieprawdziwą informację ma pretensje nie do siebie, lecz do tego, kogo pomówił. Cóż, do dość swobodnego podejścia do prawdy w wykonaniu totalnej opozycji zdążyliśmy się już przyzwyczaić. 
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Początek demontażu komunizmu

Pierwszą pielgrzymkę do Polski w 1979 r. Jan Paweł II chciał rozpocząć od Nowej Huty – sztandarowego projektu budownictwa socjalistycznego, wzoru do naśladowania dla przyszłych pokoleń urbanistów stalinowskiego „miasta bez Boga”. Opatrzność Boża sprawiła, że 17 września 1978 r. kard. Karol Wojtyła w Sanktuarium Krzyża Świętego w Mogile koło Nowej Huty wygłosił swoją ostatnią homilię jako biskup i metropolita krakowski.

Do Nowej Huty chciał przyjechać za rok. Jednak ówczesne komunistyczne władze zgodziły się jedynie na odprawienie mszy św. właśnie w Mogile. W homilii wygłoszonej w ogrodzie klasztornym w Sanktuarium Krzyża Świętego w Krakowie-Mogile do 150 tys. mieszkańców Nowej Huty powiedział: „Kiedy w pobliżu Krakowa budowana była Nowa Huta, może nie uświadamiano sobie, że powstaje ona przy krzyżu, przy tej relikwii, którą wraz z prastarym opactwem cysterskim odziedziczyliśmy po czasach piastowskich”. Wtedy jeszcze nie zdawano sobie sprawy, że to, co Lenin rozpoczął w 1917 r. w Piotrogrodzie, a Stalin kontynuował w Jałcie, Jan Paweł II zaczął demontować w Nowej Hucie.

 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl