„Gazeta Polska” ujawnia tajemnicę mieszkań Adama Michnika

Adam Michnik / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Znany architekt Michał Borowski przed laty miał kupić na swoje nazwisko kilka mieszkań dla Adama Michnika. O tych transakcjach opowiedział prokuraturze w momencie, gdy zaczęto go podejrzewać o udział w aferze korupcyjnej. Śledczy przeczuwali, że kontrakt jest fikcyjny, jednak Adam Michnik zeznał, że zlecił Borowskiemu kupno mieszkań. „Gazeta Polska” dotarła do szczegółów tego śledztwa.

W najnowszym wydaniu „Gazety Polskiej” ukaże się artykuł Doroty Kani pt. „Mieszkanie »na słupa« dla Adama Michnika”.

Śledztwo prowadzone przez Centralne Biuro Antykorupcyjne ujawniło umowy zawarte przez redaktora naczelnego »Gazety Wyborczej« Adama Michnika oraz jego przyjaciela, znanego architekta Michała Borowskiego, którego prokuratura podejrzewała o korupcję. Ostatecznie sprawa zakończyła się umorzeniem, a kwestia mieszkań Adama Michnika została zapomniana. Pytany przez »GP« Michał Borowski twierdzi, że nic nie pamięta. – Ta sprawa zakończyła się tak, jak miała się zakończyć. To było już bardzo dawno, tych mieszkań już nie ma, a ja nic nie pamiętam – mówi »Gazecie Polskiej« Borowski

– czytamy w artykule.

A było to tak: „W 2011 r. na łamach »Gazety Polskiej« Anita Gargas ujawniła, że Michał Borowski, były naczelny architekt Warszawy (do 1 grudnia 2006 r.) i były szef Narodowego Centrum Sportu (od 27 lipca 2007 r. do 6 sierpnia 2008 r.), na swoje nazwisko kupił dwa mieszkania dla redaktora naczelnego »Gazety Wyborczej«. »Transakcja odbyła się w ramach umowy powiernictwa. Oznacza ona, że Borowski jest formalnym właścicielem obu lokali. Pierwszego – w Poznaniu, w oficynie odnowionej starej kamienicy, drugiego – w centrum Warszawy, niedaleko pl. Na Rozdrożu« – pisała Anita Gargas”.

W tekście z 2011 r. dziennikarka opisała ataki „Gazety Wyborczej” na CBA, dokonywane piórem m.in. Bogdana Wróblewskiego, który później trafił do pracy w Najwyższej Izbie Kontroli. Adam Michnik, pytany wówczas o szczegóły transakcji, nie odpowiedział na pytania.

Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Pierwsze "incydenty związane z wyborami" weryfikuje policja. Chodzi też o naruszenie ciszy wyborczej

Policja otrzymała już 37 zgłoszeń dotyczących "incydentów związanych z wyborami" / policja.pl

Od momentu obowiązywania ciszy wyborczej policjanci w całym kraju otrzymali 37 zgłoszeń o „incydentach związanych z wyborami” - w tym naruszenia ciszy wyborczej i zerwania plakatów wyborczych. Wszystkie zgłoszenia są weryfikowane.

- Zanotowaliśmy 37 incydentów związanych z wyborami. Będziemy weryfikować czy doszło do naruszenia przepisów. Wówczas będzie można mówić o ewentualnej kwalifikacji prawnej zgłoszonych zdarzeń

– powiedział komisarz Dawid Marciniak z Komendy Głównej Policji.

Policjant podkreślił, że wśród odnotowanych zdarzeń są zarówno przypadki naruszenia ciszy wyborczej jak i np. zerwania plakatów wyborczych. Zebrane przez niego dane dotyczą zdarzeń zgłoszonych w sobotę do południa.


Cisza wyborcza rozpoczęła się w sobotę o północy i potrwa końca głosowania w niedzielę. Jeśli żadna z obwodowych komisji wyborczych nie przedłuży głosowania, cisza wyborcza zakończy się o godz. 21.

Głosowanie może zostać przedłużone w wyniku nadzwyczajnych wydarzeń, czyli np. powodzi, zalania lokalu wyborczego, katastrofy budowlanej, komunikacyjnej czy konieczności dodrukowania kart do głosowania. Chodzi o przeszkody, które utrudniają bądź paraliżują pracę obwodowej komisji wyborczej i wykluczają lub w poważnym stopniu ograniczają dotarcie wyborców do lokalu wyborczego.

Ciszę wyborczą narusza każdy element czynnej agitacji wyborczej, czyli publicznego nakłaniania lub zachęcania do głosowania w określony sposób. Jak wskazuje Państwowa Komisja Wyborcza, nie wolno zwoływać zgromadzeń, organizować pochodów i manifestacji, wygłaszać przemówień, czy rozpowszechniać materiałów wyborczych.

Plakaty rozwieszone przed rozpoczęciem ciszy wyborczej nie muszą być zrywane. Nie wolno jednak jeździć pojazdami oklejonymi plakatami wyborczymi, oklejony pojazd może natomiast stać. Agitować nie wolno także w internecie.

Za złamanie zakazu agitacji wyborczej grozi grzywna.

PKW zaznacza jednocześnie, że o tym, czy coś stanowi złamanie zakazu agitacji wyborczej, mogą decydować tylko organy ścigania i sądy, a wyborca, który uzna, że naruszono ciszę wyborczą, powinien to zgłosić bezpośrednio policji lub do prokuratury.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl