"Dobrze się pan bawi?" To pytanie Wassermann wyprowadziło adwokata Rostowskiego z równowagi!

/ Chancellery of the Senate of the Republic of Poland

"Dobrze się pan bawi?" - zapytała Małgorzata Wassermann prawnika Marka Chmaja, pełnomocnika przesłuchiwanego dziś ws. Amber Gold Jacka Rostowskiego. Prawnik zareagował wyjątkowo nerwowo. Niemal krzycząc, zażądał uchylenia tego pytania poprzez głosowanie całej komisji. Ten absurdalny wniosek przepadł.

Jacek Rostowski zachowuje się dziś podczas przesłuchania nader arogancko. Przerywa przewodniczącej Wassermann, brnie w dygresje, wygłasza komentarze polityczne, zasłania się niepamięcią.

Nie lepiej zachowuje się jego pełnomocnik prawny: znany konstytucjonalista Marek Chmaj.  Co chwilę wtrącał: „To jest pytanie, czy oświadczenie?” i dopytywał przewodniczącą o tryb jej wypowiedzi.

W pewnym momencie Małgorzata Wassermann zwróciła się wprost do pełnomocnika Rostowskiego:

- Bardzo dobrze się pan bawi, panie mecenasie, co?

- Pani przewodnicząca, czy to było jakieś oświadczenie kierowane do mnie? - odpowiedział pytaniem zbulwersowany mecenas.

- Nie. To było pytanie do pana - odrzekła Wassermann. 

- Pani przewodnicząca, ja proponuję, żeby to pytanie pani uchyliła – zażądał prawnik.

- Nie uchylam – podkreśliła szefowa komisji.

- Odwołuję się do komisji [...] Na podstawie art...  - zaczął pełnomocnik Rostowskiego, jednak ze względu na ogólne zamieszanie w ogóle nie było go słychać. 

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann zaapelowała o opanowanie emocji:

- Mikrofon! Spokojnie... Bez nerwów. To jest komisja, a nie przedstawienie. Nie jest pan w telewizji. 

Chmaj szalał jednak dalej:

- Pani przewodnicząca, potwierdzam - to jest komisja, nie przedstawienie. Odwołuję się do komisji na podstawie art. 11c ust. 3. 

Wniosek mecenasa Chmaja poddano ostatecznie pod głosowanie. 
 
- Proszę państwa, kto z państwa jest za uchyleniem pytania, „Czy pan mecenas się dobrze bawi?”, proszę podnieść rękę

– pytała Małgorzata Wassermann.
 
Głosami większości członków komisji zdecydowano, że pytanie nie zostanie uchylone.

Zachowanie Chmaja nie dziwi. Prawnik 6 czerwca 2017 r. na zlecenie Związku Byłych Funkcjonariuszy Urzędu Ochrony Państwa opinię prawną. Czytamy w niej, że „ustawa [dezubekizacyjna] jest kontrowersyjnym aktem prawnym, naruszającym standardy demokratycznego państwa prawnego, wprowadzającym nierówne traktowanie emerytów i rencistów policyjnych”. A także że narusza ona „podstawowe wartości i gwarancje zawarte w najważniejszym akcie pranym, jakim jest ustawa zasadnicza”. Z kolei w opinii prawnej z 13 grudnia 2016 r. Marek Chmaj stwierdził, że... „ustroju Rzeczpospolitej Polskiej panującego w Polsce w latach 1944–1990 nie można nazwać totalitarnym”.

Ten sam prof. Chmaj mówił w 2014 r.: „Pisałem ekspertyzy dla SLD, dla PSL, dla Platformy Obywatelskiej. Ale jakoś nigdy nie było mi po drodze z Prawem i Sprawiedliwością”. W 2015 r. Chmaj został odznaczony przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski „za osiągnięcia w kształtowaniu zasad demokratycznego państwa prawa”.

Źródło: niezalezna.pl


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Wnoszenie protestów wyborczych - kiedy i jak jest możliwe

/ Pixabay/ Geralt

Od dnia ogłoszenia zbiorczych wyników wyborów na terenie województwa wyborca będzie miał 14 dni na wniesienie protestu wyborczego do sądu okręgowego. Podstawą protestu mogą być zarzuty popełnienia przestępstwa przeciwko wyborom lub nieprawidłowości przy ustalaniu wyników wyborów.

W wyborach samorządowych istnieje domniemanie ważności wyborów - jeśli nie wpłyną protesty wyborcze lub żaden z protestów nie doprowadzi do uznania nieważności wyborów, wybory samorządowe są uznawane za ważne.

Protest wyborczy wnosi się do właściwego sądu okręgowego w terminie 14 dni od dnia ogłoszenia przez komisarza wyborczego zbiorczych wyników wyborów na terenie województwa. Krzysztof Lorentz z Krajowego Biura Wyborczego mówił PAP, że protesty, które są wniesione wcześniej mogą zostać odrzucone przez sąd.

W przypadku wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, protesty wnosi się po zakończeniu całej procedury wyborczej, czyli po drugiej turze wyborów.

Sąd okręgowy rozpoznaje protesty wyborcze w postępowaniu nieprocesowym, w ciągu 30 dni po upływie terminu do wnoszenia protestów, w składzie trzech sędziów, z udziałem komisarza wyborczego, przewodniczących właściwych komisji wyborczych lub ich zastępców.

Protest przeciwko ważności wyborów w okręgu wyborczym lub przeciwko wyborowi radnego lub wójta może wnieść wyborca, którego nazwisko w dniu wyborów było umieszczone w spisie wyborców w jednym z obwodów głosowania na obszarze danego okręgu wyborczego. Prawo wniesienia protestu przysługuje również przewodniczącemu właściwej komisji wyborczej i pełnomocnikowi wyborczemu.

"Podstawą protestu może być zarzut dotyczący nieprawidłowości przy ustalaniu wyników głosowania i wyników wyborów oraz zarzut popełnienia przestępstwa przeciwko wyborom" - podkreślił Lorentz. Przestępstwa przeciwko wyborom określają przepisy Kodeksu wyborczego, są to m.in. korupcja wyborcza, niszczenie kart wyborczych, czy podrabianie protokołów. "Ocena, czy dane zdarzenie może być podstawą wniesienia protestu należy do sądu" - dodał.

"Sąd bada, czy zarzuty protestu są zasadne, czy nie. Sąd może korzystać z różnych środków dowodowych, musi ustalić, czy zarzuty protestu mają pokrycie w faktach. Drugi element, który sąd bierze pod uwagę to to, czy ewentualne nieprawidłowości miały wpływ na wynik wyborów. To jeden z decydujących elementów"

- zaznaczył Lorentz.

Jeżeli sąd stwierdzi, że ewentualne nieprawidłowości miały wpływ na wynik wyborów, to podejmuje decyzję w konkretnej sprawie - może zarządzić ponowne ustalenie wyników głosowania w obwodzie, którego protest dotyczył. Ponowne ustalenie wyników wyborów sąd może zarządzić także w przypadku, gdy zostały one źle ustalone przez terytorialną komisję wyborczą. "Jeśli naruszenia dotyczyły czasu głosowania, wtedy sąd może nakazać powtórzenie głosowania" - dodał Lorentz.

Jeśli zaś mamy do czynienia z naruszeniem, które nie ma wpływu na wynik wyborów, sąd wtedy stwierdza, że zarzuty protestu były zasadne, ale zdarzenie to nie miało wpływu na wynik wyborów i nie powtarza się czynności wyborczych.

PAP zapytała, czy podstawą do wniesienia protestu wyborczego mogą być problemy z dopisywaniem do rejestru wyborców przez system ePUAP. Użytkownicy portali społecznościowych oraz media informowały w niedzielę, że wiele osób nie otrzymało w przewidzianym ustawowo terminie odpowiedzi na złożony wniosek, a część wyborców - mimo pozytywnej decyzji o wpisaniu do rejestru - nie znalazło się w spisach wyborców i nie mogło zagłosować.

"Tutaj tylko sąd może rozstrzygnąć, czy osoba, która jest w takiej sytuacji może protest wnieść. Wszystko jest do oceny sądu" - podkreślił Lorentz.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl