Zrobili audyt w Muzeum II Wojny Światowej. To co odkryli szokuje - sprawą zajmie się prokuratura

/ / By Jroepstorff - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=59591983

Dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku zarzuca byłemu szefowi tej placówki - Pawłowi Machcewiczowi - nadużycie uprawnień i wyrządzenie placówce szkody na ponad 5 mln zł. Muzeum poinformowało dziś, że złożyło w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury.

Rzecznik prasowy Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku Aleksander Masłowski poinformował dziś, że zawiadomienie prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa na szkodę Muzeum poprzez rozwiązanie umowy o współpracy z Gminą Miasta Gdańska nie jest wcale ostatnim.

W dniu 7 maja br. Dyrektor Karol Nawrocki, realizując swój obowiązek kierującego instytucją, złożył w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez byłego dyrektora MIIWŚ, Pawła Machcewicza, polegającego na nadużyciu przysługujących mu uprawnień, czego skutkiem było wyrządzenie Muzeum II Wojny Światowej szkody majątkowej w wysokości ponad 5 milionów złotych

- wskazuje.

O skandalu związanym z tą placówką pisaliśmy wcześniej.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ważne nazwiska, ogromny majątek w tle! CBA bada, czy ktoś działał na szkodę Muzeum II Wojny Światowej.

CZYTAJ WIĘCEJ: CBA zajęło się wystawą na Westerplatte. Badają umowę, a reakcja Adamowicza pełna emocji.

Dziś do sprawy dochodzi kolejny wątek. 

Jak podaje Masłowski, w wyniku przeprowadzonego przez firmę zewnętrzną audytu w Muzeum stwierdzono nieprawidłowości w realizacji zamówienia dotyczącego robót budowlanych, instalacyjnych i wyposażeniowych.

Nieprawidłowości polegają na zawarciu z wykonawcami umowy na kwotę o ponad 5 milionów złotych przewyższającą kosztorys przedstawiony jako wyjściowy w 2015 r.

Z uzyskanych przez audytorów informacji wynika, że negocjacje w wyniku których koszt zamówienia wzrósł z pierwotnych ponad 8 milionów złotych do ostatecznych przeszło 13 milionów złotych (maj 2016 r.) prowadzone były w formie rozmów telefonicznych, pocztą elektroniczną i w formie spotkań na placu budowy

- informuje rzecznik prasowy muzeum, dodając jednocześnie, że "ceny ostatecznie zapłacone wykonawcom za poszczególne elementy wyposażenia były przeciętnie dwukrotnie wyższe". "W skrajnym przypadku cena zapłacona stanowiła 38-krotność ceny kosztorysowej".

Dla prac objętych umową będącą przedmiotem zawiadomienia nie zastosowano przy tym trybu przetargowego, przez co oferta złożona została tylko przez jednego oferenta, który przedstawił ceny kilkukrotnie wyższe od kosztorysu. W przypadku niektórych realizacji będących przedmiotem zamówienia zaakceptowane przez byłą dyrekcję ceny były szokująco wysokie biorąc pod uwagę rozmiary, wykorzystane materiały i ogólny charakter zamówionych elementów wyposażenia

- stwierdza.

Sprawę ilustrują załączone fotografie.

Machcewicz, poproszony przez PAP o ustosunkowanie się do zarzutów, przysłał oświadczenie, w którym poinformował, że „wyposażenie budynku odbyło się zgodnie z prawem zamówień publicznych – w ramach robót uzupełniających zlecono je generalnemu wykonawcy, co było prawidłowym rozwiązaniem”.

„Środki na wyposażenie i prace budowlane mieściły się w budżecie określonym w ramach Wieloletniego Programu Rządowego. Zarzut o szkodzie Muzeum w wysokości 5 mln zł jest wobec tego zupełnie bezpodstawny” – napisał też Machcewicz.

„W ramach tego zamówienia oprócz robót budowlanych oraz zakupu wyposażenia zamówiono specjalistyczny sprzęt do obsługi wystawy i gmachu. Wobec braku dostępu do dokumentów nie mogę odnieść się do cen jednostkowych. Według mojej najlepszej wiedzy odpowiadały one ówczesnym rynkowym realiom” – zaznaczył.

W ocenie Machcewicza zawiadomienie złożone przez obecną dyrekcję Muzeum „jest dalszym ciągiem kampanii prowadzonej przeciwko niemu przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, który najpierw usiłował nie dopuścić do otwarcia Muzeum, a potem robił wszystko, by zdyskredytować i zniszczyć jego wystawę i ludzi, który ją stworzyli”. „Teraz walkę z ludźmi uznawanymi za wrogów prowadzi się przy pomocy prokuratury” – podkreślił dodając, że „poprzednie doniesienie do prokuratury nie przyniosło skutków w postaci aktu oskarżenia przeciwko niemu, więc teraz wysuwa się kolejne oskarżenia”.

Tagi
Wczytuję komentarze...

Ojciec Pio przewidział wybór Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową? "Kazał zachować listy od kardynała"

Św. Ojciec Pio / By thierry ehrmann - https://www.flickr.com/photos/home_of_chaos/9571285250, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=35266049

Czyżby Ojciec Pio miał intuicję o tym, co wydarzyło się podczas konklawe w październiku 1978 roku? – zastanawiał się kard. Stanisław Dziwisz podczas Mszy św. dla czcicieli Stygmatyka, odprawionej w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Według osobistego sekretarza Jana Pawła II, miałby o tym świadczyć fakt, że słynny kapucyn poprosił współbraci, by zachowali listy wysyłane do niego przez młodego biskupa Karola Wojtyłę.

W homilii kard. Dziwisz przypomniał związki Jana Pawła II ze św. Ojcem Pio. Przywołał m.in. spowiedź młodego księdza Karola Wojtyły u charyzmatycznego zakonnika w czasie jego studiów rzymskich. Mówił również o korespondencji w sprawie „chorej na chorobę nowotworową osoby”, w której bp Wojtyła prosił o. Pio o modlitwę, a potem, gdy okazało się, że operacja jest niepotrzebna, dziękował włoskiemu kapucynowi.

O. Pio nigdy nie odpowiedział na listy bp. Wojtyły.

- Jest natomiast pewne, że Ojciec Pio przekazał listy swoim współbraciom mówiąc, by je zachowali. Czyżby miał intuicję o tym, co wydarzyło się po latach, podczas konklawe w październiku 1978 roku?

 – zastanawiał się kard. Dziwisz, dodając, że sam Jan Paweł II nigdy nie potwierdził, by Ojciec Pio wypowiedział się wprost o jego wyborze na Stolicę św. Piotra w Rzymie.

Wieloletni sekretarz Jana Pawła II wspominał również, że Ojciec Święty bardzo interesował się procesem beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym Ojca Pio i zdawał sobie sprawę z wielkiego pragnienia wielu ludzi na całym świecie, by Ojciec Pio został wyniesiony do chwały ołtarzy.

Hierarcha nawiązał ponadto do 100. rocznicy otrzymania stygmatów przez św. Ojca Pio, które nazwał „dramatycznym przełomem w jego życiu”.

- Jak wiemy, stało się ono źródłem wielkiego cierpienia Ojca Pio, zarówno fizycznego, jak i duchowego. Ale stało się także źródłem jego niezwykłego apostolstwa oraz oddziaływania na wspólnotę Kościoła, i to oddziaływanie nadal trwa i zatacza coraz szerszy krąg

 – podkreślił.

Źródłem cierpień zakonnika były jednak, zdaniem kaznodziei, nie tylko stygmaty, ale również podejrzenia i niezrozumienie ze strony niektórych ludzi Kościoła. Jak podkreślał, Ojciec Pio całą swoją ufność złożył w Bogu, inaczej, po ludzku sądząc, nie udźwignąłby takiego doświadczenia.

- Wiemy, jaki lęk budziły w nim stygmaty, których do końca nie mógł ukryć. Przeżywał je w duchu wielkiego upokorzenia. Ale ufność i nadzieja złożona w Bogu nie pozwoliły się mu zamknąć w sobie. Stawał się człowiekiem i kapłanem dla innych

 – wspominał.

- Święty i pokorny kapucyn z Pietrelciny uczy nas, jak powinniśmy utożsamiać się z Chrystusem i żyć dla Chrystusa

 – wskazał kard. Dziwisz.

 

Źródło: KAI, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl