Kinga Gajewska odkryła "miękkie podbrzusze" sztabu Jakiego. I... strzeliła sobie w kolano

/ By Adrian Grycuk [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)], from Wikimedia Commons

Poseł PO Kinga Gajewska przyszła w sukurs Annie Mierzyńskiej, zwolenniczce totalnej opozycji, byłej pracownicy biura posła Roberta Tyszkiewicza z PO, która zdecydowanie nie ma dobrej passy. Mierzyńska zasłynęła ostatnio wywołaniem akcji #ToMyBoty, która odbiła się jej solidną czkawką: "musiała" zablokować swoje konto na Twitterze. Gajewska wzięła się bronić koleżanki, sama wystawiając się na cios...

Jak pisał portal niezalezna.pl, o Mierzyńskiej zrobiło się głośno kiedy w sieci pojawiło się wideo, na którym kobieta pilnuje, żeby nikt postronny nie przedostał się do środka na otwarte spotkanie PO z obywatelami.

Jednak na co dzień była współpracownica posła Tyszkiewicza „słynie” z różnorakich, jak to sama określa, analiz. Polegają one na śledzeniu informacji w internecie, w tym sieciach społecznościowych i wyciąganiu coraz bardziej dziwacznych wniosków.

W jednym z ostatnich „badań” Mierzyńska opisuje swoją teorię spiskową i przekonuje, że „wszystkie mocno aktywne boty” w ramach kampanii na prezydenta Warszawy wspierają Patryka Jakiego i uderzają w Rafała Trzaskowskiego.

Niestety ani „totalna opozycja” ani jej zwolennicy nie uczą się na własnych błędach. Bowiem nie od dziś wiadomo, jak użytkownicy Twittera reagują na porównywanie ich z internetowymi trollami „botami” i innych „leśnymi dziadkami” internetu. A więc jak to zwykle bywa, padło hasło akcji przeciwko twierdzeniom Mierzyńskiej i tak narodziła się inicjatywa #ToMyBoty.

Inicjatywa szybko przerodziła się w szeroko komentowaną akcję a w jej wyniku... Anna Mierzyńska zablokowała swoje konto na Twitterze. I na tym etapie do walki o swoją ideologiczną koleżankę wkroczyła Kinga Gajewska.

Szybko doczekała się kolejnej ciętej riposty m.in. Sebastiana Kalety:

 

Źródło: niezalezna.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Burzliwa dyskusja nad reformą sądownictwa. "Wybierano się jak w związku kazirodczym"

/ screen Telewizja Republika

Trudno się słucha polityków Platformy i PSL, którzy bronią niezależności sądów, a nic nie zrobili ku temu, by te sądy były niezależne. Te sądy były zależne same od siebie. Przepraszam za porównanie, ale oni wybierali się jak w związku kazirodczym, sami przez siebie i nikt nie miał nad tym kontroli - powiedział w programie Katarzyny Gójskiej "7x24" poseł klubu Kukiz'15, Jarosław Sachajko.

Jednym z tematów komentowanych w programie Katarzyny Gójskiej "7x24" był wykład Małgorzaty Gersdorf w Karlsruhe oraz jej konferencja prasowa, na której stwierdziła, że "pozostanie pierwszą prezes Sądu Najwyższego na uchodźstwie". Wskazywała, że pierwszy prezes SN nie może pozostać apolityczny.

Artur Soboń z PiS, odnosząc się do tematyki wykładu - poświęconego antyhitlerowskiemu prawnikowi Reinholdowi Frankowi - wskazał, że warto byłoby przypomnieć wkład Polski w europejskie prawodawstwo.

-  Na miejscu pani Gersdorf, gdybym jechał do Niemiec, przypomniałbym osobę Pawła Włodkowica, przypomniał całą polską historię stanowienia prawa, tego że nie było cuius regio, eius religio. W opozycji do totalitaryzmu przedstawić tendencje do tolerancji i wolności. (...) Rolą osoby, która była pierwszym prezesem SN jest pokazanie wkładu Polski w dorobek prawodawstwa europejskiego

- powiedział Soboń.

Jarosław Sachajko z klubu Kukiz'15, wskazywał na główny problem systemu sądownictwa.

- Trudno się słucha polityków Platformy i PSL, którzy bronią niezależności sądów, a nic nie zrobili ku temu, by te sądy były niezależne. Te sądy były zależne same od siebie. Przepraszam za porównanie, ale oni wybierali się jak w związku kazirodczym, sami przez siebie i nikt nie miał nad tym kontroli

- mówił Sachajko.

- My, jako Kukiz'15, nie popieramy reform PiS, bo dalej nie dają one niezależności sądów. My mówimy o sędziach pokoju, o tym, by do KRS wybierać sędziów w wyborach powszechnych. (...) Przeprowadziłem w Sejmie dwie konferencje dotyczące spółdzielczości, tam ludzie przyszli ze skandalicznymi wyrokami wydawanymi, kiedy politycy PO-PSL mogli zmienić system sądownictwa, ale nie zrobili nic. PiS robi niewiele, ale chociaż coś próbuje robić i cały czas widzimy przeszkadzanie we wszystkim

- dodał. 

Poseł Zbigniew Gryglas z Porozumienia zaznaczył, wskazując na wypowiedź sędzi Gersdorf, że "prezes SN musi być apolityczny".

- Powinno być zupełnie odwrotnie - I prezes SN musi być apolityczny. Co powinien zrobić apolityczny I prezes w obecnej sytuacji?  Jeśli pani prezes miała wątpliwości co do konstytucyjności ustawy o SN, to powinna zgłosić to do Trybunału Konstytucyjnego z prośbą o zbadania, taką kompetencję miała wprost ze sprawowanego urzędu

- stwierdził parlamentarzysta.

Odnosząc się do opinii Małgorzaty Gersdorf, że TK praktycznie nie istnieje, Zbigniew Gryglas wskazał, że tym sposobem możemy w dalszej kolejności "zanegować istnienie państwa polskiego".

- Najpierw należało wyczerpać wszystkie ustawowe możliwości

- dodał.


 

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl