Szokujące odkrycie historyków. Janowi Olszewskiemu grożono – dokumenty wśród tysięcy niszczonych akt!

/ Krzysztof Sitkowski / KPRP

Groźby kierowane pod adresem premiera Jana Olszewskiego w latach 2005-2006 znalazły się wśród dziesiątek tysięcy niszczonych dokumentów w archiwach wojskowych. Nowe informacje na temat niszczenia dokumentów z wojskowych archiwów podaje szef Wojskowego Biura Historycznego Sławomir Cenckiewicz.

Odkrycia dokonał jeden z archiwistów Wojskowego Biura Historycznego, który został powołany przez szefa WBH do specjalnego zespołu mającego przeanalizować spisy zniszczonych dokumentów.

- W mojej ocenie taka postać jak Jan Olszewski zasługuje na to, żeby nawet różne okropieństwa archiwalne na jego temat zachować - podkreśla Cenckiewicz.

Z informacji ze spisu wynika, że dokument dotyczył „sprawy rzekomych fałszerstw dokumentów akt sprawy Pg.D. 73/04 oraz gróźb kierowanych pod adresem Jana Olszewskiego”. Dokument z sygnaturą B-5 obejmował zakres czasowy od 12 września 2005 r. do 12 stycznia 2006 r.

- To było kilkadziesiąt stron, co wynika z tego spisu, bo każdy z tych spisów opiera się na liczbie porządkowej, tytule z okładki teczki, która jest do niego przepisywana. Towarzyszy temu również informacja o tym, jaką dana teczka miała klasyfikację archiwalną oraz o liczbie stron. I w tym wypadku to jest około 40 stron - powiedział Sławomir Cenckiewicz.

Pytany o ewentualną wartość zniszczonych dokumentów szef WBH przypomniał, że w tym okresie, gdy one powstawały Jan Olszewski angażował się w likwidację Wojskowych Służb Informacyjnych. W tej sprawie rok później został m.in. następcą Antoniego Macierewicza na stanowisku przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej.

- I jak każdy członek tych zespołów, które likwidowały WSI podlegał różnego typu akcjom zastraszającym. Sam otrzymywałem bardzo dużo tego rodzaju pogróżek, listów i myślę, że to mogły być podobne historie - dodał Cenckiewicz.

Postępowanie w sprawie Olszewskiego - jak wyjaśnił - prowadziła wówczas prokuratura wojskowa, dlatego też dokumenty te znalazły się w Centralnym Archiwum Wojskowym w Rembertowie.

Szef WBH wyjaśnił też różnicę pomiędzy klasyfikacją archiwalną sygnowaną literą „A” i literą „B”, co jest podnoszone przez obrońców legalnego niszczenia akt.

- Legalnie, czyli po przekwalifikowaniu materiałów o charakterze archiwalnym na materiały o charakterze niearchiwalnym, czyli z kategorii „A” na kategorię „B”, co w konsekwencji umożliwiło zniszczenie dokumentów. Tylko cały problem polega na tym, czy mieli prawo dokonać takiego przekwalifikowania i ja nie mam wątpliwości, że bardzo duża część tych materiałów, które zostały zniszczone nigdy nie powinny być zakwalifikowane jako materiały niearchiwalne - wyjaśnił Cenckiewicz.

O licznych przypadkach bezprawnego niszczenia akt w archiwach wojskowych w Gdyni, Nowym Dworze Mazowieckim i Rembertowie w latach 1990-2009 Wojskowe Biuro Historyczne poinformowało w ubiegłym tygodniu. Podkreśliło też, że w latach 2000-2009, mimo ustawy o IPN, niszczono akta organów bezpieczeństwa PRL. Sprawa ta obecnie trafiła do pionu śledczego IPN w Warszawie. W ocenie WBH, niszczenie objęło co najmniej dziesiątki tysięcy jednostek archiwalnych dotyczących PRL.

Więcej na ten temat także w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.

Źródło: niezalezna.pl, PAP


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

„Towarzysz Birkut” alarmuje ws. polskiej demokracji i przewiduje... rychły koniec „pisowskiej” władzy

/ twitter.com/screenshot/@PSzubartowicz

Aktor Jerzy Radziwiłowicz wypowiedział się dla tygodnika wydawanego przez szwajcarsko - niemiecką firmę - Ringier Axel Springer. Jak można się było spodziewać, lamentował nad stanem polskiej demokracji pod rządami PiS. Konkretnie nie wie, co mu najbardziej uwiera, ale sięgając po cytat z filmu Wajdy przewiduje, że wkrótce musi nastąpić jakiś spektakularny przełom - co może przecież oznaczać powrót do władzy sprawdzonych towarzyszy z Platformy. Posługując się kolejnym cytatem podpowiada "obrońcom demokracji" jak zachować się w tych trudnych dla nich czasach - „Jak siedzisz w gnoju po szyję, to się nie szarp, bo się całkiem utopisz”. Trudno jednoznacznie odczytać myśl aktora Radziwiłowicza, ale wyczuwamy w niej pewne zniechęcenie i rezygnację...

W wywiadzie dla "Newsweek"a Jerzy Radziwiłowicz ubolewa nad sytuacją społeczno - polityczną w Polsce.

Pytany dlaczego zaangażował się w czytanie konstytucji oznajmił, że chce dać głos w tej sprawie oraz, że to minimum tego, co może zrobić.

Piękny tekst preambuły naszej konstytucji czytam publicznie już dwa i pół roku. Pierwszy raz stało się to, gdy rozpoczęło się niszczenie Trybunału Konstytucyjnego. Było dla mnie jasne, że PiS bierze się za bary z tą instytucją nie po to, aby polepszyć jej prace. Od początku miałem poczucie, że rządzi nami chuligańska formacja, która zmierza w złą stronę. Do partii Kaczyńskiego nie mam za grosz zaufania od czasu pierwszych rządów. Już to, co robili w latach 2005-2007 przerażało mnie, ale wtedy mieli za mało czasu i możliwości, aby dokonać tego, co teraz.

- mówi "Newsweekowi" aktor.

Dość szybko aktor zaczął cytować dialogi z filmu Wajdy "Człowiek z marmuru", w którym sam grał główną rolę - przodownika pracy Mateusza Birkuta. Dla Radziwiłowicza "kłamstwa, chamstwo i buta tej władzy są nie do zniesienia". W tym właśnie momencie posypały się cytaty z „Czlowieka z marmuru” - „Cegła cały czas jest przez władzę podgrzewana. Kwestią czasu jest to, kiedy zacznie parzyć”.

Aktor uważa, że PiS jest obecnie bardziej brutalny i skuteczny, niż w czasie poprzednich rządów.

Nie muszą układać się z nikim w koalicji. Gdy większość sejmowa spadła im z nieba, zrozumieli, że hulaj dusza, więc robią, co chcą.

- ocenia Radziwiłowicz.

Słychać jednak w jego wypowiedzi pewne zwątpienie, a nawet rezygnację, bo jak się wydaje, zaleca "obrońcom demokracji" pasywność i straszy bliżej nieokreślonymi, złymi konsekwencjami ich działań. 

Jak siedzisz w gnoju po szyję, to się nie szarp, bo się całkiem utopisz.

- podpowiada filmowy "Birkut".

Pytany, co go najbardziej uwiera w polskiej rzeczywistości? - odparł:

Trudno powiedzieć co konkretnie. Uwiera wszystko. To, jak ci ludzie się wypowiadają jest okropnie irytujące. Przecież chyba nawet dziecko już rozumie, że nie jest tak, jak próbują nam wmówić. Kłamstwo, szyderstwo, chamstwo i buta tej władzy są nie do zniesienia.

Pod informacją o wywiadzie z Radziwiłowiczem, opublikowaną na Twitterze, wypowiedzieli się użytkownicy tego społecznościowego medium. Jak można było przypuszczać w większości nie podzielali obaw aktora. 

 

Źródło: niezalezna.pl, newsweek.pl, twitter. com

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl