Brakuje młodych w Kołach Gospodyń Wiejskich

Stanowisko Koła Gospodyń Wiejskich podczas V Międzynarodowych Dni Wina w Jaśle. / By B Czajka - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=11445307

W kołach gospodyń wiejskich działa zbyt mało młodych kobiet. Trzeba zachęcać je do kultywowania tej tradycji – powiedziała prezeska Stowarzyszenia Polska Gospodyni Wanda Waleriańczyk na konferencji w Senacie. Pomóc w tym może popularyzacja kobiet wiejskich w mediach.

Wanda Waleriańczyk w rozmowie podkreśliła, że działalność KGW polega przede wszystkim na kultywowaniu polskiej tradycji.

- Objawia się to między innymi przez taniec, śpiew czy gotowanie miejscowych smakołyków. Koła działają według lokalnych potrzeb ich członków, rozwijają zdolności i talenty – powiedziała.

Zaznaczyła, że działalność w kołach gospodyń wiejskich najczęściej przechodzi z pokolenia na pokolenie.

- Popularność tej działalności w skali kraju jest różna. Jeśli tradycja w danym regionie jest kultywowana, to przechodzi ona z pokolenia na pokolenie. Na terenach, gdzie tych tradycji nie było, czyli np. w Polsce zachodniej, jest trudniej – przyznała Waleriańczyk.

Dodała, że najwięcej kół gospodyń wiejskich działa na południu Polski.

- Tradycje folkloru są bardzo silne np. na Sądecczyźnie. KGW prężnie tam działają – podkreśliła Waleriańczyk, która jest także organizatorką Ogólnopolskiego Zjazdu Kół Gospodyń Wiejskich i Innych Organizacji Kobiecych z Terenów Wiejskich w Licheniu.

- Na spotkania licheńskie przyjeżdżają młode osoby, ale jest ich relatywnie mało. To może być ogromy problem i trzeba już działać, by zachęcić młode kobiety, młode dziewczyny do kultywowania tej tradycji – stwierdziła.

Zdaniem Waleriańczyk pomóc w tym może popularyzacja wiejskich kobiet w mediach, np. w telewizyjnych programach kulinarnych.

- Młodzi ludzie kształtują swoje postrzeganie świata poprzez media. Musimy wpłynąć na ich wyobraźnię, dlatego ważne, aby w tym wirtualnym świecie znalazł się element tradycji związany z kołami wiejskimi – powiedziała.

Innym problemem, na jaki wskazała prezes Stowarzyszenia Polska Gospodyni, to "brak współpracy w ramach struktur kół".

- Kobiety dobrze działają w mniejszych strukturach na poziomie wsi, być może gmin. Nie ma natomiast spójnych, przezroczystych struktur powiatowych, wojewódzkich. Panie nawet często nie wiedzą, kto ich reprezentuje na poziomie powiatu, województwa. To wszystko się gdzieś rozsypało – oceniła. - Te struktury powinny się przenikać, współpracować ze sobą, a tego nie ma – dodała Waleriańczyk.

Przyznała, że rozwiązać ten problem mogą nowe, regulujące działalność KGW, przepisy, które w ubiegłym tygodniu zostały uchwalone przez Sejm. Zastrzegła, że każde zmiany w przepisach powinny być "wprowadzane na spokojnie" po konsultacjach z różnymi stowarzyszeniami.

Ustawa o kołach gospodyń wiejskich, która znajduje się obecnie w Senacie, określa formy i zasady dobrowolnego zrzeszania się w kołach gospodyń wiejskich, tryb ich zakładania i organizację kół gospodyń wiejskich działających w naszym kraju.

Według ustawy "koło gospodyń wiejskich jest dobrowolną, niezależną od administracji rządowej i jednostek samorządu terytorialnego, samorządną społeczną organizacją mieszkańców wsi, wspierającą rozwój przedsiębiorczości na wsi i aktywnie działającą na rzecz środowisk wiejskich".

Koła mogą prowadzić działalność m.in. społeczno-wychowawczą i oświatowo-kulturalną w środowiskach wiejskich, wspierać przedsiębiorczość kobiet, rozwijać kulturę ludową. Ponadto ustawa daje osobowość prawną kołom, co pozwoli im korzystać z pieniędzy unijnych czy z dotacji celowych z budżetu państwa.

Koła gospodyń wiejskich to jedna z najstarszych form organizacji społecznych w Polsce. Obecnie jest około 21 tys. kół powstałych w ramach kółek rolniczych i kilka tysięcy działających jako zespoły ludowe i stowarzyszenia. Według resortu organizacje te skupiają ponad milion osób. 

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


SONDA
Wczytuję sondę...

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Ważna deklaracja dla Lublina!

Sylwester Tułajew / twitter.com/tulajew

Sylwester Tułajew, ubiegający się o urząd prezydenta Lublina z ramienia Prawa i Sprawiedliwości zadeklarował, że nie zgodzi się na zabudowanie Górek Czechowskich. Chodzi o atrakcyjny teren zielony, który prywatny właściciel chce częściowo zabudować mieszkaniami.

Górki Czechowskie to ponad 100 ha terenu zielonego po dawnym poligonie wojskowym w północnej części Lublina. Właściciel tego terenu wystąpił o zmianę planu zagospodarowania w taki sposób, aby można było na obszarze około 30 ha zbudować kilka tysięcy mieszkań. W zamian za to zaproponował, że przekaże miastu za symboliczną złotówkę pozostały obszar, na którym firma jest gotowa zbudować park, przeznaczając na ten cel 10 mln zł. Obowiązujący obecnie plan zagospodarowania umożliwia zabudowę na 30 ha, ale tylko w małej części na cele mieszkaniowe, a głównie na rekreacyjne.

- Jeśli zostanę prezydentem Lublina, nie zgodzę się na zabudowanie, na zabetonowanie Górek Czechowskich – powiedział Tułajew na briefingu prasowym.

Tułajew uważa, że plan zagospodarowania przestrzennego dla Górek Czechowskich nie powinien być zmieniany.

- Plan zagospodarowania przestrzennego obowiązuje. Nie ma żadnych podstaw do tego, żeby go zmieniać. Argument, że zmienił się właściciel, nie jest żadnym argumentem – powiedział Tułajew.

Na pytanie, co widziałby na tym terenie w przyszłości, jak powinien być on zagospodarowany, Tułajew powiedział, że powinien tam być zbudowany zapowiadany przez właściciela park.

- Oczekujemy jako mieszkańcy miasta, że ten park zostanie przez właściciela zrealizowany – wskazał.

Poseł odniósł się także do deklaracji ubiegającego się o reelekcję obecnego prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka, który zapowiedział zorganizowanie miejskiego referendum ws. zagospodarowania Górek Czechowskich. Tułajew zarzucił Żukowi, że w sprawie zabudowy Górek nie wypowiedział się dotąd „w sposób jasny i czytelny” i nie zajął stanowiska. Przypominał, że wcześniej Żuk przywoływał uchwaloną ustawę nazywaną „lex developer” mówiąc, że ona nie daje możliwości decyzyjnych władzom miasta ws. zagospodarowania Górek, co - jak podkreślił - jest nieprawdą, bo „ostateczne zdanie należy do Radu Miasta”.

- Pytam o wiarygodność Krzysztofa Żuka. Kilka dni temu mówi o tym, że decyzje już tak naprawdę są podjęte w wyniku ustawy, a dziś zaś słyszymy, że tę decyzję mieliby podjąć mieszkańcy Lublina. Niech nie mówi o referendum, tylko niech wypowie swoje zdanie, niech powie, co myśli na ten temat, jaka jest jego opinia – apelował Sylwester Tułajew.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl